Manicure
Makijaż
Recenzje

niedziela, 3 marca 2013

Samoopalacz Sun Ozon z Rossmana.

Dzisiaj chciałam Wam co nieco opowiedzieć o samoopalaczu Sun Ozon z racji tego, że nienawidzę swojej jasnej karnacji ;) Jednym ona pasuje drugim nie, osobiście zaliczam się do tej drugiej grupy ;) Tego typu produktów używam od dobrych kilku lat, wypróbowałam ich kilka więc wiem które są dla mnie dobre a które mogę omijać z daleka. Moim KWC w tej dziecinie jest balsam brązujący z Lirene i już teraz wiem, że nie zamienię go na nic innego bo zazwyczaj były to błędne decyzje ale cóż, człowiek właśnie na takich się uczy.



Zacznę może od tego że zakupiłam go za sprawą pozytywnych recenzji na youtube bo tam zazwyczaj spędzam większość czasu. Niedrogi, dostępny w Rossmanie, równomiernie się ściera, nie robi zacieków i smug ... - no ok, więc czemu by nie spróbować ;) 



Będę go porównywała z balsamem z Lirene o którym pisałam TUTAJ bo tak będzie łatwiej ;) Zacznijmy może od pojemności, SO posiada 200ml zaś Lirene 250ml więc pod tym względem wygrywa kandydat nr 2. Lirene na promocji można dostać za 10-11 zł zaś SO w regularnej cenie kosztuje 9zł więc plus dla pana.  Zarówno jeden jak i drugi w moim przypadku brudzi wszystko dookoła więc tutaj jest remis.  Jeśli chodzi o efekty to ja zazwyczaj te produkty stosuję na noc i wstając rano widzę efekty więc trudno mi tutaj stwierdzić. Obydwa mają różne zapachy, obydwa jak dla mnie nie są złe ale w tej kwestii zdecydowanie wygrywa Lirene za kawową nutę ♥ Zarówno jeden jak i drugi z początku dają pomarańczową poświatę ale wystarczy porządna kąpiel i mamy brązowy odcień skóry. W kwestii zacieków Lirene jest bezkonkurencyjny, pamiętam, że tylko raz czy dwa zrobiłam sobie nim krzywdę ale to na samym początku jego stosowania więc można powiedzieć że się uczyłam zaś z samoopalaczem Sun Ozon jest tragedia! Zostawia niesamowite smugi szczególnie na rękach a do tego nierównomiernie się ściera już po 3 dniach od zastosowania  pozostawiając plamy czego nie mogę zarzucić Lirene który ściera się dosyć powoli i równomiernie. 



 Jeśli miałabym Wam polecić któryś z tych produktów to zdecydowanie byłby to balsam z Lirene. Wykończę Sun Ozon bo szkoda mi wyrzucić ale więcej go nie zakupię. Muszę jeszcze nadmienić, że oba samoopalacze stosowałam do ciemnej karnacji ponieważ dają one szybsze i bardziej widoczne efekty ;) 


Miałyście styczności z tego typu produktami? Jakie są Wasze odczucia ? Chętnie poczytam ;-) Tymczasem zmykam szykować makijaż, życzę udanej i słonecznej niedzieli bo moja na taką się nie zapowiada.

Bądź na bieżąco!
- Instagram - Facebook -



47 komentarzy
  1. Ja równiez używam Lirene i od dwóch lat nie zdradzam go z innymi brązyjącymi mazidłami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja nigdy samoopalacza nie stosowalam ,boje sie :P hehe jedynie bronzer

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już też tego mnóstwo przerobiłam :) Na całe szczęście przyzwyczaiłam się do tej myśli że zawsze będę blada.

    Mnie zawsze boli jedno - ten smród wszystkich samoopalaczy :)

    Lirene faktycznie wspominam dobrze - nigdy nie miałam po nim smóg a opaleniznę nadawał stopniowo.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja raz kupiłam coś takiego, to potem miałam straszne plamy. coś okropnego. oczywiście skończyłam już z tego typu produktami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie byłam i raczej nigdy nie będę przekonana do tego typu kosmetyków...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tam lubie swoja jasna karnacje ;) ale firme znam i latem korzystam z jej dobrdziejstw :D Buziaki, zapraszam na nową notkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja niezbyt umiem się posługiwać balsamami brązującymi ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedys namiętnie stosowałam takie produkty, ale od pewnego czasu zaczęłam sie lubic z moim kolorem skóry, jedynie odrobina bronzera na buzie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Recenzja ciekawa, aczkolwiek nie używam tego tpyu rzeczy :)
    http://mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. ja Lirene użyłam kilka razy więc za dużo nie powiem, teraz mam z Garniera i jestem bardzo zadowolona, a wcześniej używałam Dove i też był ok! :)
    a Ty ich używałaś? ciekawa jestem co myślisz!
    u mnie na półce zawsze jakiś stoi bo co jakiś czas lubie użyć, jednak nie robię tego regularnie..ale 2 udało mi się wykończyć :d

    OdpowiedzUsuń
  11. ja w ogóle nie stosuje samoopalaczy

    OdpowiedzUsuń
  12. kiedys czytalam o nim dobre opinie i myslalam zeby kupic, wiec dobrze ze mnie ostrzegasz:) aktualnie tez mam z Lirene, ale chyba Ci juz kiedys wspominalam ze Perfecta i Kolastyna maja calkiem dobre balsamy brazujace:) Ten drugi na pewno nie zostawi smug, bo jest delikatny i powoli tworzy opalenizne, ale za to bardzo ladna:)

    OdpowiedzUsuń
  13. hm.. nie używam samoopalaczy, bo wolę naturalną opaleniznę, ale cerę mam taką bladą, że to może dobry pomysł:D

    OdpowiedzUsuń
  14. nie uzywam samoopalaczy bo boje sie ze to zle wyjdzie;)

    OdpowiedzUsuń
  15. wolę Lirene do tego jakoś nie mam przekonania mimo wszystko ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałam tego samoopalacza, jednak stosowałam kiedyś inny i nie byłam za bardzo zadowolona z efektu (na jednej nodze zostało mi odbarwienie od samoopalacza, masakra!). Niedługo będzie podejście nr 2, mam nadzieję, że bez takich efektów ubocznych się obejdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. podoba mi się tutaj :)
    ciekawa recenzja, miałam kupić, ale skusiłam się na sprawdzony z lirene !

    OdpowiedzUsuń
  18. Ją kilka lat temu używalam balsamu brazujacego, był świetny, ale przy goleniu nóg schodził wraz z golarka:p te też tak schodzą?:)

    OdpowiedzUsuń
  19. ja mam Ozon w sprayu i jest okropny, robi plamy, smugi i niesposob sie niem samemu rowno spryskac :/ Lirene tez lubie, to moj KWC jesli chodzi o balsamy, ale wiadomo trzeba poczeac na efekt. szukam teraz idealnego samoopalacza, zeby miec cos na szybko pod reka :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Szczerze mówiąc nie mam dużego doświadczenia jeśli chodzi o samoopalacze, ale dobrze wiedzieć co polecasz! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. nie lubię go, oj nie, nie, nie!
    Lirene w piance za to wielbię :)

    OdpowiedzUsuń
  22. nie znam tego produktu ale jak tak myśle o takich kosmetykach, to już chce lato!!!



    _________________
    Pozdrawiam
    Kadik Babik

    OdpowiedzUsuń
  23. niestety nie przepadam za samoopalaczami ;(

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo lubię SunOzon (również wersję w spray'u), ale masz całkowitą rację - Lirene jest bezkonkurencyjny : ))

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja nie jestem zwolenniczka samoopalaczy :)

    OdpowiedzUsuń
  26. nigdy nie korzystałam z samoopalaczy- bałam się kiepskiego efektu, musiałam więc polubić moją bladolicość :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Raz jeden w życiu użyłam samoopalacza i skończyło się to smugami i plamami, więc nigdy przenigdy do tego nie wróciłam:P chyba po prostu nie umiem się obsługiwać takimi kosmetykami i zostanę bladziochem:P

    OdpowiedzUsuń
  28. ja obecnie uzywam tego z lirene i bardzo sobie chwalę ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. hej... kiedyś jakiś stosowałam ale w zimie nie chciało mi się :) Ale zawsze wracam do nich kiedy słońce zaczyna świecić :) I już nadszedł ten dzień... teraz wiem, że kupię ten z Lirene :P

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja nie lubię tego typu produktów, ani samoopalacze, ani balsamy brązujące do mnie nie przemawiają ;(

    OdpowiedzUsuń
  31. Mi już teraz też niestety trochę odeszło, przed studniówką byłam bardzo systematyczna, później zrobiłam sobie przerwę, żeby przez przypadek sobie jakiegoś siniaka na nodze nie zrobić, no i tak ciągnę tą przerwę haha :D Ale wrócę do tego niebawem!

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja miałam z tej serii samoopalacz w spray'u i on na lato do pogłębiania opalenizny jest niezły :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Szczerze ? mam jeden bronzer z avon, ale wole go jednak nie stosować, wolę rpzyspiesacze na solarium czy słoneczko ewentualnie.. :)

    Hej pamiętam miałaś ty? chyba ty ...

    owsiankę z bananem :)

    i coś z wrapem? tak? ty? podasz mi linki do obu ?

    właśnie gdzieś znów widziałam tą wsiankę i zaczynam brać ją głębiej pod uwagę :D

    OdpowiedzUsuń
  34. AA, i powiesz mi jaką masz stronę, że tam możesz przerabiać zdjęcia - te napisy... zdjęcia itd itd itd..

    może sobie cacko sciągne takie.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja bardzo lubię moja jasna karnacje. Nawet używam filtrów 100. Żeby się nie opalić xD

    OdpowiedzUsuń
  36. ja jestem fanką lini nivea i dove, są ze mną całą zimę♥ pozdrawiam z Gdyni, OLA

    OdpowiedzUsuń
  37. kuuurcze, respekt ze uzywasz takich produktow bo ja sie mega boje ;D nawet nie wiem jak one dzialaja bo z tego co mowisz to wyglada tak jakby one pozostawaly na dluzej a nie ze tlyko do pierwszego mycia ;oo.. i na noc ;D? nie masz przescieradla brazowego ;D? boooze jesczez tyle nauki rpzede mna ;D
    a czy uzywanie samooppalacze ma jakis dzialanie na opalanie sie na sloncu :D?

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja nie używam samoopalaczów i raczej nie będę;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Nie miałam styczności z tym jeszcze :)
    Buziaki
    A.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja tylko kilka razy w życiu używałam samoopalacza, niestety z marnym skutkiem :) Z czasem zaakceptowałam swoją jasną karnację i co roku czekam w utęsknieniem na letnie słońce, które jednak w moim przypadku sprawdza się najlepiej jeśli chodzi o opalanie :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Używałam tego z lirene i rzeczywiście jak na tą cenę efekty całkiem niezłe, aczkolwiek jednak nie leżą mi chyba samoopalacze;p

    OdpowiedzUsuń
  42. Tych dwóch akurat nie miałam, lubiłam działanie Dove do jasnej karnacji, ale nie mogłam znieść tego "specyficznego" zapachu - wiesz o co mi chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Używałam SUN OZON, jednak nie spełnił do końca moich oczekiwań. Zdecydowanie polecam ST.Moriz niestety niedostępny w Polskich drogeriach. Wyłącznie w Anglii lub na allegro. ;) Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Bez sensu porównujesz dwa produkty z innej kategorii, bo jeden to samiopalacz, a drugi balsam brązujący. To tak jakbyś porównywała krem do twarzy z serum.

    OdpowiedzUsuń
  45. zgadzam się on jest bardzo średni ale całkiem dobrze sprawdza się po wymieszaniu z balsamem xD

    OdpowiedzUsuń
  46. Kiedyś stosowałam takie produkty a teraz wolę trochę poleżeć na słoneczku :)

    OdpowiedzUsuń