Manicure
Makijaż
Recenzje

czwartek, 11 lipca 2013

Mascara The Rocket Volum Express Maybelline New York.


Już od dawna nosiłam się z zamiarem napisania recenzji tego tuszu  i kiedy niestety dotknął  dna mogę śmiało powiedzieć co o tak naprawdę o nim sądzę. Po obejrzeniu kilku recenzji w internecie, kuszona reklamami w telewizji uległam - przecież jestem tylko kobietą ;-) Po filmiku Karoliny ze Stylizacji jeszcze bardziej się na niego napaliłam ♥ Swojego czasu używałam Colossal Volum' Express który niezwykle przypadł mi do gustu, zużyłyśmy z mamą, żeby Was nie skłamać ok. 5-6 opakowań więc same możecie ocenić jak ogromna była to miłość.  



Obietnice producenta:
Pokochaj nasz najbardziej odlotowy tusz wszechczasów!

DLA KOGO?
Dla kobiet, które pragną nadać swoim rzęsom natychmiastowy efekt wyrazistej objętości bez grudek.

DZIAŁANIE
• Połączenie nowoczesnej szczoteczki Ultra – Sonic, która zapewnia równomierne pokrycie tuszem zapobiegając powstawaniu grudek, z legendarną formułą Fast – Glide, pozwala osiągnąć nawet 8 razy większą objętość rzęs.
• Maskara dostępna w dwóch odlotowych odcieniach: czarnym, o głębokim, intensywnym nasyceniu, oraz brązowym – dla kobiet poszukujących wybuchowej objętości w nieco subtelniejszym wydaniu.
• Już niebawem dostępna będzie również wodoodporna wersja maskary The Rocket – doskonale sprawdzająca się wiosną i latem.

EFEKT
Wybuchowa objętość w ekspresowym tempie, pogrubione rzęsy bez grudek.



Po zdjęciu widać, iż ten tusz ten posiada sylikonową szczoteczkę którą osobiście bardziej preferuję, pozwala ona na precyzyjniejsze dotarcie do samej nasady rzęs. Zwykłą szczoteczką trudno było mi się tam dostać chociaż nie powiem - bez użycia eyelinera zdarza mi się również i tą odbić tusz ponad rzęsami. Przez to właśnie że jest sylikonowa doskonale rozdziela rzęsy nadając im wspaniałego wyglądu już po jednej warstwie co możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej ;-) 



Rozmiar szczoteczki jest w sam raz, nie za duży ale też i nie za mały. Fantastycznie współpracuje z moimi rzęsami. Tusz ten jest oczywiście czarny- to głęboka czerń, ale można także dostać ją w kolorze brązowym  który fantastycznie będzie współpracował ze zwolenniczkami bardziej delikatnego efektu ;-)  Pod względem konsystencji tusz ten niczym nie różni się od pozostałych braci MNY. Mamy ten komfort, że nie musimy czekać, aż tusz przeschnie tak jak to ma miejsce z niektórymi maskarami, ten jest gotowy do użycia zaraz po otworzeniu i świetnie sobie radzi na rzęsach. Dozowanie także jest odpowiednie, czyli zabiera sobie tyle ile trzeba. Tak naprawdę to od nas samych zależy, jaki efekt chcemy uzyskać, gdyż można go całkowicie stopniować od delikatnego po dramatyczny. Osobiście preferuję coś pomiędzy ;) 



Przy recenzjach niektórych dziewczyn wiele czytałam i słyszałam o tym, że tusz nieestetycznie odbija się zarówno na górnych powiekach jak i dolnych. Niczego takiego u siebie zauważyłam chociaż jest tak, jak to mogłyście zauważyć na zbliżeniu oka pokrytego jedną warstwą tuszu, minimalnie odbił się on przy samej nasadzie rzęs co można szybko zniwelować patyczkiem kosmetycznym, a przy makijażach z użyciem cieni wystarczy przyciemnić linię rzęs i tego kompletnie nie widać, tak więc nie ma z tym jakiegokolwiek problemu. Problem pojawiłby się wtedy, kiedy całe ruchome powieki miałabym w tym tuszu ale aby doprowadzić do takiej sytuacji musiałybyśmy się nieźle o to postarać.  Każda z nas ma inną budowę oka więc trzeba również i na to zwrócić uwagę ;-) 


Maskarę tą podejrzewam, że można dostać w każdej drogerii gdzie cena wahać się może w granicach 18 - 30 zł za pojemność 9,6 ml w zależności od tego również, czy upolujemy ją na promocji. Ja swoją zakupiłam w drogerii Natura gdzie kosztowała właśnie całe 18,99 zł więc grzechem było z niej nie skorzystać ;-)  Co do jego trwałości to tusz ten utrzymuje moje rzęsy w takim stanie w jakim je zostawiłam cały Boży dzień, nie ma mowy o jakimkolwiek efekcie pandy, nie osypuje się. Minimalne problemy możemy napotkać przy jego zmywaniu gdyż potrzeba dobrze myjącego produktu, najlepiej sprawdza się u mnie żel micelarny z Biedronki do przemywania całej twarzy a następnie okolice oczu i rzęsy "domywam" płynem micelarnym - aktualnie jest to AA, chociaż mam do niego zastrzeżenia.  8 razy większą objętość rzęs- z tym stwierdzeniem akurat producent trochę przesadził, bo żeby go osiągnąć musiałybyśmy nieźle posklejać nasze rzęsy a oczywiście nie takiego efektu pragniemy. Podsumowując:

PLUSY:
- głęboka czerń
- cena oraz dostępność
- pogrubienie, wydłużenie
- brak osypywania się i odbijania
- utrzymywanie cały dzień moich rzęs z ryzach
- precyzyjna szczoteczka

MINUS:
- problemy z jej zmywaniem
- gdy się postaramy ( 3 lub więcej warstw ) może nieco sklejać


OCENA:
8/10

Bądź na bieżąco!
- Instagram - Facebook -



38 komentarzy
  1. Uwielbiam tusze volum express ale sto razy bardziej wolę "klasyczne" szczoteczki :) jakoś tymi gorzej mi się maluje :) chyba kwestia przyzwczajenia! :D

    Fajnie wyprofilowane masz brwi <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Również go używam :) Już od jakiegoś miesiąca - jestem zadowolona ładnie wydłuża rzęsy i ma piękny głeboki czarny kolor . Jedynym minusem jest to że pare razy zdarzyło mi się zwłaszcza przy nałożeniu kilku warstw że okropnie posklejał mi rzęsy ;/
    Ja mój kupiłam na promocji za 18 zł :) <- jeszcze trwa więc tym co się zastanawiają to polecam, to dobry moment żeby się skusić :) !

    Pozdrawiam,
    twowayto.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. mam tą maskarę i bardzo ją lubie, ale nie używam ja na codzień tylko do mocniejszego makijażu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. uzywalam tej mascary jak u mamy bylam
    I bardzooo mi sie efekt podobal jaki daje na moich rzesach
    widze nowy baner-rewelacyjny!x x x

    OdpowiedzUsuń
  5. dla mnie rzęsy są zbyt posklejane

    OdpowiedzUsuń
  6. Być może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tregginsy te co mam możesz obecnie znalesc w bershce w przecenie za 109? chyba zł na 56zł jakoś około. ;)

    A ja preferuje maskarkę Maybelline http://carolliness.blogspot.com/2013/02/maskara-maybelline-volum-express-lift-up.html moją :) uwielbiam - mój niezbędnik :*

    OdpowiedzUsuń
  8. rózne opinie o niej słyszalam ale narazie mam nadmiar tuszy do rzęs

    OdpowiedzUsuń
  9. nie miałam nigdy tego tuszu, ale po szczoteczce widać, że moze byc nie taka zła :))

    Ciekawy blog, obserwuję :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jakoś nie przepadam za tuszami Maybelline, wczoraj znowu kupiłam Spectacular Me od Lovely, od dłuższego czasu mój ulubiony :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. ładnie wygląda na Twoich rzęsach :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Szczoteczka mnie się podoba i efekt co prawda skromny, ale również jestem na tak :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja nie polubiłabym się z tą szczoteczką. Zazwyczaj używam tuszu z tradycyjną szczotką - różowego MA z Essence

    PS. Masz pięknie podkreślone brwi.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawy się wydaje ten tusz :)
    Masz ślicznie zrobione brwi :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mimo, że szczota silikonowa, jak lubię, to jakaś taka grubaśna mi się wydaje - pewnie od razu wydłubałabym nią sobie oko:/

    OdpowiedzUsuń
  16. Też uwielbiam Collosal ;) Jak ją zużyję to chętnie wypróbuję tą wersję ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajnie, że nie skleja rzęs - używałam jednej z mascar Maybelline, jednak sklejała mi rzęsy i doszłam do wniosku, że wolę tusze z Vollare :)

    OdpowiedzUsuń
  18. w najblizszym czasie bd musiała się skusić;)

    OdpowiedzUsuń
  19. teraz mam max factora, ale ogólnie lubie maybelline, tej nie miałam, w ogóle pierwsze widzę, ale może spróbuję :D

    OdpowiedzUsuń
  20. mam ją i bardzo polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. ja niestety jej nie polubiłam;/ dawałam jej kilka szans ale za każdym razem tak samo - odbijała mi się na dolnej i górnej powiece;/

    OdpowiedzUsuń
  22. Bez odpowiedzi na pytanie w konkursie - rozdaniu niestety nie mogę zaliczyć Twojego zgłoszenia. Proszę o uważne przeczytanie zasad:

    http://efficacement.blogspot.com/2013/07/konkurs-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  23. eh... mi nie podpasował. Ale to dlatego, że nie lubię efektów który dają na moich rzęsach silikonowe szczoteczki ;<

    OdpowiedzUsuń
  24. Miałam ją kiedyś kupić, ale w końcu jej nie wzięłam

    OdpowiedzUsuń
  25. w zasadzie co recenzja to inne zdanie o nim...ja jeszcze nie miałam okazji przetestować, czas to nadrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetną maskarę ma benefit ,,they're real " polecam Ci gorąco :) fajny blog.

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak dla mnie bardzo skleja ;(

    OdpowiedzUsuń
  28. Daje bardzo fajny efekt ;) Będę musiała ją wypróbować ;)

    W wolnej chwili zapraszam do mnie na news :*

    OdpowiedzUsuń
  29. szczoteczka ciut podobna do one by one satin black, ciekawa jestem jakby się u mnie sprawdził, ale na razie testuję dopiero rozsławiony colossal : D

    OdpowiedzUsuń
  30. oj a więc zmywanie może być dosyć uciążliwe ;P

    OdpowiedzUsuń
  31. Jak dla mnie jest świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Lubię tusze z sylikonowymi szczoteczkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. ja bardzo lubię tą żółtą, nie pamiętam jak się nazywa:P tej jeszcze nie próbowałam:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Używam go... Daje całkiem fajny efekt :))

    OdpowiedzUsuń