Makijaż
Paznokcie
Recenzje

wtorek, 11 marca 2014

Projekt denko z kilku miesięcy.


Po długiej nieobecności projektu denko postanowiłam przeprosić się z aparatem cyfrowym i pokazać Wam to , co udało mi się wykończyć w przeciągu kilku miesięcy. Jak na ten okres czasu  nie jest tego zbyt wiele. Głównie udało mi się wykończyć pielęgnacje jednak z kolorówki również pojawiło się co nieco ;-) Jesteście ciekawe ?




Na pierwszy ogień idą włosy, postanowiłam bardziej zadbać o nie jak i o cerę - za rok przecież muszę się pięknie prezentować a to najlepsza pora aby o to zawalczyć ;-) 
  • Szampon i odżywka nadająca blask i objętość Nivea- obydwa te produkty udało mi się wygrać w rozdaniu i o tyle o ile szampon był całkiem całkiem to moje włosy bardzo polubiły się z tą odżywką - były miękkie, lejące, posiadały blask i wiem że z pewnością kiedyś jeszcze do niej powrócę. Nakładałam ją na całe włosy, trzymałam kilka minut po czym zmywałam, nie zauważyłam obciążenia moich włosów ani szybszego przetłuszczania. W nadawanie objętości nie ma co wierzyć takim produktom jednak jestem jak najbardziej na tak ;)
  • Szampon Nivea for Men Pure Impact - jest to produkt mojego Narzuconego jednak z miłą chęcią sięgałam po niego gdy tylko chciałam odświeżenia oraz pięknego zapachu, tak jak w przypadku powyższych produktów tak i tutaj nie zauważyłam obciążenia czy też szybszego przetłuszczania. 
  • Skoncentrowany szampon wzmacniający do włosów osłabionych Pharmaceris - o tym produkcie pojawi się na pewno oddzielna recenzja! Powiem tylko tyle, że posiadam już drugą butelkę więc same możecie już coś wywnioskować. 

  • Tonik bezalkoholowy Melisa - kupiłam go jeszcze wtedy gdy był ogromny boom na kosmetyki tej firmy, uwielbiam testować nowości to też bardzo zaciekawiły mnie one również z racji na niską cenę. Dołączam się do dziewczyn które wychwalały go pod niebiosa. Nie dość, że pięknie pachnie to jeszcze świetnie odświeża naszą twarz, przywraca jej naturalne pH ;-) Za cenę ok. 6-8 zł grzechem byłoby się na niego nie skusić zwłaszcza, że jest niesamowicie wydajny - miałam go dobre 3-4 miesiące.  
  • Krem La Roche-Posay Effaclar Duo - pisałam o nim tutaj, za pierwszym razem zachwycił mnie tak, że postanowiłam sięgnąć po niego po raz drugi jednak tym razem nie było już efektu WOOW! jednak może dlatego, że nie stosowałam go codziennie a tylko gdy mi się przypomniało. Na razie do niego nie powrócę ale może kiedyś. 
  • Żel La Roche-Posay Effaclar Duo - skuszona licznymi pozytywnymi recenzjami skusiłam się od razu na zakup w dwupaku, jedyne co na dzień dzisiejszy Wam powiem to to, że jest wydajny i jedno opakowanie starcza na bardzo długo - większa recenzja powinna pojawić się niebawem. Nie powrócę do niego gdyż zaczęłam stosować metodę OCM którą pokochałam na nowo ;-) 
  • Eveline Chłodzący krem żel 3w1 z efektem matowienia - co do tego produktu mam mieszane uczucia bo raz go bardzo lubiłam a raz nienawidziłam z całego serca i szczerze mówiąc nie wiem czy sięgnęłabym po niego ponownie, pewnie nie jednak jeśli nie zależy Wam na spektakularnym efekcie matującym to będzie to produkt dla Was ;-) 



  • Odżywka b/s z miodem i cytryną do włosów suchych i zniszczonych Joanna - osobną recenzję na jej temat możecie przeczytać tutaj, uwielbiam uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam jednak do włosów znalazłam coś innego - do pędzli sprawdza się świetnie i na pewno kupię ją ponownie. 
  • Balsam brązujący relaksujący Ziaja - produkt ten daje naturalnie wyglądającą opaleniznę, chętnie do niego powracałam aby pozbyć się bladej skóry za którą nie przepadam. Pachnie dość specyficznie i nie zawsze mi to pasowało, posiada lekką formułę z racji tego nie powinien tworzyć smug i plam ;-) Pewnie jeszcze nie raz do niego wrócę gdy znudzi mi się kolejny Lirene.
  • Lirene Body Arabica balsam brązująco-ujędrniający - zawsze sięgam po wersję do ciemniejszej karnacji ponieważ daje lepszy efekt - więcej na jego temat możecie przeczytać tutaj.
  • Piernikowy peeling cukrowy do ciała Farmona - gdyby nie fakt, że jest to seria która wychodzi jedynie na  Święta Bożego Narodzenia byłby to zdecydowanie jedyny peeling na jaki bym się decydowała ze względu na boski zapach! Więcej możecie przeczytać tutaj


  • Podkład Pierre Rene Skin Balance - wychwalany pod niebiosa u mnie spisał się jako tako, po ponownym zakupie Revlonu nie wiem czy skusiłabym się na niego ponownie. Zacznę od tego, że fatalnie dobrałam sobie odcień, ciemny jak diabli bo myślałam, że może uda mi się go zmieszać z czymś jaśniejszym jednak taka mieszanka nie dawała sobie rady.  
  • Under Twenty Anti Acne fluid matujący - nie był zły jednak od podkładu matującego wymagałabym czegoś więcej - pisałam o nim kiedyś tutaj. Wszystko się zmienia jak w kalejdoskopie, kiedyś był to dla mnie hit a teraz z biegiem czasu jestem bardziej świadoma tego i więcej wymagam - jak każda kobieta! :D ( i ten mój styl pisania ... haha!  ) 
  • Podkład Essence Stay All Day - udało mi się wykończyć drugie opakowanie ciemniejszego koloru i oprócz pięknego zapachu i świetnego wyglądu na twarzy nie utrzymywał się on zbyt długo na mojej tłustej cerze - z pewnością nie jest to Stay All Day, nie u mnie ;-) 
  • Biodermic Perfect Matt&Cover fluid matująco-kryjący - powiem szczerze, że cieszyłam się gdy go tylko wykończyłam. Moim zdaniem krycie miał średnie, nie utrzymywał się zbyt długo na mojej twarzy a do tego posiadał dziwny kolor , wybrałam niby najciemniejszy a miałam wrażenie że i tak był dla mnie za jasny ? Nie do wiary! Kupiłam go na promocji, na pewno w cenie regularnej bym się nie skusiła i z pewnością ponownie po niego nie sięgnę.  
  • Pokdłam Catrice Matt Mousse - zmęczona już poszukiwaniami idealnego podkładu skusiłam się na musową konsystencję która również okazała się niewypałem. Fakt faktem trzymał się nieco dłużej na buzi a niżeli wszyscy poprzednicy jednak bardzo było go widać. Sucha konsystencja robiła swoje i wiem już, że nie jest to formuła dla mnie.  
  • Bell BB Cream Lightening 7 in 1 Eye Concealer - kupiłam go po filmiku Hani Digitalgirl gdyż bardzo spobobało mi się to jak on wyglądał pod oczami jednak jest jedno ale! jest strasznie niewydajny - kosztuje jakieś 20 zł a miałam go niecały miesiąc więc jakby tak podsumować to korektor z MACa o wiele bardziej się opłaca i o wiele lepiej się prezentuje ale o tym kiedy indziej. Nie ! nie! nie i jeszcze raz nie!  
  • Korektor Bell Perfect Cover -  kolejny totalny niewypał, nie dość że nie kryje zbyt dobrze, nie rozświetla nawet ten najjaśniejszy kolor a głównie na takim efekcie mi zależy ale najważniejsze ten dziad strasznie ciemnieje! uważajcie na niego - sprawdzałam to również na korektorze mineralnym Bell  Anti Age - tutaj znajdziecie filmik Ewy Red Lipstick Monster gdzie świetnie jest to ukazane.  
  • Korektor Maybelline Pure Cover - kupiłam za namową Maxineczki i byłam zadowolona z jego krycia, koloru do póki nie odkryłam czegoś lepszego o czym napisze niebawem. Gdyby nie fakt, że został wycofany pewnie bym się na niego skusiła nie raz ;-)   


  • Sweet Snuggles Chocolate Vanilla Shower Cream - jest to kawałeczek zestawu który dostałam pod choinkę, pięknie pachnie jednak szkoda że była to taka mała pojemność. Nie wysuszał a to teraz dla mnie najważniejsze bo skóra uwielbia płatać mi figle. 
  • L`Oreal Telescopic False Lash Extensions Mascara - wygrałam ją w rozdaniu i byłam bardzo ciekawa jak się spisze i przyznam że był całkiem niezły, nie sklejał aż tak bardzo rzęs, czerń była głęboka jednak za cenę ok.  60 zł spodziewałabym się czegoś więcej. Moim ostatnim odkryciem jest połączenie 2000 calorie i żółtej maskary MIYO ;-) 
  • Essence I love Extreme Mascara - wspólnie z mamą zużyłyśmy kilka opakowań czarnej wersji tego tuszu jednak postanowiłam wypróbować różową z inną szczoteczką i przyznam szczerze, że nie była to dobra decyzja. Nieco sklejał rzęsy jednak czerń była taka sama jak w przypadku starszej siostry. Cena również jest stosunkowo niewielka więc jeśli lubicie sylikonowe szczoteczki to jednak polecam wypróbować, a nóż Wam się sprawdzi. 
  • Odsypka podkładu mineralnego - nie przypadła mi do gustu taka forma, zdecydowanie wolę płynną konsystencję. Zbyt wiele o nim nie napiszę bo nałożyłam go może ze dwa razy na buzię - to nie dla mnie, nie to co róż Lily Lolo który dzięki Kosmetycznej Hedonistce mogę testować ♥ 
  • Brązowa kredka czeska - swego czasu używałam jej do podkreślania brwi, sprawowała się całkiem nieźle jednak na dzień dzisiejszy mam inne, równie fajne produkty do tego celu - jej koszt to niecałe 2 zł. Żałuję tylko, że dostępne są 3 kolory ( czerń, grafit i brąz )
  • Cień Kobo Pale Peach - przepiękny kolor który na pewno kupię ponownie, pigmentacja tych cieni bardzo zbliżona jest do Inglota z tą różnica że kosztują nieco więcej - warto się skusić akurat na ten kolor, tutaj możecie zobaczyć jak się prezentuje na oku ;)  


  • Lakier Pantene Pro-V 5 - jeden z dwóch ulubieńców zaraz po czarnym lakierze z Isany którego namiętnie swego czasu używałam - doskonale utrwala włosy, nie skleja ich, wydajny i nie kosztuje wcale zbyt wiele bo ok. 16 zł. 
  • Żel peelingujący Marion - dość tani jednak myślałam, że będzie bardziej peelingował, mimo pięknych zapachów nie skuszę się ponownie gdyż peeling z Joanny to prawdziwy zdzierak którego mi potrzeba ;) 


  • Farba Schwarzkopf Color Mask - ostatnio polubiłam maskowe czy też piankowe formuły farb do włosów niestety na mojej kapryśnej czuprynie żaden kolor nie chce się zbyt długo trzymać bez względu na to czy jest to droższa farba taka jak ta czy też tania jak barszcz Joanna - mój ulubieniec ever.  
  • Garnier Color Naturals 111 - jest to farba mojej mamy, próbowałyśmy uzyskać na jej już blond włosach coś jaśniejszego dlatego też sięgnęłyśmy po Superjasny Popielaty Blond który i tak wyszedł dosyć żółto. Wszystko zależy od Waszych włosów - u niej się niestety nie sprawdziła.  
  • Schwarzkopf Nectra Color - o tej farbie pisałam tutaj. Na pewno się na nią nie skusze ponownie. 

Od dziś mogę śmiało zbierać opakowania na nowy projekt denko, myślę że znów będzie więcej pielęgnacji ponieważ z tym nie ma problemu - gorzej z kolorówką jednak widać że jak się chce to można ;-)  


Miałyście styczność z którymś z tych produktów ? 
Możecie polecić mi jakieś zamienniki ? ;-) 



Bądź na bieżąco!
- Instagram - Facebook -



49 komentarzy
  1. gdzieś Ty to chowała przez kilka miesięcy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam takie pudełeczko i trzymałam pod ubraniami na wieszaku :P

      Usuń
    2. mam pytanie co do kąpieli rozjaśniających, które sobie robiłaś - mam naturalne włosy, dość długie... ciekawi mnie jak u mnie zrobić taką kąpiel - zwłaszcza,że nie sa farbowane? pomożesz?

      Usuń
    3. Wiesz co, szczerze mówiąc to nie wiem jak w takiej sytuacji może się sprawdzić kąpiel rozjaśniająca - moje włosy były już niejednokrotnie rozjaśniane więc wiedziałam jak u mnie zachowa się preparat na włosach. Moim zdaniem kąpiel jest dużo łagodniejsza bo nie dość że rozcieńczamy dosyć silną wodę procentową to chronimy włosy dzięki szamponowi. Ponownie za mną chodzi taki proces jednak skutecznie jestem od tego odciągana bo moje włosy już wiele przeszły a teraz szczególnie muszę o nie zadbać ;)

      Usuń
  2. duże denko, nie miałam nic z tych rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mam peeling z Marion i odżywkę z Joanny, jest całkiem ok:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Balsam z Lirene jest moim ulubieńcem ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. duuuże denkoo! ciekawią mnie te żele z Mariona

    OdpowiedzUsuń
  6. jak zawsze zazdroszcze ci tylu zuzyc ) ja jakos rzado zuzywam cos do konca, albo trwa to wieki :) duzo kosmetykow znam ktore pokazalas. tez teraz uzywam tego tuszu rozowego, ale jakos za nim nie przepadam. ladnie maluje, ale nie wydluza w ogole rzes :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Robi wrażenie to denko :-))) JA jakoś nie mogę przekonać się do produktów nivea- no nie wiem co to musiałoby być a żebym się przekonała.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam na wykończeniu tonik z melissy. ogólnie dobry, choć zapach do mnie nie przemówił. do przyzwyczajenia właściwie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie podkład Pierre Rene też jako tako się spisuje, a szampon Nivea spowodował łupież ;/ Z odżywką jest trochę lepiej z tej serii!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na szczęście już mało który szampon powoduje łupież, moja siostra z kolei ma z tym ogromny problem.

      Usuń
  10. Sporo tego! Jednak nie miałam nic z kosmetyków, które pokazujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  11. sporo kolorówki, gratuluję :) !

    OdpowiedzUsuń
  12. stałam dzisiaj przed półką z tym tonikiem melisa, a wzięłam jakiś z lirene, kolejnym razem jednak wezmę ten ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie wczoraj kupiłam zachwalany przez wiele dziewczyn tonik z Lirene i zobaczymy jak się sprawdzi ;P

      Usuń
  13. oj spore tego, mi najbardziej wpadł w oko szampon z pharmaceris, muszę go kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam go wypróbować, ma cudowny zapach i świetne działanie ;)

      Usuń
  14. Gratuluję zużyć kolorówki - mi się chyba nigdy nie uda przed końcem daty ważności :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Taka ilość robi wrażenie :)
    Uwielbiam Effaclar Duo. Kilka dni temu kupiłam tą nową wersję +.
    Ufam, że sprawdzi się tak samo dobrze jak poprzednia.

    OdpowiedzUsuń
  16. Spore denko! Miałam kilka z tych kosmetyków i mam podobne zdanie na ich temat :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam ten korektor z bell i faktycznie - ciemnieje ;/

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajne, składowe denko :) Dobrze, że korektora z Bell nie wzięłam ostatnio :) Ta odżywka Nivea była bardzo fajna u mnie tez :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Tyle rzeczy, a ja z żadną nie miałam styczności :o
    mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Ojej nie spodziewalam sie, ziaja i lirene nie robia plam??

    Pharmaceris- jestem ciekawa i czekam :))

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem sama ciekawa LR musze go w końcu wypróbować

    OdpowiedzUsuń
  22. Miałam próbki szamponu i odżywki z Nivei:) I byłam całkiem zadowolona;)
    LRP kocham:) Zarówno krem jak i żel:))
    A z szamponu z Pharmaceris niestety zadowolona nie byłam;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic a nic szampon się nie sprawdził ?

      Usuń
  23. Ale duże denko! :)

    U mnie ten podkład Under Twenty pomimo wielu zachwytów nie sprawdził się. Początkowo też byłam z niego zadowolona, ale z czasem niestety było coraz gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  24. a dla mnie Loreal telescopic to maskara cud ! ja miałam co prawda wersję clean definition spróbuj tej może :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Amazing blog,I'm new follower hope you can follow me too xoxo

    http://shopaholicbyilda.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Używałam jedynie Effaclar Duo, jednak u mnie ten krem się niesprawdził

    OdpowiedzUsuń
  27. Widzę. że miałaś dokładnie te same dwa warianty żeli peelingujacych z Mariona co i ja :) Dla mnie to niestety buble :) Jeśli chodzi o tonik Melisy to chyba jeszcze w blogsferze tylko ja go nie testowałam i bardzo żałuję :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Mnóstwo kosmetyków zużyłaś :D Ja pewnie bym wyrzuciła od razu wszystkie opakowania, bo to dużo miejsca musiało zajmować :) Zaciekawiły mnie szampony nivei z pierwszego zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jak na kilka miesięcy to denko nie jest duże ale moje byłoby pewnie podobne :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Duże denko. Gdzie Ty to wszystko trzymałaś? :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Pokaźne denko, tez jestem fanka Melisy :)

    OdpowiedzUsuń
  32. spore denko, ale nic dziwnego skoro z kilku miesięcy :)
    zachęciłaś mnie do toniku, a odżywkę z joanny posiadam i również bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  33. szkoda, że seria diamond volume przetłuszcza mi włosy, bo początkowo wyglądały po niej bardzo zdrowo :)
    Zapraszam Cię do mnie na notkę o niedrogich hitach z Ikea, za zaobserwowanie z przyjemnością się odwdzięczę :)
    www.fimejl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. Płyn micelarny, zel do mycia twarzy itp są z tej samej firmy bebeaty, która prawdopodobnie produkuje tolpa :)
    U nas w polsce nauczyli nas przeplacac i teraz jak jest coś tańszego to od razu się myśli, że gowienko ;))

    OdpowiedzUsuń
  35. Właśnie używam tego piernikowego peelingu - zapach obłędny :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Hahhaa, denko mocarz! :D mamy wiele podobnych produktów w łazience ;)

    OdpowiedzUsuń