Manicure
Makijaż
Recenzje

czwartek, 4 grudnia 2014

Produkty marki Makeup Revolution #2.



Tak jak zapowiadałam - przyszedł czas na drugą część postów o produktach marki Makeup Revolution które posiadam w swoim "kuferku" :) Jak może pamiętacie - albo i nie, wtedy zapraszam (tutaj) - pojawiły się w poprzednim poście kosmetyki takie jak: palety cieni Iconic, pojedyncze róże oraz cienie oraz szminka.  Niektóre z nich skradły moje serce ale także przytrafiły się też te trochę "gorsze" - jeśli jesteście ciekawe co mam Wam dziś do przekazania na temat pokazanych wyżej kosmetyków to zapraszam do dalszej części :)



Makeup Revolution Ultra Bronze.
Przyznam szczerze, że raczej bym się na niego nie skusiła z racji ogromnej pojemności i niepewnego kolory swatchy w Internecie - miałam już styczność z dokładnie takiej wielkości bronzerem Essence z którym męczyłam się dobrych kilka lat a dlaczego męczyłam ? był on strasznie pomarańczowy. Na szczęście / nieszczęście (niepotrzebne skreślić) trafiłam na post Darii Kosmetycznej Hedoniski w którym pokazała jego prawdziwe oblicze (tutaj) i przepadłam. Jego kolor dalece odbiega od pomarańczowych/czerwonych tonów chociaż nie można go porównywać do bardzo chłodnego różu Nyx'a w kolorze Taupe. 


Śmiało używam go głównie do opalania twarzy - wtedy nie daje sztucznej pomarańczy a pięknie "opaloną" skórę, można nim również fajnie wymodelować kości policzkowe. Nie jest suchy co za tym idzie pod żadnym pozorem się nie pyli dodatkowo nie znika także w ciągu dnia - przynajmniej na mojej twarzy nie zauważyłam niczego takiego :) Śmiało mogę go Wam polecić - koszt to całe 15 zł! ;)


Makeup Revolution Vivid Baked Highlighter w kolorze Golden Lights.
Na ten rozświetlacz czaiłam się bardzo długo bo po pierwsze nie wiedziałam, na który z 3 dostępnych kolorów się skusić a po drugie zazwyczaj gdy chciałam go dodać do zamówienia/koszyka był wiecznie wykupiony ;) Poczekałam aż ten boom na nie minie i się udało z czego się niezmiernie cieszę. Rozświetlaczy w mojej kolekcji nigdy za wiele! Jak sama nazwa wskazuje jest to produkt wypiekany dzięki czemu powinien starczyć na dłużej :) Skusiłam się na kolor Golden Ligths ze względu na najbliższe podobieństwo do Mary Lou jednak nie można ich ze sobą porównywać! :)


Rozświetlacz theBalm to typowy szampański kolor który daje przepiękną taflą zaś produkt marki Makeup Revolution jak sama nazwa wskazuje wpada bardziej w złotawe tony -co z resztą widać na zdjęciu :) Pozostałe dwa odcienie to brzoskwinia oraz róż co kompletnie nie jest w moim guście. Przy tym produkcie trzeba uważać bo mimo tego, że jest świetnie napigmentowany - jedno pociągnięcie palca widoczne na zdjęciu - może wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Nakładany lekką ręką tudzież pędzlem typu duo fiber nie powinien tworzyć plam. Dodatkowo lubi się lekko pylić i tak po ok. 8-9 godzinach delikatnie tracić na mocy. Moim zdaniem jest to świetne rozwiązanie dla osób które stosują rozświetlacze na co dzień i szkoda im sławnej Mary Lou (zarezerwowana na większe wyjścia lub dla przyjemności na dzień). Jego cena - tak jak i wszystkich produktów tej firmy jest śmieszna - to 15 zł.  


Makeup Revolution Eye Foil w kolorach Pure Platinum, Rose Gold oraz Magnigicent Copper.
Jeśli jesteś sroką i lubisz błysk na oku to wiedź, że jest to produkt idealny dla Ciebie! ;) Tak, tak tak i jeszcze raz tak dla marki opisywanych dziś produktów za stworzenie czegoś na wzór foli marki Stila (ogromnej kwoty). Błyskotki te zamknięte są w słoiczkach wielkości cieni Kobo - trudno jest mi opisać ich konsystencję jednak bliżej im do cieni w kremie a mimo to nadal wyglądają jak folia i można w nich dostrzec po rozprowadzeniu drobne kawałeczki - naniesione w niewielkiej ilości dadzą efekt "brokatu".  Ich data przydatności nie jest zbyt długa jednak zobaczymy jak się będą spisywały po jej upłynięciu ;) Dodatkowo do folii dołączona jest podstawka oraz płyn do ich rozrabiania - osobiście polecam używania solo (podstawka służy mi do aplikowania z niej podkładu zamiast brudzenia sobie rąk).


Na zdjęciu przedstawione są dwa kolory Pure Platinum oraz Rose Gold za trzeci Magnigicent Copper dopiero co się wymieniłam także nie miałam jeszcze możliwości zrobić mu zdjęcia ale wierzcie mi, że jest równie piękny jak te dwa. Są to najbardziej podstawowe kolory które używam w codziennym makijażu także musiały być moje. Koszt jednego to 20 zł. Polecam? Jak najbardziej! ;) 


Makeup Revolution paleta 32 cieni w kolorze FLAWLESS.
Przedostatnia paleta w moich zbiorach tak jak i przedostatnia jeśli chodzi o hierarchię od najgorszych do najlepszych :) Z samego początki się z nią nie polubiłam z racji złej aplikacji - bardzo puchatym pędzlem. Konsystencja ich jest jedwabista, podchodzi bardziej pod kremową dzięki czemu lepiej nakłada się je zbitymi płaskimi pędzelkami tudzież palcami :) Potrafią się lekko kruszyć w opakowaniu, nanoszone w odpowiedniej ilości nie osypują się pod oczy, ładnie się łączą. Paleta ta posiada w sobie zarówno kolory perłowe, satynowe jak i całkowicie matowe. Osobiście posiadam wersję bezpiecznych brązów ale nie powiem - kolorowe cienie również kuszą ;)


Znajdziemy w niej kolory zarówno świetnie napigmentowane jak i trochę słabiej - weźcie poprawkę na to, że swatche robione były bez jakiejkolwiek bazy! ;) Moje serce już od pierwszego użycia skradł cień 4 w lewej strony w pierwszym rzędzie na pierwszym zdjęciu - bajeczny. Paleta ta idealna jest do wykonania zarówno dziennego makijażu jak i wieczorowego. Za 36 cieni mniejszej pojemności a niżeli Sleek musimy zapłacić 40 zł. Czy polecam? Polecam ją bardziej a niżeli palety Iconic chociaż kto co lubi ;) Największe zaskoczenie wśród palet pokażę Wam w kolejnym poście tak więc wyczekujcie ;)


Tak właśnie prezentuje się kolejna porcja produktów marki Makeup Revolution - z tej serii śmiało mogę polecić je wszystkie w zależności od tego czego szukacie ;) Już we wtorek 2 grudnia DDD czyli dzień darmowej dostawy tak więc jeśli czujecie się czymś skuszone warto dorzucić do swojego koszyka ;)

Dajcie znać czy któryś z prezentowanych wyżej produktów wpadł Wam w oko albo czy miałyście z nimi styczność i jak się sprawdzają bo jestem ciekawa? :)


Bądź na bieżąco!
- Instagram - Facebook -



1 komentarz
  1. Produkty tej marki naprawdę kuszą nie tylko ceną, nigdy nie miałam takiej folii chyba trzeba to zmienić w niedługim czasie ;)

    OdpowiedzUsuń