Makijaż
Paznokcie
Recenzje

piątek, 9 stycznia 2015

Konturowanie mniejszym kosztem.


Ile razy zdarzyło Wam się zapomnieć bronzera na wyjazdy lub najzwyczajniej w świecie nie znaleźć tego odpowiedniego, chłodnego odcienia? To już nie problem! Dzisiejszy post będzie w odniesieniu do dwóch kultowych produktów marki theBalm - rozświetlacza Mary-Lou Manizer oraz bronzera Bahama Mama. Jeśli jesteście ciekawe co mam na myśli to zapraszam do czytania dalej ;)




W roli głównych bohaterów wystąpią zwykłe cienie do powiek - udało mi się znaleźć fantastyczny "zamiennik" Mary-Lou oraz brąz w chłodnej tonacji który posłuży nam jako bronzer. Są to cienie z zupełnie innych marek, ponad to ich koszt nie przekracza 15 zł. Można by się pokusić o stwierdzenie, że zaproponowane przeze mnie konturowanie gdyby porównać gramatury wyjdzie znacznie drożej i nie będzie mniejszym kostem jednak są wśród nad dziewczyny które nie wyobrażają sobie wydać jednorazowo 65 zł na jeden produkt oraz 60 zł na drugi. 


Loreal Color Infallible w kolorze 002 Hourglass Beige - wpadł w moje ręce jeszcze gdy cienie te były dostępne w Rossmannie jednak ich cena była na do widzenia. Pamiętam, że zapłaciłam coś koło 20 zł i nie żałowałam tego chociaż wydawało mi się to i tak wygórowaną ceną jak za jeden cień. Zmieniłam zdanie gdy użyłam go pierwszy raz na oczach - przepadłam. Pomyślałam, że skoro tak fajnie rozświetla spojrzenie to czemu by nie użyć go jako rozświetlacza na kości policzkowe, przecież bardzo zbliżony jest odcieniem do produktu którego używam na co dzień. Testowałam go namiętnie w ten sposób przez cały tydzień, sprawdzał się w tej roli wyśmienicie - nie ścierał się, nie wywoływał żadnych skutków ubocznych na mojej skórze, jego moc nie bledła w ciągu dnia. Możecie do dostać teraz przez Internet za cenę 9,99 zł (sama zaopatrzyłam się w kolejny egzemplarz na zapas gdyż długo nie mogłam go nigdzie dostać). O jego przeciwniku pisałam tutaj


Makeup Revolution Mono Eyeshadow  w kolorze Delicious - na ten produkt z kolei natknęłam się przeglądając Youtuba. Pisałam Wam o dwóch pojedynczych cieniach marki MUR w zestawieniu tutaj, zachwyciły mnie swoją pigmentacją i wiedziałam, że ten który przyjdzie również taki będzie przez co łatwo jest nim przesadzić i zrobić sobie krzywdę - naprawdę trzeba uważać jeszcze bardziej niż produktem theBalm. Ten konkretnie odcień również jak o poprzednik dość długo był niedostępny w polskich drogeriach jednak udało mi się go w końcu wyhaczyć za równie śmieszną cenę 5 zł - nie opłacało mi się zamawiać jednego więc "przez przypadek" kliknęłam dwa egzemplarze "na zapas".   Jest to fantastycznie chłodny odcień co z resztą zobaczycie na zdjęciach poniżej.  O rywalu pisałam w tym poście


Bahama Mama vs. Delicious. 
Jak możecie zauważyć w zestawieniu produkt theBalm wychodzi na ciepły jednak jest on moim zdaniem w rzeczywistości neutralny ani za ciepły ani za zimny i będzie pasował większości osób zaś cień MUR całkowicie trafia w zimne tony idealne do wyrysowania i głębszego podkreślenia kości policzkowych czy wyszczuplenia nosa. Zaletą pierwszego produktu jest przede wszystkim świetne blendowanie, stopniowanie efektu zaś w drugim przypadku tak jak wspominałam łatwo jest przesadzić i postarać się o brudną plamę. Bahama Mama to pojemność 7,08g zaś przeciwnik MUR jedynie 3,3g czyli ponad dwa razy mniej jednak i tak ogółem wychodzi znacznie taniej ;) Polecałabym go jednak osobom wprawionych w konturowanie z lekką ręką - przyznam się, że mnie również zdarza się czasem zrobić niemała plamę. 


Mary-Lou Manizer vs. Hourglass Beige
Mary-Lou swojej świetności nie można odmówić, jest to jeden z dwóch najbardziej pożądanych produktów marki theBalm - nie dziwię się gdyż sama długo śliniłam się na jej myśl. Przekonałam się o jej zaletach i codziennie chętnie po nią sięgam. Daje niesamowitą taflę błysku bez zbędnych drobinek, efekt ten jest dobrym rozwiązaniem szczególnie na wieczorne/większe wyjścia. Osoby które chcą uzyskać rozświetlenie mniejszym błyskiem do gustu bardziej przypadł by cień marki L'Oreal gdyż nadal daje on piękna taflę bez drobinek jednak jest ona ciut mniej intensywna. Oba produkty ładnie się rozcierają, nie znikają w ciągu dnia. Produkt marki theBalm posiada bardziej szampański kolor chociaż w opakowaniu wyglądają identycznie - będziecie mogły zobaczyć to na swatch'ach poniżej. Kultowy już produkt to pojemność 8,5g zaś Color Infallible 3,5g czyli znów ponad dwa razy mniej. Cenowo tak jak w poprzednim zestawieniu wygrywa cień ;) Tutaj już polecałabym produkty według własnych preferencji, zależy od tego jaki efekt chcemy uzyskać. 

Poniżej możecie zobaczyć swatche w zestawieniach: 


Używałyście już cieni jako zamienników dla bronzera i rozświetlacza? Może macie swoje sprawdzone sposoby? Chętnie bym się o nich dowiedziała. 

Bądź na bieżąco!
- Instagram - Facebook -



Brak komentarzy

Prześlij komentarz