Makijaż
Paznokcie
Recenzje

czwartek, 1 stycznia 2015

Ulubieńcy roku 2014!


Tak jak wczoraj obiecałam dziś pojawią się kosmetyczni ulubieńcy minionego 2014 roku - ulubieńców roku 2013 możecie zobaczyć w tym poście i chociaż wiele rzeczy nadal uważam za ogromne hity tak w tym poście chciałam Wam pokazać totalne odkrycia minionego roku. Jeśli jesteście ciekawe, co sprawdzało się u mnie przez te 365 dni to zapraszam do dalszej części. 


Pielęgnacja:

Effaclar Duo +, Pharmaceris T krem peelingujący 10%, Bielenda  Super Power Mezo Serum.
_____________________________
Te trzy produkty całkowicie odmieniły stan mojej skóry który nie był niestety doskonały co możecie zobaczyć np. w tym poście na policzku - liczne podskórne krostki. Na dzień dzisiejszy nie mogę narzekać na swoją skórę - czoło również wyglądało jak pobojowisko a dziś jest praktycznie gładkie.  Nie wiem czy to zasługa tylko jednego z tych produktów czy całej gromadki ale i tak nadal będę dalej ją stosowała. Swego czasu sam Effaclar Duo nie był w stanie mi pomóc. 

Oceanic Serum przyspieszające wzrost rzęs Long 4 Lashes.
_____________________________
Tego produktu chyba nikomu nie trzeba już przedstawiać. Pojawiło się tysiące zachwytów nad działaniem tej odżywki - jeśli chcecie przeczytać i moją recenzję popartą zdjęciami to zapraszam tutaj. Powiem jednym słowem REWELACJA, w lutym mam zamiar wznowić kurację żeby na weselu móc cieszyć się pięknym wachlarzem. 

Płyn micelarny 3w1 Garnier.
_____________________________
Kolejny produkt odkryty w tym roku który podbił me serce i dzięki temu trafił do hitów roku 2014. Pisałam o nim tutaj. Tani, wydajny a przede wszystkim nie podrażnia moich oczu bo tylko do tego go używam, twarz dostaję dawkę innego kosmetyku. 

Szampony marki Pharmaceris do włosów wypadających, osłabionych.
_____________________________
Mam tutaj na myśli wersję ze zdjęcia jak i namiętnie używany przeze mnie szampon z serii H Keratineum skoncentrowany, wzmacniający do włosów osłabionych. Są to jedne z szamponów dzięki którym kondycja moich włosów lekko się poprawia a przede wszystkim na upartego nie musiałabym myć ich codziennie.  Długo nie mogłam się przekonać do produktów aptecznym gdyż uważałam, że szampon ma za zadanie jedynie porządnie umyć włosy jednak teraz widzę jak bardzo się myliłam. Często można je dostać na licznych promocjach za mniej niż 20zł. 

Woda termalna Uriage.
_____________________________
Do wody termalnej również przekonałam się dopiero w minionym roku, głównie za sprawą wprowadzenia SuperPharmu w okolicy. Nigdy bym nie pomyślała, że zacznę jej używać, do zwykłej apteki nigdy nie było mi po drodze. Świetnie sprawdza się przy różnego rodzaju maseczkach, do odświeżenia twarzy w ciągu dnia w lecie kiedy nie noszę makijażu, w wieczornej i porannej pielęgnacji. Zaobserwowałam jej zbawienne działanie dla mojej cery więc polecam każdemu - niby "zbędny gadżet" a jednak potrafi umilić pielęgnację. 

Jedwab w płynie Green Pharmacy.
_____________________________
Przez długi czas uważałam, że podcinanie końcówek to zbędna czynność jednak jak bardzo się myliłam. Nie wierzyłam własnym oczom gdy tylko wychodziłam z łazienki po zabiegu - moje włosy odzyskały świetny wygląd dlatego też zaczęłam je zabezpieczać po każdym myciu. Najbardziej do gustu przypadł mi właśnie jedwab z Green Pharmacy o o niebo lepszym składzie a niżeli Biosilk co oczywiście przemawia na plus, dodatkowo zapach od którego można się uzależnić - serio serio ;)

Kolorówka:

Czarny cień z palety Hean High Definition.
_____________________________
Tak czarnego cienia jeszcze nigdy nie spotkałam. Co prawda nałożony bardzo szybko i niechlujnie  potrafi się osypać jednak jestem mu w stanie to wypaczyć za pigmentację jaką posiada. Czarny jak smoła! Nie polecam całej paletki gdyż nie lubuję się w szarościach jednak pojedynczy cień to miazga. 

Mineralny liner do brwi i powiek marki Vipera.
_____________________________
Pod koniec roku gościł na moich brwiach częściej a niżeli farbka do brwi Aqua Brow jednak pod koniec zaczął mi przeszkadzać kolor wybijający się na mojej karnacji rudo-czerwonymi tonami. Marka posiada w swojej ofercie 4 warianty kolorystyczne więc myślę, że każda znajdzie coś dla siebie - trzyma się naprawdę cały dzień a kosztuje niewiele. 

Bronzer theBalm Bahama Mama.
_____________________________
Gorąca mamuśka to kolejny produkt którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Świetnie napigmentowany, mega wydajny o chłodnej tonacji - nie szarej, będzie pasował praktycznie każdemu. W opakowaniu wydaje się ciemny jednak nałożony na twarz wygląda całkiem inaczej. Szersza recenzja na jego temat znajduje się tutaj

Bronzer Inglot  HD # 505.
_____________________________
W mojej kosmetyczce pojawił się stosunkowo niedawno jednak z czystym sercem mogę nazwać go ulubieńcem roku przede wszystkim za jego chłodny kolor którego długo szukałam - zaraz po różu Nyx w odcieniu Taupe którego zapomniałam tu umieścić.  Świetnie się rozciera jednak nałożony ciężką ręką może zrobić plamy. 

Korektor Maybelline Instant Anti-Age Effekt.
_____________________________
Bardzo tani produkt niestety niedostępny w drogeriach jednak z powodzeniem można zamówić go przez Internet już za 10 zł. Kryje lepiej a niżeli większość droższych korektorów. Stoi zaraz obok ulubieńców takich jak Nyx, Mac czy lOreal. Po ściągnięciu niezbyt higienicznej gąbki jest mega wydajny, najjaśniejszy kolor nie jest wcale taki jasny jednak jestem mu w stanie to wybaczyć. 

Matowa baza pod cienie Zoeva, Paint Pot Mac Soft Ochre.
_____________________________
Bazy te mogę polecić każdemu, dzięki nim moje makijaże wytrzymywały na oczach długie godziny nie zbierając się przy tym w załamaniach i nie rolując się. Świetnie podbijają kolory nakładanych cieni, dobrze współpracują z cieniami w kremie oraz kredkami do oczu. Kosztują nieco więcej niż przeciętne bazy - zwłaszcza Mac jednak jest niesamowicie wydajna. Są to z pewnością produkty po które sięgnę zaraz po tym jak sięgną dna. 


Paleta cieni Makeup Revolution I Heart Makeup - Death by Chocolate &  I Heart Chocolate.
_____________________________
Marka Makeup Revolution wkroczyła szturmem na rynek kosmetyczny z wielkim hukiem - nie dziwię się gdyż można znaleźć w niej wiele perełek takich jak rozświetlacze, pigmenty, pojedyncze cienie, palety róży ale także palety o których dziś wspominam. Pomimo, iż jedną z nich dostałam dopiero na mikołaja nie odbiega ona pigmentacją od wcześniejszej i śmiało obydwie mogą trafić do całorocznych ulubieńców. Co nieco wspomniałam o niej w tym poście. Polecam jako jedne z nielicznych produktów tej marki które zostały razem ze mną w dalszej przygodzie ;)


Folie Makeup Revolution, Awesome Metals Foil Finish  Rose Gold & Pure Platinum & Magnificent Copper.
_____________________________
Błyskotki która każda sroka powinna mieć w swojej kosmetyczce. Nadają niesamowitego błysku makijażom - potrafią zmienić zwykły, dzienny makijaż w coś niezwykłego. Pomimo krótkiego terminu przydatności warte są tych 20zł. Osobiście posiadam 3 kolory i każdy z osobna polecam. Dwa z nich pokazałam tutaj

Prasowane pigmenty L'Oreal  Color Infallible.
_____________________________
Również są to przede wszystkim piękne błyskotki ale także świetnie napigmentowane cienie z których można stworzyć niesamowicie efektowne makijaże. Posiadam ok. 8 sztuk jednak wiem, że na tym nie zaprzestanę i zaopatrzę się w tym roku o kolejne sztuki zwłaszcza, że w Internecie kosztują jedynie 10-15zł a z Rossmanna zostały już wycofane jednak tam cena sięgała nawet 40zł.  Polecam jeśli jeszcze nie miałyście styczności.


Palety cieni marki Zoeva.
_____________________________
Największe odkrycie kosmetyczne tego roku - palety cieni marki Zoeva. Po pierwszej zamówionej sceptycznie do nich podchodziłam jednak z każdą kolejną przekonywałam się, że są to najlepsze palety które posiadam. Przebijają na głowę Sleeka czy Makeup Revolution, pokusiłabym się o stwierdzenie, że nawet Naszego rodzimego Ingolta. Występują w 6 wersjach kolorystycznych - osobiście posiadam 4, o 5 intensywnie myślę. Na pewno pojawią się recenzje każdej z osobna gdyż w 100% zasługują na to. Cena waha się od 65 do 72 zł w zależności od sklepu. 

 Pędzle: 

Pędzle marki Zoeva.
_____________________________
W ubiegłym roku zdecygowanie firma Zoeva podbiła moje kosmetyczne podboje i dzięki temu wiem, że warto w nią inwestować. Pędzle również zaliczają się do tej grupy. Wystarczy porównać ich wygląd i miękkość po praniu do innych firm- niestety dobrze wszystkim znane pędzle Hakuro potrafiły nieestetycznie się odbarwiać natomiast Zoeva pozostała bez zmian. Na dzień dzisiejszy posiadam 10 sztuk i z czasem kolekcja ta będzie się powiększała. Gdyby ktoś nie wiedział to pędzle te posiadają krótsze trzonki oraz mięciutkie, w większości przypadków białe włosie które osobiście uwielbiam. Jeśli chciałybyście zainwestować w pędzle na lata to na pewno wybór produktów tej marki będzie dobrą decyzją zwłaszcza, że firma posiada w swoim asortymencie wiele kompletów. 


Jestem ciekawa jakie były Wasze hity roku 2014 -  chętnie przyjrzę się im bliżej. Dajcie również znać czy wpadło Wam coś w oko z pokazanych przeze mnie produktów? ;)

Bądź na bieżąco!
- Instagram - Facebook -



Brak komentarzy

Prześlij komentarz