Manicure
Makijaż
Recenzje

wtorek, 9 czerwca 2015

Prasowane pigmenty L'Oreal INFALLIBLE | 607, 002, 016, 343, 028.


Połyskujące cienie jak nie od dziś wiemy przepięknie prezentują się w promieniach słonecznych. Za oknem aktualnie panuje iście jesienna pogoda jednak z nadejściem cieplejszych dni jeszcze częściej będę sięgała po tego typu produkty - mowa tutaj oczywiście o prasowanych pigmentach firmy L'Oreal - Color Infallible.  Aktualnie posiadam je w 5 odcieniach więc jeśli jesteście ciekawe ich krótkiej recenzji to zapraszam do dalszej części ;) 


Cienie z serii Infallible zapakowane są w zgrabny, zakręcany słoiczek któr mieści w sobie 3,5g produktu. Swego czasu można było je dostać w stacjonarnych drogeriach jednak zostały wycofane i z powodzeniem można je zamówić przez Internet :) Regularna cena oscylowała w granicach 35-40 zł co uważam za dość wygórowaną stawkę zwłaszcza, że teraz można je zdobyć za max 20 zł więc po co przepłacać? ;) Dodatkowo po odkręceniu słoiczka naszym oczom ukazuje się czarna osłonka która chroni prasowane pigmenty przed uszkodzeniem - w razie gdyby się pokruszy ratuje go ponownie prasując. Seria ta posiada zarówno błyszczące, perłowe pigmenty jak i matowe więc każda znajdzie coś dla siebie.

Swoją konystencją nie przypominają zwykłych pigmentów sypkich ani także cieni w kremie czy standardowych cieni - to coś na pograniczu wszystkich trzech. W dotyku jest delikatnie wilgotny zaś na powiece prezentuje się jak nałożony na mokro.  Oczywiście żeby nie było zbyt kolorowo to maty są dużo słabsze w porównaniu do błyskotek co będziecie mogły zobaczyć poniżej. Najlepiej wyglądają aplikowane palcem - wtedy ukazuje się ich prawdziwe piękno. Nie potrzeba pod niego dodatkowej bazy do podbicia pigmentu, na moich powiekach utrzymuje się cały dzień (z bazą), nie roluje się oraz nie zbiera w załamaniach. Jednym cieniem możemy wykonać cały makijaż oka! ;) Pisałam o jednym z nich w tym poście - 002 Hourglass Beige - jako o rozświetlaczu na kości policzkowe. Zakochałam się w nim do granic możliwości i na zapas zaopatrzyłam w kolejne opakowanie.

607 Bunged & Brilliant, 002 Hourglass Beige, 343 Cherie Merie

016 Coconut Shake,  028 Enigmatic Purple


Ogólnie polecam Wam wypróbowanie tych pigmentów jeśli jeszcze nie miałyście z nimi styczności - zwróćcie jednak większą uwagę na błyskotki ;) Dziewczyny które już stosowały je w swoich makijażach niech dadzą znać jak się u nich sprawdzały?! :)

Bądź na bieżąco!
- Instagram - Facebook -



19 komentarzy
  1. cudne kolory, szczególnie ten coconout i hourglass :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie używałam pigmentów do makijażu. Czekam na zdjęcia makijażu z ich wykorzystaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzie kupowałaś 607 Bunged & Brilliant i 002 Hourglass Beige?

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam trzy kolory: złoty, różowy i oliwkowo-złoty i faktycznie, są to super cienie :) moje maja wszystkie metaliczne wykończenie, ale ja po prostu lubie jak błyszczy :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam Hourglass Beige i mam ochotę na inne kolory! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. 607 i 002 rewelacyjne :) Ja mam tylko jeden cień z tej serii Coconut Shake i bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że mat mniej napigmentowany, bo właśnie on wpadł mi w oko. Niemniej jednak kolorki piękne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow przepięknie połyskują na zdjęciach to nawet nie wyobrażam sobie jak ślicznie muszą wyglądać na żywo :)
    Bardzo ładne kolory:)

    OdpowiedzUsuń
  9. mam 002 i 005 i oba uwielbiam:) chętnie wypróbowałabym inne kolory jak tylko uda mi się gdzieś je w internetach dorwać:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super blog :)
    Zapraszam do mnie http://itsmylifeps.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Złoty z chęcią bym przygarnęła :).

    OdpowiedzUsuń
  12. Niektóre z nich przypominają mi folie z Makeup Geek :D
    Chyba najwyższa pora pomyśleć nad zaopatrzeniem się w te cienie :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Zainteresowałaś mnie i chyba skuszę się na jakiś brązowy, bo od dawna szukam dobrych cieni. ;)

    OdpowiedzUsuń