Manicure
Makijaż
Recenzje

sobota, 15 sierpnia 2015

Denko ostatnich miesięcy.

Przez dłuższy czas na blogu nie pojawiały się wpisy z pustymi opakowaniami a z racji tego, że wypadały już z torby postanowiłam się z nimi rozprawić. Znalazły się w niej zarówno produkty do pielęgnacji jak i kolorówka więc jeśli jesteście ciekawe to zapraszam dalej :-)

Pielęgnacja:

Babydream, Szampon dla niemowląt z rumiankiem i pantenolem to kosmetyk którego zużyłam niezliczone ilości opakowań. Czasami potrafił plątać włosy jednak przy użyciu odżywki nie było żadnego problemu. Tani z fajnym składem. Nie wrócę do niego ponieważ nowa wersja zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu.

Babydream, Szampon ułatwiający rozczesywanie włosów zdecydowanie bardziej skradł me serce a niżeli podstawowa wersja. Nie plącze włosów, dobrze się pieni i jest w miarę wydajny a co najważniejsze nie przesuszył ani nie obciążył włosów. Jego koszt to 5,99 zł.

Joanna Naturia, Odżywka z miodem i cytryną bez spłukiwania to mój faworyt wśród odżywek, nie dość, że pięknie pachnie, jest niesamowicie wydajna to kosztuje grosze. Więcej na jej temat możecie przeczytać (tutaj)

Johnson's Baby, Szampon z rumiankiem to kosmetyk o którym nie napiszę zbyt wiele - w sumie nic specjalnego. Jeszcze przed stosowaniem Babydream ułatwiającego rozczesywanie szukałam fajnego szamponu który nie zrobiłby moim włosom ogromnej krzywdy ale także w jakiś sposób pomógłby je zregenerować - nie udało się. Na pewno nie wrócę do niego ponownie.

L`Oreal, Elseve Total Repair 5, Szampon wypełniający do włosów zniszczonych i pozbawionych życia to coś dedykowane wprost dla moich włosów, zniszczonych i pozbawionych życia. Z szamponami tej marki bardzo się polubiłam - przez moją łazienkę przewinęły się niezliczone ilości butelek różnych serii. Chętnie do nich wracamy- fajnie się pienią, nie obciążają włosów, są wydajne a 400ml na promocji można kupić już za 9,99zł. 

Babuszka Agafii, Maska drożdżowa na porost włosów którą pokochałam nie tyle co za działanie docelowe a przepiękny zapach. Kojarzy mi się on ze słodkimi ciasteczkami, dodatkowo fantastycznie regeneruje moje włosy i w pewnym stopniu przyspiesza porost. W zapasach i użyciu mam kolejne opakowanie i na pewno jeszcze nie raz pojawi się na blogu. 


Loreal Majirel, Farba do włosów została kupiona głównie ze względu na ślub - chciałam mieć pewność, że farba zostanie na włosach dłużej a niżeli 1,5 - 2 tygodnie tak jak ma to miejsce w przypadku innych farb drogeryjnych. Dziś mija ponad 2 tygodnie a na moich włosach nadal widać głęboką czerń. Farba ta nie zniszczyła ich doszczętnie także możliwe, że w przyszłości do niej powrócę.

Serical, Crema al Latte, Mleczna maska do włosów którą w końcu udało mi się zużyć, fajna do codziennego stosowania jako odżywka na długości od ucha w dół. Nie obciążyła moich włosów, nie spowodowała spustoszenia na nich a dodatkowym jej plusem jak dla mnie jest zapach. W zapasach posiadam jeszcze jedno opakowanie oraz jej bananową siostrę.

Purederm, Złuszczająca maska do stóp którą tak samo jak farby zastosowałam przed swoim ślubem i po raz kolejny świetnie się sprawdziła w celu usunięcia odcisków, odgnieceń oraz zrogowaciałego naskórka. Jest to produkt po który będę sięgała z ogromną przyjemnością. Po jej zastosowaniu stopy były miękkie w dotyku bez zbędnych dodatków. 


Garnier, Płyn micelarny 3w1 to produkt którego nie trzeba nikomu przedstawiać - mój ulubieniec na temat którego więcej możecie przeczytać (tutaj).

Synchroline, Hydratime Remover żel do oczyszczania twarzy miał już swoje 5 min na blogu. (Tutaj) znajdziecie jego pełną recenzję wraz z kremem-żelem tej firmy. 

Baikal Herbals, Nawilżający tonik do cery suchej i delikatnej nie przypadł mi do gustu ze względu na swój ziołowy zapach. Chciałam sprawdzić jak moja skóra będzie reagowała na naturalne produkty jednak miałam wrażenie, że tonik ten nic nie robił. Pozostawiał minimalnie lepką powłokę co nie koniecznie mi pasuje. Mimo iż nie zawiera SLS-ów, parabenów oraz PEG-ów nie wrócę do niego ponownie.

Flos Lek, Pielęgnacja Cery Naczynkowej, Peeling enzymatyczny kupiłam w wyniku poszukiwania czegoś lżejszego dla skóry, czegoś co nie będzie ekstremalnie tarło po mojej twarzy. Nie stosowałam go zbyt regularnie tak więc nie zauważyłam spektakularnych efektów jednak po jego zastosowaniu skóra była widocznie bardziej gładka. Nie wrócę do niego gdyż znów zapałałam milością do czegoś mocniejszego :)

Ziaja, Jaśmin w kremie przeciw zmarszczkom 50+ pod oczy i na powieki trafił do koszyka pod wpływem pozytywnej opinii jednej z dziewczyn na Youtube w którym wspominała, że krem ten nie różni się praktycznie składem od tych wysoko półkowych produktów znanych marek - brzmi kusząco, prawda? :) Osobiście spektakularnych efektów nie widziałam podczas regularnego stosowania. Przyjemny krem o lekkiej konsystencji z którym pod koniec się męczyłam przez jego wydajność. Na chwilę obecną testuję inny krem i nie zamierzam do niego wracać jednak czas pokaże.

La Roche Posay, Effaclar Duo +  to młodszy brat uwielbianego przeze mnie Effaclaru Duo opisywanego (tutaj). Wybawiciel w trudnych przypadkach. Ciesze się, że po niego sięgnęłam gdyż  w końcu moja twarz bez makijażu  może dobrze wyglądać bez większego wysiłku.

Rexona Women, Linen Dry, Antyperspirant w kulce nie dość, że pięknie pachnie pozostawiając uczucie komfortu przez wiele godzin to dodatkowo nie podrażnia mojej wrażliwej okolicy. Swego czasu namiętnie prezentowałam Wam antyperspiranty Soraya które w moim odczuciu po latach się pogorszyły.

Elfa, Green Pharmacy, Jedwab w płynie zbiera wysokie noty nie tylko na wizażu ale także na blogach - nic dziwnego ponieważ jest to jeden z lepszych jak nie najlepszy produkt do zabezpieczania końcówek z którym miałam do czynienia. Piękny zapach, przyjemny skład i przystępna cena to coś porządanego w dzisiejszych czasach. Na pewno sięgnę po niego ponownie.

Ziaja, Liście Zielonej Oliwki, Oliwkowa maska regenerująca również trafiła do koszyka pod wpływem pozytywnych recenzji i nie żałuję tej decyzji. Pięknie pachnie, szybko się wchłania a jedno opakowanie wystarczy na dwa zastosowania. Po jej zastosowaniu cera staje się bardziej gładka, nawilżona oraz zregenerowana. Z czystym sercem mogę ją Wam polecić.


Kolorówka:


Eveline, Advance Volumiere, Skoncentrowane serum do rzęs 3 w 1 świetnie sprawdzało się jako baza pod tusz to rzęs. Nie zauważyłam spektakularnych właściwości pielęgnacyjnych jednak niesamowicie ułatwiało aplikację tuszu przez co rzęsy nie były posklejane. Chętnie sięgałam po nie przy wykonywaniu codziennego makijażu. Na chwilę obecną posiadam wersję z olejkiem arganowym która sprawdza się równie fajnie jak to. 

MIYO, Big Fat Lashes Smoky to maskara z fantastyczną szczoteczką o której wspominałam (tutaj). Od tego czasu nie zmieniłam swego zdania na jej temat. Ponownie powrócę do niej gdy tylko wykończę zapasy dość pokaźnych rozmiarów. W moim odczuciu tusz ten śmiało mógłby konkurować z produktami z wyższej półki z tym wyjątkiem, że kosztuje niecałe 10zł.

Maybelline, Big Eyes Mascara jest kolejnym produktem kupionym pod wpływem pozytywnych recenzji. Tusze do rzęs marki Maybelline goszczą u mnie od dłuższego czasu - głównie z serii Colossal - i bardzo je sobie chwalę. W tym przypadku było podobnie z tym wyjątkiem, że nie robił on bardzo spektakularnych efektów sztucznych rzęs, nie sklejał ich, nie odbijał się ani na górnej ani dolnej powiece dzięki podwójnej szczoteczce. 

Wibo, Deluxe Brightener, Ekskluzywny korektor rozświetlający w dwóch egzemplarzach trafił do mnie podczas ostatniej promocji - 40% w Rossmanie przy której kosztował grosze. Osobiście lubię bardziej kryjące i jeszcze bardziej rozświetlające korektory więc w moje okolice oczu był zbyt słaby jednak fantastycznie sprawdził się do czyszczenia linii pod brwiami. Występuje tylko w jednej wersji kolorystycznej co jest jego niewątpliwym minusem. Nie mogę nazwać go bublem gdyż dla osób które nie potrzebują średniego/pełnego krycia będzie idealny :)

Collection, Lasting Perfection Korektor do twarzy jest bardzo wydajnym produktem przez co dla osób lubiących testować nowości z pewnością będzie to przeszkadzało. Niestety potrafił ciemnieć na skórze co w moim przypadku nie jest porządanym efektem. Dodatkowo  nie wchodził jakoś wybitnie w załamania chociaż zbyt słabo przypudrowany lubił się rolować. Plusem tego produktu jest gama kolorystyczna zaś minusem dostępność. Ciesze się, że miałam możliwość jego przetestowania jednak nie wrócę do niego ponownie gdyż znam lepsze korektory dostępne w Polskich drogeriach. 

Long 4 Lashes Serum przyspieszające wzrost rzęs jest dość kontrowersyjnym produktem ze względu na posiadanie w swoim składzie bimatoprostu. W moim przypadku nie było żadnych nieporządanych skutków ubocznych i z powodzeniem używam drugiego opakowania a jeśli chcecie poczytać coś więcej na jego temat zapraszam (tutaj). 

Eveline, Eyeliner Celebrities Tusz do kresek jest moim długoletnim ulubieńcem w wersji czarnej jak i brązowej. Odpowiada mi zarówno jego formuła jak i niezwykle precyzyjny pędzelek. Posiadam w swoim kufrze kolejną sztukę i na pewno na tym się nie skończy. Eyeliner trzyma się  na moich powiekach cały dzień aż do demakijażu, nie ściera się, nie kruszy a dodatkowo posiada głęboki kolor. Brąz jest nieco ciemniejszy i z powodzeniem można stosować go do lżejszych, dziennych makijaży. 

Lovely, Eye Liner Long Lasting Tusz do kresek to drugi w kolejności - zaraz po Eveline - ulubieniec w kategorii eyelinerów. Posiada nieco grubszy pędzelek którym z łatwością możemy namalować precyzyjną kreskę. Nie ściera się, nie kruszy oraz trzyma cały dzień tak jak poprzednicy. Jego kolor również jest głęboki. Zarówno Eveline jak i Lovely nie kosztują więcej a niżeli 10 zł także polecam serdecznie! :)

Miałyście styczność z tymi produktami? Jakie są Wasze odczucia? Dajcie znać! :)


Bądź na bieżąco!
- Instagram - Facebook -



19 komentarzy
  1. Spore to denko :)) parę produktów znam i bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ogromne denko :) Micel z Garniera jest też moim ulubieńcem, maska drożdżowa czeka na swoją kolej a jedwab w płynie od Green Pharmacy chciałabym wypróbować ale odkąd zniknął z Rossmana to nigdzie go nie widziałam :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne denko ;) Ja ostatnio zużywam znacznie więcej kolorowki, aniżeli pielęgnacji. Ona jakoś idzie mi tak przeciętnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. sporo tego, bardzo lubiłam w tuszu Big Eyes szczoteczkę do dolnych rzęs ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Też bardzo lubię ten płyn micelarny Garniera :) a serum Long4lashes mam również już któreś opakowanie (z przerwami) i nie spowodowało u mnie efektów ubocznych ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sporo udało Ci się zużyć ;) Ta złuszczająca maska do stóp mnie kusi .

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczerze mówiąc denka mnie średnio interesują, lecz tu znalazłam kilka dobrze opisanych perełek, które pewnie niedługo zakupię :)
    A eyeliner z Eveline jest najlepszym eyelinerem na świecie :p

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę tu kilka lubianych przeze mnie kosmetyków :) Różowy Garnier, który odkryłam dopiero niedawno, serum Long4Lashes dzięki któremu mam firanki rzęs, eyeliner z Eveline czy serum tej samej firmy (ale ja używałam innej wersji). Skarpetki złuszczające się u mnie nie sprawdziły, co prawda miałam innej firmy, ale myślę że to raczej zabieg dla osób mających wannę :) Muszę sięgnąć przy okazji po tą maseczkę z Ziai.

    OdpowiedzUsuń
  9. gratuluję denka :) muszę wypróbowac tą nową wersję szamponu z babydream :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Spore denko :) Mam ochotę na tę maskę drożdżową, ostatnio ciągle gdzieś na nią trafiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dokładnie miałam 3 :) I tż bardzo lubię tą odżywkę z Joanny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Rzeczywiście sporo tego nazbierałaś:) Też wolę ten Babydream z lwem:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Maska drożdżowa musi pachniec super, wierze na slowo - jesli jak ciasteczka! ;) to serum z Eveline do rzes mialam i lubilam :) pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dużo tego! Uwielbiam maskę z Kallosa :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale się tego nazbierało!

    Znam 3 produkty z tego wszystkiego. :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. płyny z Garnier uwielbiam :) do eyelinerów z Lovely niestety nie jestem przekonana :( szampon z L'Oreal również jest moim ulubieńcem tyle, że ten pomarańczowy odbudowujący :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zainteresowała mnie maseczka Babci Agafii :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Niezłe denko Ci się uzbierało :)

    Winietek nie chcę. Salę weselną nie chce dekorować sama, bo chcę mieć mnóstwo kwiatów ;). Co do makijażu, wiem że mi nie wyjdzie w ten dzień ;D

    OdpowiedzUsuń