Makijaż
Paznokcie
Recenzje

środa, 16 września 2015

Makijaż oka | Przydatne gadżety.

Nawet minimalny makijaż może zmienić efekt końcowy w 100%. Dzięki niemu twarz nabierze wyrazu, stanie się bardziej "zdefiniowana". Dobra baza pod makijaż oka: krem nawilżający, podkład, puder, korektor wg uznania, róż, bronzer i rozświetlacz jest niezmiernie ważna. W świecie kosmetycznym istnieją gadżety które znacznie usprawniają efekt upiększania i właśnie dziś będzie mowa o nich w poście. Jeśli jesteście ciekawe to zapraszam  do dalszej części 

Mam to szczęście, że moim rzęsom zbyt wiele do szczęścia nie potrzeba - są zadowalającej długości, przy stosowaniu odżywek na porost wyglądają jak sztuczne, podatne na wszelkiego rodzaju podkręcania jednak przy świeżym tuszu bardzo łatwo je posklejać. Aby nad tym zapanować a efekt końcowy był jak najlepszy stosuję 2 gadżety. 


GRZEBYK 
______
Pewnie nie raz zdarzyło Wam się skończyć makijaż z posklejanymi rzęsami. Może to zabrzmi dość brutalnie i nieodpowiedzialnie z mojej strony ale niegdyś w takiej sytuacji sięgałam po pęsetę - teraz gdy już wiem o istnieniu grzebyka stworzonego właśnie do tego celu marki Inglot korzystam wyłącznie z niego. Nie ukrywam, że jest to dość przydatny gadżet ratujący z opresji zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych. Rączka wykonana została z porządnego plastiku zaś same ząbki są bardzo cienkie i ostro zakończone - przypominają igiełki więc trzeba się z nim bardzo ostrożnie obchodzić przy pomocy lusterka. Na dzień dzisiejszy śmiało mogę powiedzieć, że spełnia swoje zadanie w 100% - dokładnie rozdziela rzęsy od nasady aż po same końce. Jego czyszczenie również nie sprawia trudności, wystarczy wacik nasączony płynem micelarnym a nawet zwykłą wodą. Dostępny TUTAJ  bądź stacjonarnie za 19 zł.


ZALOTKA
______
Dobrze podkreślonymi rzęsami można niesamowicie otworzyć oko. Zalotka bo oczywiście o niej mowa przy użyciu tuszu do utrwalenia jej efektu potrafi zdziałać cuda. Inną opcją wypracowania zbliżonego efektu jest sam tusz jednak gdy istnieje specjalnie do tego stworzony gadżet to nie ma to najmniejszego sensu.  Oczywiście znajdą się jej zwolennicy jak i  przeciwnicy którzy będą twierdzić, że niszczy ona rzęsy wyrywając je przy okazji jednak wiadomo, że co człowiek to inna opinia ;) W moim przypadku nie wyobrażam sobie codziennego makijażu bez jej użycia. Jest to must have w każdej kosmetyczce. Posiadana przeze mnie pochodzi z Rossmanna firmy For Your Beauty, sprawdza się od wielu lat i jeszcze ani razu nie uległa zniszczeniu. Jest dość dobrze wyprofilowana, posiada wymienne silikonowe gumki które w każdym momencie można dokupić za grosze, nie szarpie ani nie wyrywa rzęs a co najważniejsze nie kosztuje zbyt wiele zaś efekt nią uzyskany utrzymuje się cały dzień.  Dostępna TUTAJ bądź stacjonarnie za 11,99 zł.



Dajcie znać czy korzystacie na co dzień z takich gadżetów a jeśli tak to jak sobie radzą w akcji? ;) 



Bądź na bieżąco!
- Instagram - Facebook -



28 komentarzy
  1. Zalotka to moje codzienne must have :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zalotka była dla mnie kiedyś niezastąpiona ale na szczęście trafiłam na odżywki do rzęs i teraz trochę same się kręcą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zalotka była dla mnie kiedyś niezastąpiona ale na szczęście trafiłam na odżywki do rzęs i teraz trochę same się kręcą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zalotkę mam, ale w obawie o zniszczenie rzęs używam jej max. 2 razy w tygodniu :). Natomiast muszę rozejrzeć się za tym grzebykiem :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Zalotka to zdecydowanie bardzo przydatny gadżet, który może zmienić wygląd całego oka. Z grzebyka Inglota niestety nie jest zadowolona. Bardzo ciężko jest mi rozdzielić nim rzęsy i już nie raz się nim nieprzyjemnie dźgnęłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zalotka obowiązkowo ale o grzebyczku nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam grzebyk z Misslyn i też bardzo się sprawdza:).

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten grzebyk jest bardzo fajny i chyba by mi się taki przydał :)
    Zalotkę posiadam, ale nie używam. Użyłam jej może kilka razy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przypomniałaś mi tym postem, że muszę zainwestować w nową zalotkę. Taki mały gadżet, a pomaga bardzo.
    Grzebyk również by mi się przydał ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie używam zalotki, ale skoro tak bardzo polecasz to przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nawet nie zaczynam malowania rzęs bez tego grzebyka i zalotki :) Swoją kupiłam w Pepco a gumki wymienne też mam z Rossmanna

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie używałam zalotki, mam wrażenie że wyrywa włoski. Choć z drugiej strony wiele dziewczyn ją ma i nie narzekają ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Juz kiedyś czytałam o tym grzebyku i jak tylko go znajdę to ze pewnością kupię...

    OdpowiedzUsuń
  14. Na co dzień nie korzystam z takich gadżetów, ale gdy będę potrzebować zalotki to już będę wiedzieć gdzie mam ją szukać :) pa: piękne zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Grzebyk z Inglota kusi mnie od dawna, ale jakoś nie po drodze mi ostatnio do galerii, ale kiedyś go na pewno kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dla mnie makijaż oka to podstawa i zawsze staram się mieć chociaż wytuszowane rzęsy ;]

    OdpowiedzUsuń
  17. Wstyd się przyznać, ale dopiero niedawno kupiłam sobie zalotkę. Jestem nią zachwycona:-)

    OdpowiedzUsuń
  18. nad grzebykiem się zastanawiałam, ale jak tylko patrzę na zalotkę to mnie boli..

    OdpowiedzUsuń
  19. Korzystamy :) Z zalotki przynajmniej. Mam tą z H&M i sprawuj się bardzo dobrze. Natomiast ten grzebyczek Inglota kusi mnie coraz bardziej. Do przydatnych gadżetów do malowania oka zaliczyłabym jeszcze... Taśmę klejącą ;) Jeśli chce się zrobić ostre odcięcie cieniami w zewnętrznym kąciku, sprawdza się u mnie wzorowo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taśma rzeczywiście też jest dobrym patentem, ja jednak zaczynam najpierw od makijażu oka i spokojnie ostre odcięcie mogę wykonać chusteczką do demakijażu :)

      Usuń
  20. Kiedyś miałąm fazę na zalotkę i używałam jej codziennie, ale zapał mi przeszedł.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie korzystałam do tej pory z zalotki, ale od kiedy moje rzęsy są nieco dłuższe, mam wielką ochotę spróbować :) Spodobała mi się zalotka w Inglocie, ale jak będę w Rossmannie, to zobaczę też Twój typ. Jest w sumie niewiele tańsza, ale może będzie wystarczająco dobra :) Grzebyk mam już od dawna i ciężko mi bez niego uzyskać jakiś bardziej 'dramatyczny' efekt na rzęsach. W sumie bez niego robi się prawdziwy dramat :D
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dramat powiadasz :D Szczególnie przy tuszach które bardzo lubią sklejać rzęsy! ;)

      Usuń
  22. A ja nigdy z zalotki nie korzystałam ;p

    OdpowiedzUsuń
  23. Fajny blog. Dużo interesujących informacji. Blog warty polecenia .

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja sobie zostawiam zawsze szczoteczkę od zużytego tuszu, myje ją i później służy mi do rozczesywania rzęs jeśli zdarzy się,że się skleją :)

    OdpowiedzUsuń