Makijaż
Paznokcie
Recenzje

sobota, 3 października 2015

Projekt denko #wrzesień | Zużyłam i co o nich myślę ?



We wrześniu postawiłam sobie za cel zużywanie produktów które są już na wykończeniu. Nie widziałam sensu trzymania ich dłużej bo i tak prędzej czy później straciłyby swój termin przydatności i wylądowały w koszu a tak mam czyste sumienie. Głównie zużyciu podlegały produkty pielęgnacyjne - do demakijażu - jednak nie zabrakło także kolorówki. Jeśli jesteście ciekawe co takiego trafiło do magicznej torby oraz jakie zdanie mam na temat każdego z nich to zapraszam do dalszej części  


Woda termalna, Uriage ↑
______________________
Fantastycznie sprawdzała się do nawilżania szybko wysychających maseczek, fajne odświeżenie po mocno ściągającym żelu myjącym. Dodatkowym jej atutem jest przystępna cena. W zapasach posiadam jeszcze jedno opakowanie i z pewnością na nim się nie skończy. 

Łagodząca i nawilżająca woda micelarna do demakijażu, Le'Maadr ↑
______________________
Niesamowicie wydajny produkt który posłużył mi na bardzo długo. Więcej na jego temat pisałam TUTAJ. Na dzień dzisiejszy mogę jeszcze dodać, że oprócz wydajności na jego plus jest zdecydowanie brak szczypania i pieczenia skóry wokół oczu. Średnio radził sobie z mocniejszym makijażem jednak do poprawek był idealny. Raczej nie wrócę do niego ponownie z racji posiadania ulubieńca w tej dziedzinie - Garnier 3w1. 

Tonik witaminowy, Bourjois ↑
______________________
Całkiem przyjemny zapach, przystępna cena i wydajność. Szukałam dobrego toniku który zaprzyjaźniłby się na dłuższą metę z moją cerą jednak jeszcze to nie jest to :) Fajnie odświeżał skórę, nie podrażniał jej, nie uczulił. Ot taki sobie produkt który nie robił zbyt wiele. 

Dwufazowy płyn do demakijażu, Bourjois ↑
______________________
Pozostawiał po sobie tłustą warstwę jak na dwufazowy płyn przystało. Cena dość przystępna, w miarę wydajny, przy spędzeniu z nim dłuższego czasu na waciku radził sobie z każdym makijażem - nawet wodoodpornym. Raczej nie wrócę do niego ponownie. Nie wyrządził mi żadnej krzywdy.


Micelarny żel do mycia twarzy i demakijażu, GoCranberry ↑
______________________
Z początku nie byłam do niego przekonana jednak pod koniec powoli się zakochiwałam i nie wykluczam ponownego zakupu. Niestety mała pojemność ze średniej półki cenowej. Piękny zapach, ładnie domywał makijaż, nie podrażniał, nie uczulał ani nie wysuszał.

Hipoalergiczny żel do mycia twarzy, Biały Jeleń ↑
______________________
Nie, nie, nie i jeszcze raz nie! Zarówno moja twarz jak i Męża po jego zastosowaniu była ściągnięta jak mało kiedy. Domywał makijaż, był wydajny oraz w przystępnej cenie. Gdyby nie fakt dyskomfortu po jego zastosowaniu byłabym skłonna zakupić go ponownie jednak tak się nie stanie. Nie zapchał mnie, nie uczulił. Dodatkowo miałam problem z jego dozowaniem gdyż po zamknięciu nadal wydobywał się produkt. 

Żel oczyszczający z peelingiem - Liście Manuka, Ziaja ↑
______________________
Świetne opakowanie z pompką, dosyć wydajny, ładnie usuwał pozostałości po makijażu dając przy tym lekki peeling. Niestety na dłuższą metę denerwowało mnie długotrwałe usuwanie drobinek które po dokładnym, podwójnym demakijażu nadal były wyczuwalne pod palcami. Po jego zastosowaniu czułam minimalne ściągnięcie jednak nie było ono tak duże jak w przypadku żelu Biały Jeleń. Nie planuję w najbliższym czasie powrotu do niego.

Żel oczyszczający, Avene ↑
______________________
Zarówno przy mojej tłustej cerze jak i cerze mojego Męża powodował nieprzyjemne ściągnięcie skóry oraz wysyp bolących krostek. Niesamowicie wydajny przez swoją pojemność jednak to tyle jeśli chodzi o jego plusy. Tak samo jak i w przypadku żelu Biały Jeleń dozownik pozostawiał wiele do życzenia. Cena jak za taką gramaturę przystępna jednak nigdy więcej do niego nie powrócę.

Płyn micelarny 3w1, Garnier ↑
______________________
Kolejne opakowanie produktu o którym pisałam TUTAJ. Zbyt wiele nie muszę więcej dodawać. Polecam każdemu - nie podrażnia, nie szczypie, nie uczula moich wrażliwych oczu. W zapasach posiadam jeszcze 4 opakowania.


Olej z pestek winogron zimnotłoczony, EcoSpa ↑
______________________
Używałam go zarówno do włosów jak i do twarzy. Świetny do olejowania, do nanoszenia na całą twarz jako maseczka oraz to metody OCM. Po jego zastosowaniu twarzy była miękka, dobrze oczyszczona. Raczej do tego konkretnego nie powrócę jednak przygoda z olejami dopiero się rozpoczęła :) 

Olejek łopianowy, Green Pharmacy ↑
______________________
Niestety po raz kolejny nie mogę jednoznacznie określić jego działania na moje włosy z racji braku systematyczności. Nie wyrządził mi żadnej krzywdy, nie odczuwałam pieczenia ani swędzenia. Wystarczył na bardzo długo. Posiadam jeszcze jedno opakowanie w zapasach i tym razem postaram się być bardziej systematyczna.

Odmładzająca maska do twarzy na mleku łosia, Łaźnia Agafii ↑
______________________
Opakowanie w roli 100 ml saszetki z zakrętką. Jest to jedna z pierwszych maseczek tej firmy z którą miałam styczność i śmiało mogę stwierdzić, że sięgnę po kolejne. Przepięknie pachnie, nałożona grubszą warstwą dość szybko się wchłania pozostawiając skórę aksamitnie gładką.  Przy najbliższych zakupach zaopatrzę się w większą ilość. Nie zaobserwowałam żadnych negatywnych skutków podczas jej używania.

Drożdżowa maska na pobudzenie wzrostu włosa, Łaźnia Agafii ↑
______________________
Przepięknie pachnąca maska która wystarcza na długo. W pewnym stopniu pobudza wzrost moich włosów. Jest niedroga i wydajna. Na pewno pokuszę się na kolejne opakowania gdy tylko zużyję jej zapas. Kolejny kosmetyk rosyjski który pozytywnie mnie zaskoczył.

Maska aloesowa, Natur Vital ↑
______________________
Włosy po jej zastosowaniu były lejące, bardziej odżywione. Dodatkowo przepięknie pachniała i była wydajna. Można ją znaleźć przede wszystkim w Drogerii Natura. Skóra mojej głowy była zadowolona z jej stosowania.

Balsam do twarzy i ciała, Cetaphil ↑
______________________
Kupiłam go pod wpływem wielu pozytywnych recenzji. Stosowałam zarówno na twarzy jak i na ciało i niestety ani w jednym ani w drugim przypadku się nie sprawdził. Bardzo wolno się wchłaniał zostawiając po sobie tłusty film na ciele zaś na twarzy makijaż po jego zastosowaniu wyglądał niezbyt atrakcyjnie. Cieszę się, że go zużyłam i więcej do niego raczej nie powrócę.


Trwała koloryzacja - odżywianie i ochrona, Garnier Color Naturals Creme ↑
______________________
Farba jak farba, nie uczuliła, nie swędziała mnie skóra głowy po jej zastosowaniu. Dosyć wydajna i dość dobrze/długo trzymająca się na moich włosach. Nie wiem czy do niej powrócę w najbliższym czasie - zobaczymy. 

Oliwkowa maska regenerująca z kwasem hialuronowym, Ziaja - Liście zielonej oliwki ↑
______________________
Do marki Ziaja jestem sceptycznie nastawiona - posiada ona swoje perełki jak i kompletne buble -  jednak maseczka z serii liści zielonej oliwki sprawdza się naprawdę fajnie, ładnie pachnie, wystarcza na dwa zastosowania i kosztuje grosze. Cera po jej zastosowaniu jest bardziej gładka i odżywiona przez jakiś czas, nie powoduje uczucia ściągnięcia a wręcz przeciwnie. Nie zaobserwowałam zapychania, wysypów ani podrażnienia.


Podkład Revlon Colorstay do cery tłustej/mieszanej #320 ↑
______________________
Z podkładami Revlon Colorstay mam bardzo dziwną relację - raz je uwielbiam a raz nienawidzę jednak i tak koniec końców wracam do nich z podkulonym ogonem. Jest to jeden z niewielu podkładów który spełnia moje oczekiwania w 90%. Nie zdarzyło mi się jeszcze zrobienie nim maski, nie ciemnieje na mojej skórze, przypudrowany utrzymuje się ok. 7-8 godzin zaś po tym czasie czas na poprawki. Nie zbiera się w załamaniach skóry, nie warzy się, nie odbija, nie roluje oraz przy dłuższym stosowaniu nie przesusza. TUTAJ pojawiła się również jego recenzja.

Maskara Twist Up the Volume, Bourjois ↑
______________________
Podczas jej stosowania nie zaobserwowałam większego efektu WOW. Rzęsy owszem były lekko pogrubione, wydłużone jednak potrafiła czasami je sklejać. Dodatkowym atutem jest obrotowa szczoteczka którą możemy stopniować efekt. W zależności od stopnia skręcenia szczoteczka jest raz dłuższa raz krótsza. Nie powrócę do niej ponownie - fajny gadżet jednak nie dla moich rzęs.

Maskara Lash Sensational, Maybelline ↑
______________________
Fajnie pogrubiała, wydłużała i rozdzielała moje rzęsy. Efekt jaki pozostawiała był dla mnie zadowalający. Nie osypywała się po dłuższym noszeniu, nie odbijała się zarówno na górnej jak i na dolnej powiece. Posiadam jeszcze jedną sztukę w zapasie. Nie wykluczone, że powrócę do niej jeszcze nie raz.

Korektor Lasting Perfection, Collection ↑
______________________
Niestety w moim odczuciu był to zbyt ciężki korektor pod moje oczy, zbierał się w załamaniach i lekko ciemniał jednak zakrywał to co chciałam ukryć. Używałam go dobre 3-4 miesiące co świadczy o jego wydajności. Nie stosowałam go na niedoskonałości. Nie powrócę do niego ponownie z racji zapasów w tej kategorii oraz tego, że znam lepsze korektory dostępne stacjonarnie w Polsce. Aby kupić korektor trzeba szukać go na różnych aukcjach bądź prosić znajomych zza granicy.

Eyeliner Celebrities, Eveline ↑
______________________
Swego czasu bardzo namiętnie go używałam. Jest to jeden z dwóch najlepszych eyelinerów z którymi miałam styczność. Nie jest drogi, bardzo wydajny a przede wszystkim dostępny w większości drogerii. Nie kruszy się nieestetycznie, nie blaknie, nie odbija się na powiece. Wspominałam o nim między innymi TUTAJ.

Matowy eyeliner, Lovely ↑
______________________
Posiadam jeszcze jedną sztukę w zapasach, jest to drugi eyeliner który uwielbiam. Wysycha na matowo, nie ściera się, nie rozmazuje oraz nie roluje. Wytrzymuje cały dzień a przede wszystkim kosztuje mniej niż 10 zł. Do dostania w Drogerii Rossmann. Na pewno nie będzie to ostatnia sztuka w moim kufrze. 

Skoncentrowane serum do rzęs Advance Volumiere, Eveline ↑
______________________
Serum świetnie sprawdzało się jako baza pod tusz. Nie zaobserwowałam większych rezultatów jeśli chodzi o moje rzęsy ze względu na równoległe stosowanie odżywki Long4Lashes o której pisałam TUTAJ. Jeśli wykończę kolejny produkt marki Eveline tyle tylko, że z olejkiem arganowym którego używam w chwili obecnej to pewnością do niego powrócę gdyż nie wyobrażam sobie nie stosować żadnej bazy pod właściwy tusz - taki nawyk.

Ekskluzywny korektor pod oczy Deluxe Brightener, Wibo ↑
______________________
Fajny, lekki korektor rozświetlający pod oczy o różowych tonach. Niestety bardzo niewydajny, zbierał się w załamaniach. Świetnie sprawdzał się do czyszczenia dolnej linii brwi - stosowany pod oczy w moim odczuciu niewystarczający. Posiadam jeszcze jedno opakowanie zakupione na ostatniej promocji jednak po jego wykończeniu raczej do niego nie wrócę. 

Ryżowy puder silnie matujący, Kryolan ↑
______________________
Najlepszy puder którego miałam okazję używać. Fantastycznie radzi sobie z moją przetłuszczającą cerą, nie wysusza mnie przy codziennym stosowaniu. Niesamowicie wydajny przez swoją gramaturę - jedno opakowanie wystarcza mi na około 8 miesięcy. Zużyłam ok. 5 opakowań i na pewno będę sięgała po następne. Jego recenzję możecie znaleźć TUTAJ.

Dajcie znać czy miałyście styczność z tymi produktami i jak się u Was sprawdzały oraz jakie produkty same zużyłyście w ubiegłym miesiącu? ;) 

Bądź na bieżąco!
- Instagram - Facebook -



31 komentarzy
  1. lubię tą wodę z Le'Maadr - u mnie z makijażem radzi sobie bardzo dobrze :) Cetaphil.. lubię, ale szału nie ma i też chyba do niego nie wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może mój makijaż w takim razie jest zbyt dużą tapetą do zmycia - hahaha! :D Miałam również krem do cery tłustej Cetaphil i poszedł dalej w świat - nie dla mnie :(

      Usuń
  2. Micel Garniera też bardzo lubię, podobnie eyliner Eveline. Miałam też maskę drożdżową z Bani Agafii i też sprawdziła się u mnie całkiem fajnie. Chętnie wypróbowałabym tą maseczkę z mlekiem łosia, ale na razie zapasy maseczkowe są u mnie za duże :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też zapasy w sumie całkiem spore - próbowałam zużyć jedną maseczkę z Avonu i mam wrażenie, że porządnie mnie zapchała gadzina jedna bo na czole głównie wyskoczyła mi niezła kaszka :(

      Usuń
  3. Sporo tego :) Micel z Garniera też uwielbiam, najlepszy z jakim do tej pory miałam styczność :) Revlon CS to dla mnie numer 1 i jest niezbędnym produktem w mojej kosmetyczce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszy płyn micelarny w dość przystępnej cenie szczególnie jeśli się go jeszcze upoluje na promocji za 10 zł bo i tak się zdarza :)

      Usuń
  4. u mnie Cetaphil sprawdza się bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać co skóra to inne potrzeby :)

      Usuń
  5. Miałam olejek łopianowy, maskę NaturVital i eyeliner od Eveline i 2 pozycje to moje ulubione produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Maska NaturVital to mój stały ulubieniec :) w zapasie czeka na mnie drożdżowa od Agafii i mam nadzieje, ze sprawdzi sie u mnie równie dobrze, jak u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja i da samego zapachu mogłabym używać codziennie tej maski od Agafii - przepiękny, ciasteczkowy ♥

      Usuń
  7. Wiele z tych produktów znam i bardzo lubię. Jestem w trakcie testów wody z Le'Maadr :).

    OdpowiedzUsuń
  8. Żel do mycia twarzy z Białego Jelenia miałam w innej wersji i działał u mnie tak samo. Nigdy więcej po niego nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli wcale te żele nie są takie dobre :((

      Usuń
  9. Mam tak samo jak Ty z Revlonem... czasem go nienawidzę, czasem ubóstwiam, ale zawsze do niego wracam ;d i też uwielbiam micelka z Garniera <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Sporo zużyć :) Na maskę Natur Vital ciągle się czaję ale niestety nigdy w Naturze nie mogę jej dostać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio będąc w Naturze widziałam tą maskę własnie w promocji i kilka sztuk było dostępnych :) Może warto zapytać Pań czy mają ją może na stanie? :)

      Usuń
  11. Szkoda, ze nie byłaś systeczmaryczna w olejowaniu. Miłego weekendu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, systematyczność i ja nie idziemy razem w parze :(

      Usuń
  12. Płyn z Garniera uwielbiam i kupuję kolejne opakowanie jak tylko się skończy, zużyłam już kilka buteleczek. Maskę z Natur Vital lubię, choć używam ją przede wszystkim na skalp. Tusz z Maybelline polubiłam, naprawdę ładnie pogrubia i wydłuża rzęsy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet nie chcę liczyć opakowań Garniera które zużyłyśmy wraz z mamą i siostrą - kilkanaście ich na pewno było :P Maski z Natur Vital również używałam głowie na skalp ale zdarzyło się również i na całe - fajnie się sprawdzała :)

      Usuń
  13. Płyn micelarny z Garniera - bomba :D
    http://mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Kilka z Twoich wykończeń znam i lubię,a kilka też mnie zaciekawiło :)
    Muszę się zebrać z moim denkiem,choć nie będzie tak imponujące jak twoje.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Które dokładniej produkty znasz i lubisz? :)

      Usuń
  15. O rany, jakie denko! Hmm, kusi mnie ta maska drożdżowa - mówisz, pozytywne zaskoczenie? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dość, że maska pięknie pachnie, odżywia włosy to jeszcze wpłynęła w jakimś stopniu na porost :)

      Usuń
  16. micel z Garniera uwielbiam ;) myślałam nad tonikiem z Bourjois.
    Eyeliner z Lovely u mnie okazał się katastrofą :/ A z Eveline jak najbardziej na plus ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście toniku bym raczej nie kupiła drugi raz ;) A co takiego się stało, że eyeliner z Lovely był do bani?

      Usuń
  17. U mnie żel z Avene dobrze się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  18. świetne denko, bardzo lubię płyn micelarny z garniera. ;)
    Nominowałam Cię do Libster Blog Award;) Będzie mi bardzo miło jak weźmiesz udział ;) Zapraszam do zabawy ;)

    OdpowiedzUsuń