Manicure
Makijaż
Recenzje

wtorek, 23 lutego 2016

Projekt denko | Zużycia minionego miesiąca { Styczeń }


Dziś nadszedł czas aby przedstawić Wam kosmetyki - a raczej puste opakowania - które udało mi się zużyć w ubiegłym miesiącu z małymi ich recenzjami. Nie było ich zbyt wiele jednak będziecie mogły zobaczyć tutaj zarówno kolorówkę jak i pielęgnację. Ciesze się niezmiernie gdyż moje zapasy z dnia na dzień stają się coraz mniejsze. Zapraszam do dalszej części wpisu.

kosmetyki, puste opakowania, projekt denko, pielęgnacja, kolorówka, śmieci, makijaż, demakijaż, farba do włosów, rozjaśniacz

HEAN HIGH DEFINITION CAMOUFLAGE SKIN MIX - niestety nadszedł już jego kres! Leżał dość długo nieużywany co tylko może świadczyć o tym, że średnio się spisywał. Posiadał dosyć tępą konsystencję która dopiero po rozgrzaniu nadawała się do aplikacji. 

KOBO PROFESSIONAL SUN BRONZING POWDER - tak samo jak w przypadku wcześniejszego kosmetyku zalegał jedynie w szufladzie nieużywany przez długi czas. Muszę przyznać, że używałam go swego czasu dosyć namiętnie gdyż dorobił się widocznego denka. Posiadał dość ciemny kolor i liczne drobinki które w lecie fantastycznie odbijały promienie słońca. Zapewne już do niego nie powrócę z racji innych, bardzo fajnych kosmetyków dostępnych na rynku.

KOBO PROFESSIONAL, IDEAL COVER MAKE UP - nie raz wspominałam zarówno o jaśniejszy wersji jak i ciemniejszej. Swego czasu używałam ich do konturowania na mokro jednak później leżały zapomniane aż w końcu marka Kobo postanowiła wypuścić na rynek kółko do konturowania z chłodniejszymi odcieniami w którym jestem zakochana. Posiadają one dokładnie taką samą konsystencję która nie sprawia problemów podczas aplikacji. Ciemniejszy odcień nadawał się bardziej do opalania cery a niżeli stricte konturowania. Jaśniejszym odcieniem zdarzało mi się wyrównywać linię pod brwiami czy też zakrywać niedoskonałości. 

MAKEUP REVOLUTION CIEŃ MATOWY TOUCH ME - genialnie sprawdzał się zarówno jako cień nanoszony na powieki ale również jako puder do rozjaśniania i gruntowania korektora pod oczami. Nie kosztował zbyt wiele i zapewne do niego powrócę gdyż udało mi się znaleźć produkt który spełniałby moje oczekiwania. Posiadał idealną pigmentację, porównywalną do matowego cienia marki My Secret #505. Jeśli szukacie dobrego, matowego, cielistego cienia to polecam Wam się za nim rozejrzeć :)


WELLNESS & BEAUTY PEELING DO CIAŁA `MASŁO SHEA I OLEJ MIGDAŁOWY` - obłędnie pachnący słodyczami, pozostawiający po sobie nawilżającą warstwę peeling do ciała dostępny w Rossmannie. Jako iż jestem ogromną fanką peelingów kawowych które możemy sobie wykonywać bez problemów łącząc przyjemne z pożytecznym uważam go bardziej jako odskocznię. Na pewno ponownie do niego powrócę chociażby dla zapachu. Efekt ścierania martwego naskórka był zadowalający. 

BIELENDA, IDEAL SKIN, ARBUZOWA MASKA ALGOWA - bardzo wydajny produkt o arbuzowym - nie chemicznym - zapachu. Moja cera po jej zastosowaniu wyglądała jak nowo narodzona. Wyciszona, wygładzona, sprężysta  a przede wszystkim nawilżona. Jeszcze lepsze efekty uzyskiwałam stosując pod nią różnego rodzaju sera czy oleje. Na pewno nie jest to ostatnia maska algowa w moich rękach chociaż muszę przyznać, że samemu trochę ciężko jest ją sobie zaaplikować.


BIOCOSMETICS - KOKOSOWY PEELING POLINEZYJSKI - ładnie pachniał jednak nie zauważyłam efektu wow! jak po peelingu solnym Bani Agafii którego właśnie używam. Kupiłam go z czystej ciekawości jako ogromna maniaczka wszystkiego co kokosowe i na pewno do niego ponownie nie powrócę. Lubię czuć mocniejsze ścieranie. 

JOANNA, SENSUAL, PLASTRY Z WOSKIEM DO DEPILACJI CIAŁA - używam ich do regulowania brwi z racji tego, iż jest to znacznie szybszy sposób na pozbycie się niechcianych włosków. W tej roli sprawdzają się znakomicie, za jednym pociągnięciem usuwamy znaczną ilość. Zdaję sobie sprawę, że metoda ta nie każdemu przypadnie do gustu jednak wszystko jest dla ludzi - uprzedzam pytania, nie zdarzyło mi się jeszcze uszkodzenie skóry żadnej osobie - jak również i mi - na której ich używałam :) Są bardziej opłacalne niżeli te stricte przeznaczone do depilacji twarzy.


OCEANIC, LONG4LASHES, SZAMPON WZMACNIAJĄCY PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW - skusiłam się na niego podczas mojej nierównej walki z wypadaniem włosów. Pokładałam w nim ogromne nadzieje i wierzyłam, że sprawdzi się równie dobrze jak odżywka do rzęs, niestety się myliłam. Poza tym, że ładnie pachniał to nie robił zbyt wiele z moimi włosami - myć je oczywiście mył jednak późniejsze ich rozczesanie graniczyło z cudem nawet po zastosowaniu odżywki. Oczywiście można się domyślać, że również nie zahamował mojego wypadania. Śmiało mogę stwierdzić, że były to pieniądze wyrzucone w błoto a groszy nie kosztował. 

ELFA PHARM SZAMPON ŁOPIANOWY PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW Z AKTYWATOREM WZROSTU - z tym gagatkiem było znacznie lepiej w przeciwieństwie do poprzednika. Posiadał lekko ziołowy zapach jednak po jego użyciu nie miałam problemów z rozczesaniem włosów. Fajnie domywał nawet oleje jednak niestety również i on nie zahamował wypadania włosów.  Jego cena wahała się w granicach 12 - 15 zł czyli była do przeżycia ;) Raczej do niego nie powrócę. 


BIODERMA, SEBIUM PORE REFINER - trafił tutaj przez przypadek gdyż pisałam o nim w grudniowym projekcie denko

ECOSPA, OLEJ Z PESTEK WINOGRON - używałam go głównie do olejowania włosów ale także świetnie sprawdzał się w metodzie OCM do której planuję powrócić gdyż widziałam znaczną różnicę podczas jej stosowania. 

BIELENDA, SUPER POWER MEZO SERUM, AKTYWNE SERUM KORYGUJĄCE DO CERY MIESZANEJ I TŁUSTEJ - moje odkrycie roku 2014. Od tego czasu bardzo chętnie do niego powracam. Był to jeden z pierwszym produktów z kwasem który widocznie poprawiał stan mojej cery, dzięki niemu niedoskonałości pojawiały się znacznie rzadziej a skóra dodatkowo była wygładzona. Niekiedy potrafił lekko przesuszyć jednak wystarczyło po jego wchłonięciu zaaplikować krem nawilżający. Na pewno jeszcze nie raz do niego powrócę. 


Na koniec chciałabym jeszcze wspomnieć o 3 rozjaśniaczach i 4 farbach które zużyłam zanim znalazłam swój kolor. Były to głównie produkty marki Joanna (rozjaśniacze i 2 fabry - mleczna czekolada #239) oraz 2 opakowania Palette których kolor niestety dość szybko się wypłukał.

Napiszcie czy miałyście któryś z wymienionych produktów oraz co sądzicie na ich temat :)



Bądź na bieżąco!
- Instagram - Facebook -



23 komentarze
  1. Nie używałam żadnego z tych produktów, z wyjątkiem plastrów. Chętnie wypróbuję ten peeling z Wellness & Beauty. Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę koniecznie spróbować serum od Bielendy tego dla cery tłustej/trądzikowej. Mam to z witaminą C i bardzo sobie chwalę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w zapasach ten szampon Łopianowy do włosów i czekam z używaniem na moment gdy moje włosy będą miały ochotę trochę powypadac ;D mam nadzieję, że u mnie troszkę wtedy to zatrzyma.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja dawno nie miałam nic z Kobo :) Co do farb Pallette to się zgadzam, szybko się wypłukują. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ładne denko ;) ja uwielbiam maski algowe z bielenda, ale tej arbuzowej jeszcze nie mialam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam z całego serca! Nie dość, że cera po jej zastosowaniu wygląda jak nowo narodzona to do tego zapach jeszcze bardziej umila nam ten proces ;)

      Usuń
  6. Serum z Bielendy uwielbiam :) Pamiętam, że skusiłam się na nie, kiedy zobaczyłam je u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się w takim razie, że skusiłaś się na coś z mojego polecenia a co ważniejsze równie dobrze spisuje się u Ciebie jak i u mnie ;)

      Usuń
  7. Niewiem czy już kiedyś pytałam ale powiedz kochana jakim aparatem focisz?:*
    Cudne foty i super produkty wykończyłas!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie ;) Zdjęcia wykonuję Canonem 700D :)

      Usuń
  8. Od dawna mnie kusi ten peeling do ciała :) Chyba w końcu go zakupię :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Spore denko. Zaciekawil mnie ten peeling.

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam tylko plastry. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Maskę z Bielendy i peeling z olejem midałowym przetestowalabym z WIELKĄĄĄĄ przyjemnością ;) pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Od lat używam tych plastrów z woskiem:) raz poparzyłam sobie skórę usuwając wąsik, a najlepsze, że chłopak jadł wtedy obiad w kuchni obok i musiałam wyjść i powiedzieć, że właśnie wydzierałam wąsa i przydarzył się wypadek:)
    Trzeba uważać, ale wosk to świetna sprawa:)

    OdpowiedzUsuń
  13. O kurczę, sporo kolorówki. U mnie to schodzi bardzo wolno. Szczególnie teraz kiedy siedząc w domu z Malutką rzadko się maluję :) Gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam nic ale plastry nie są dla mnie ;)
    Ałć ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Znam tylko serum z Bielendy, ale jeszcze za krótko go używam żeby mieć wyrobione zdanie na jego temat ; )

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobrze, że chwalisz te algi Bielendy, bo ja je uwielbiam (na razie żadna wersja mnie nie rozczarowała) i zasadzałam się na arbuzową, ale nie byłam pewna, czy warto eksperymentować, skoro inne tak dobrze działają. Widzę, że warto :D.

    Też mam wielki problem z wypadaniem włosów :( współczuję i trzymam kciuki za Twoją walkę!

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam te plastry do depilacji ale jeszcze ich nie używałam. Moze wlasnie użyje ich do depilacji brwi :)

    OdpowiedzUsuń
  19. nic z tego nie miałam, myślałam że szampon Oceanic fajnie się spisuje....

    OdpowiedzUsuń