Makijaż
Paznokcie
Recenzje

niedziela, 24 kwietnia 2016

Czego nie warto kupować na promocjach w Rossmannie ? | Moje sugestie


Był już post z serii: co warto kupić na trwającej promocji -49% w Rossmannie zaś dziś chciałabym Wam przedstawić kosmetyki które niekoniecznie spełniły moje oczekiwania. Przed jego przeczytaniem trzeba wziąć pod uwagę fakt, że moja skóra jest typowo przetłuszczająca się ze skłonnością do przesuszania zaś jeśli chodzi o tusze do rzęs każda z Nas ma inne upodobania. Mimo to jeżeli nadal jesteście zainteresowane tą tematyka to zapraszam do dalszej części.

Czego nie warto kupować na promocjach w Rossmannie ? | Moje sugestie

Bell, HYPOAllergenic, Mat & Soft Make - Up
__________________________
Podkład tem jak sama nazwa wskazuje powinien być matowy bądź półmatowy na twarzy jednak nic bardziej mylnego, pozostawia po sobie lepką warstwę którą trzeba przypudrować. Posiada lekką, beztłuszczową konsystencję oraz średnie krycie które pozwala zachować naturalny wygląd cery bez efektu maski. Nie zapycha, nie uczula. Wszystko byłoby okej gdyby nie fakt występowania w jedynie 3 odcieniach. Na mojej tłustej skórze bez poprawki utrzymuje się ok. 4 godzin. Jeśli posiadacie cerę normalną bądź suchą powinnyście być z niego zadowolone gdyż posiada właściwości nawilżające. Cena: 22,50 zł.

Eveline, Art Scenic, Korektor w płynie 2 w 1 kryjąco - rozświetlający 
__________________________
Wszechobecnie polecany korektor który niestety się u mnie nie sprawdził. Występuje w 3 odcieniach więc każda znajdzie coś dla siebie - najjaśniejszy powinien podpasować bladolicym osobom. Posiada średnie krycie, lekko zastyga jednak na moje nieszczęście zbiera się w załamaniach nawet bardzo dobrze przypudrowany, aplikowany na krem nawilżający. Niestety dawałam mu kilkukrotnie szansę i nie sprawdził się aplikowany pod oczy. Zużyję go jako baza pod cienie bądź do czyszczenia linii pod łukiem brwiowym i więcej do niego nie powrócę. Niewątpliwym jego plusem jest cena: 14,99 zł. 

Bourjois, Air MAT, Podkład matujący do twarzy
__________________________
Jeszcze nie tak dawno był nowością na rynku po którą sięgnęłam dosyć szybko. Jako posiadaczka tłustej cery interesują mnie wszelkie podkłady matujące. Niewątpliwym jego minusem jest kolorystyka - posiadany przeze mnie kolor wpada w bardzo żółte, czasem nienaturalne tony, nie wiem jak jest w innymi jednak słyszałam, że są problemy z dobraniem odpowiedniego. Posiada średnie krycie, nie zapycha, dobrze się rozprowadza, nie pozostawia smug. Od podkładu matującego wymagałabym przede wszystkim dobrej trwałości i odporności na ścieranie - w przypadku Air Mat moja cera wygląda nieskazitelnie przez pierwsze 4 godziny po czym później zmuszona jestem do poprawki. Cena: 52,49 zł.

Wibo, Deluxe Brightener, Ekskluzywny korektor rozświetlający
__________________________
Kupiłam go na jednej z wyprzedaży Rossmanna - 49 % i całe szczęście gdyż płacąc za niego pełną kwotę jedynie bym się zawiodła - niby nie kosztuje zbyt wiele ale jednak wystarczyłoby dołożyć kilka złoty i kupić coś znacznie lepszego. Występuje w jednym odcieniu który w dodatku wpada w różowe tony. Jeśli szukacie kryjącego korektora to niczego podobnego w nim nie znajdziecie - określiłabym je raczej jako lekkie. Jest on w formie pędzelka zaś w opakowaniu otrzymujemy jedynie 1,7g co w przeliczeniu na "standardowe" 7g kosmetyku dawałoby nam ok. 70 zł !!. Posiada on zarówno swoich zwolenników jak i przeciwników - osobiście zużyję go do czyszczenia linii pod łukiem brwiowym i więcej do niego nie powrócę. Cena: 16,99 zł.

Lirene, Glam&Matt, Due Effect, Fluid matująco - rozświetlający
__________________________
Kolejny podkład stricte matujący. Wspominałam o nim w osobnym wpisie. Posiada przyjemną konsystencję, ładny zapach i jest dostępny w większości drogerii - to jeśli chodzi o plusy zaś niewątpliwymi minusami są utlenianie się na mojej cerze oraz utrzymywanie: 2-3 godziny bez poprawek. Nie polecam. Cena: 39,99 zł.

Bourjois, Delice de Poudre, Puder brązujący
__________________________
Miał swoje 5 minut na blogu w osobnym wpisie. Występuje w 3 wariantach kolorystycznych. Posiadany przeze mnie odcień 52 nadawał się jedynie do ocieplania twarzy ze względu na swe ciepłe czasami wręcz pomarańczowe tony. Jest bardzo wydajny i dość dobrze napigmentowany jednak nie można sobie zrobić nim krzywdy. Posiada oryginalne opakowanie. Nie znika z twarzy w ciągu dnia, nie zapycha jednak jego największym minusem jest cena - nawet na promocji. Firmy kosmetyczne wypuszczają na rynek coraz to nowsze i lepsze pudry do ocieplania twarzy dlatego też nie sięgnęłabym po niego ponownie. Swoje opakowanie puściłam dalej w świat. Cena: 67,99 zł.

Bourjois, Healthy Mix, Korektor
__________________________
Tak jak i korektor z Wibo posiada zarówno swoich zwolenników jak i przeciwników. Występuje w 2 wariantach kolorystycznych. Zamknięty został w poręcznym opakowaniu w formie tubki. Dzięki swojej pojemności 11ml jest niesamowicie wydajny.  Odcień 51 wpada w bardzo żółte tony które po czasie ciemnieje przekształcając się w pomarańcz. Średnio kryjący, potrafi nieestetycznie zbierać się w załamaniach podkreślając je przez długi czas. Posiada ładny zapach oraz dość suche, matowe wykończenie przez co może przesuszać. Nie sprawdza się w roli bazy pod cienie. Jedyne czego nie można mu odmówić to trwałość - utrzymuje się aż do demakijażu. Cena: 45,29 zł.

Astor, Perfect Stay 24h, Podkład
__________________________
Zamknięty w poręcznej, szklanej butelce z pompką. Posiada średnie krycie oraz standardową pojemność 30ml. Dostępny w 6 odcieniach tak więc każdy znajdzie coś dla siebie. Producent gwarantuje 24- godzinną trwałość dzięki połączeniu bazy oraz podkładu - u mnie utrzymuje się ok. 5 godzin bez poprawki. Po upływie tego czasu czuć go na twarzy. Nie zapycha, nie oksyduje. Zaraz po aplikacji pozostawia lepką warstwę wymagającą przypudrowania. Potrafi zbierać się w zmarszczkach mimicznych.  Cena: 48,99 zł.

L'Oreal Paris, Infallible 24h Stay Fresh Foundation, Podkład 
__________________________
O ile jestem ogromną zwolenniczką matowej wersji podkładu L'Oreal Infaillible tak ta jest dla mnie jakimś koszmarem. Ciesze się, że kupiłam go na jednej z promocji w SuperPharm. Zbiera się w każdym załamaniu skóry, potrafi stworzyć na twarzy efekt maski, stwarza problemy w rozprowadzaniu - smugi. Na mojej tłustej cerze bez poprawek przy pudrze matującym utrzymuje się ok. 4 godzin. Zdarza mu się oksydować po jakimś czasie. Jest stosunkowo ciężki na twarzy oraz posiada dość słabą gamę kolorystyczną.  Cena: 59,99 zł.



Eveline, Volume Celebrities, Tusz do rzęs 
__________________________
Kupiłam go po licznych zachwytach dziewczyn zarówno na blogach jak i youtube. Niestety na moich rzęsach kompletnie się nie sprawdził. Poza ładnym rozdzieleniem rzęs i niskiej cenie nie zauważyłam nic spektakularnego. Potrafił niekiedy sklejać rzęsy oraz osypywać się w ciągu dnia. Na szczoteczkę nabierała się ogromna ilość tuszu oblepiając ją wokół. Dodatkowym atutem jest fakt nie spływania z rzęs jednak nie zaobserwowałam tytułowego pogrubienia ani wydłużenia. Cena: 16,49 zł.

Bourjois, Twist Up the Volume Mascara
__________________________
Wspominałam o nim w jednym z projektów denko.  Podczas jej stosowania nie zaobserwowałam większego efektu WOW. Rzęsy owszem były lekko pogrubione, wydłużone jednak potrafiła czasami je sklejać. Dodatkowym atutem jest obrotowa szczoteczka którą możemy stopniować efekt. W zależności od stopnia skręcenia szczoteczka jest raz dłuższa raz krótsza. Nie powrócę do niej ponownie - fajny gadżet jednak nie dla moich rzęs. Cena: 52,99 zł.

Max Factor, 2000 Calorie, Pogrubiający tusz do rzęs 
__________________________
Zaraz po zakupie uważałam go za ulubieńca, wspominałam nawet o duecie idealnym jednak z czasem szybko czar prysł niczym bańka mydlana. Stosowany solo fajnie rozczesywał, dokładnie pokrywał rzęsy i to wszystko. Nie było mowy o podkręceniu, wydłużeniu jedynie lekkim pogrubieniu. Po całym dniu można było dostrzec go osypanego pod oczami. Jak za taką cenę spodziewałbym się nieco dłuższej świeżości - szybko wysechł. Cena: 33,99 zł.

Lovely, Classic Make Up Kit, Cienie do powiek 
__________________________
Miała swoje 5 minut na blogu i nie do końca je wykorzystała. Paletę możemy dostać w Rossmannie w 3 wariantach kolorystycznych więc teoretycznie dla każdego coś dobrego. Jak już wspominałam posiada ona zarówno perłowe jak i matowe cienie - te drugie niestety nie grzeszą pigmentacją. Samo opakowanie również pozostawia wiele do życzenia jednak czegóż się spodziewać za takie pieniądze. Cienie same w sobie lubią się kruszyć i osypywać jednak nie zauważyłam rolowania się na powiece przy użyciu bazy. Na rynku dostępnych jest wiele zarówno pojedynczych cieni jak i w paletach które kosztują niewiele więcej a zostawiają palety Lovely daleko w tyle. Wydaje mi się, że jest to świetna propozycja dla osób które dopiero zaczynają z makijażem. Osobiście nie sięgnęłabym po nią po raz drugi. Cena: 18,29 zł.

Rimmel, Exaggerate, Kredka do oczu
__________________________
Kupiłam ją przez przypadek podczas jednej z promocji w Rossmannie - miałam sięgnąć po kredkę z serii Scandaleyes w odcieniu 005 Nude. Moim zdaniem Exaggerate to totalny niewypał - jest strasznie twarda przez co może podrażniać wrażliwe oczy. Na linii wodnej nie utrzymuje się zbyt długo 1-2h max. Dodatkowo pozostawiony przez nią kolor jest praktycznie niewidoczny w odróżnieniu od cielistej kredki Inglota. Jedynym jej atutem jest fakt posiadania gąbeczki do rozcierania chociaż nie wiem jaki jest sens jej dodawania do cielistego odcienia. Z pewnością nie kupię jej po raz kolejny. Cena: 23,79 zł.

Wibo, Żel do brwi (stara wersja)
__________________________
Kupiłam go na początku swej przygody z makijażem - teraz na pewno nie sięgnęłabym po niego po raz kolejny. Nie wiem jak jest z nową wersją jednak stara posiadała w sobie ogromne ilości brokatu? perłowej poświaty która na brwiach była doskonale widoczna. Stopień utrwalania włosków określiłabym jako średni. Jedynym plusem była niska cena i pozostawianie po sobie koloru na brwiach ( poza brokatem/poświatą oczywiście ). Szczoteczka była nieporęczna, dość sporych rozmiarów. Wspominałam o nim podczas projektu denko. Cena: 9,79 zł.

Astor, Big & Beautiful, Tusz do rzęs  
__________________________
Tytuł wpisu zamieszczonego jakiś czas na blogu mówi sam za siebie - tusz który zamienia rzęsy w koszmar. Przepiękne, gustowne opakowanie to jedyny plus tego tuszu. Mokra konsystencja która sprawia problemy z aplikacją zaraz po otworzeniu tuszu - ubrudzone powieki oraz ogromna, włochata szczoteczka to tylko nieliczne wady tego tuszu. Producent zapewnia o dokładnym pomalowaniu rzęs w kąciku oka, wzmocnieniu i upiększeniu rzęs na co dzień oraz o pięknie rozdzielonych i wydłużonych rzęsach. Wystarczy spojrzeć na zdjęcie z recenzji które mówi samo za siebie. Cena: 37,99 zł.

Rimmel, Wonderfull, Tusz do rzęs
__________________________
Kolejny tusz który nie spełnił moich oczekiwań w 100%. Swego czasu otrzymałam go do testów i mogłyście poczytać o nim więcej w osobnym wpisie. Piękne, złoto-pomarańczowo-miedziane, plastikowe opakowanie zamykane na klik przyciąga wzrok jednak niech Was nie zwiedzie jeśli nie jesteście fankami naturalnie podkreślonych rzęs. Posiada on mianowicie rzadką konsystencję, niesamowicie czarny kolor oraz specyficzny zapach który nie każdemu przypadnie do gustu. Szczoteczka świetnie rozdziela rzęsy jednak przy drugiej warstwie może sklejać. Nie pogrubia ani  spektakularnie nie wydłuża ale także nie osypuje się pod oczami. Za taką cenę znam dużo lepsze maskary. Cena: 37,99 zł.

Wibo, Panoramic Lashes, Tusz do rzęs
__________________________
Ogromna szczotka i osypywanie się po kilku godzinach to cechy którymi mogłabym krótko opisać ten tusz. Kupiłam go z czystej ciekawości po przeczytaniu pochlebnych opinii na jego temat. Moje rzęsy po jego użyciu były sklejone przez zbyt dużą ilość nabieranego na szczoteczkę tuszu. Czasem powodował również efekt pajęczych nóżek. Szybko się kruszy, osypuje i pozostawia ślady pod okiem. Pomimo szczerych chęci polubienia się z nim trafił do kosza. Posiadaczki małych oczu na pewno nie będą z niego zadowolone. Cena: 13,99 zł.

Dajcie znać czy miałyście styczność z tymi produktami i jak u Was się sprawdzały? ;)


Bądź na bieżąco!
- Instagram - Facebook -



38 komentarzy
  1. Ja w tym roku nie mam okazji bo przebywam na stałe w DE. Ale nawet mnie nie kuszą te promocje. Wolę zamawiać online - wtedy mam pewnosc ze kosmetyki nie były otwierane wszesniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rossmann ostatnio wprowadził opcję zamawiania przez Internet także również jest gwarancja nowych, nie otwieranych wcześniej kosmetyków ;-)

      Usuń
  2. Przede wsystkim nie warto kupować "na hura" i pod wplywem impulsu :) pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja sobie bardzo chwalę tusz do brwi z wibo, jestem z niego zadowolona, ale za to ta paletka cieni to koszmar, pigmentacja zerowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może posiadasz już nową wersję tuszu do brwi z Wibo której osobiście nie używałam i dlatego się sprawdza :)

      Usuń
  4. A u mnie ten tusz z Eveline baaaaardzo się sprawdził :)
    Szkoda, że na ten post trafiłam dopiero teraz, bo zdążyłam kupić paletkę z Lovely jakoś z 3 tygodnie temu, średnio się sprawdza :(....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, co rzęsy to inny efekt! O paletce pisałam już ponad pół roku temu ;-)

      Usuń
  5. podkład z Bell mam w zapasach od jakiegoś czasu, ale jeszcze nie używałam go, a co do żelu z Wibo do brwi kiedyś stosowałam nałogowo, teraz używam innych produktów ;)

    zaczarowana-oczarowana.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również kiedyś nałogowo stosowałam ten żel do brwi jednak na rynku niewiele było dostępnych tego typu produktów więc to dlatego ;)

      Usuń
  6. Nie rozumiem dodania tutaj tuszu Max factor 2000 calorie, u mnie sprawdza się na wszystkich klientkach. Czasami łączę go ze złotym MF. Wszystkie inne rzeczywiście buble :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie ja mam nieco inne oczekiwania co do tuszu :)

      Usuń
  7. ja Astor perfect stay uwielbiam akurat, ale zdecydowałam się kupić healthy mix :) paletki z Lovely też bym już nie kupiła, była dobra na początku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety jak widać ten podkład średnio się sprawdza ale za to korektor z tej serii jest całkiem okej :)

      Usuń
  8. Miałam wodnerful z Rimmela, ale nie byłam zadowolona i też nie polecam.

    OdpowiedzUsuń
  9. kiedys kupilam tylko ta paletke cieni z lovely, uzylam trzy razy i poszla w swiat :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Akurat nic z twoich kosmetyków nie miałam. Moja siostra ma podklad z Bell, ale rozświetlający i jest zachwycona :) Jest wielu zwolennikow tego korektora z Bourjois, ale też wielu miłośników. Ja osobiście go nie miałam i jestem do niego sceptycznie nastawiona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wielu zwolenników tego korektora z Bourjois, ale też wielu przeciwników *. Mały edit ;)

      Usuń
  11. Kupiłam jakiś czas temu Bourjois Air Mat i się też zawiodłam. Najjaśniejszy kolor jest okropnie żółty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie jestem sama. Często szukamy w podkładach żółtych tonów jednak w Air Mat są przesadą :(

      Usuń
  12. Korektor rozświetlający Wibo jest rozświetlający a nie kryjący, co zresztą sam producent zaznaczył więc negatywna ocena moim zdaniem jest krzywdząca, bo to naprawdę świetny kosmetyk rozświetlający okolice oka, szczególnie dla osób posiadających zmarczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, jest to korektor rozświetlający jednak L'Oreal Lumi Magique również ma za zadanie rozświetlenia a posiada w sobie krycie :) Cena jest różna ale ta sama działka kosmetyczna :)

      Usuń
  13. Miałam kupić czekoladkę, ale na szczęście nie ma u mnie Bourjois :) Dziś właśnie dodałam wpis, że czaję się na te cienie z Lovely, ale nie wiem czy warto :) Teraz już mam jakiś zarys :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam pochlebne komentarze o tym korektorze Eveline. Ja sama na nic się na razie nie skusiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Podkład Bourjois air mat to porażka, jeśli chodzi o kolor to jest mega ciemny :/ kupiłam najjaśniejszy, a był prawie pomarańczowy :c oddałam koleżance, która ma ciemniejszą karnację... korektor HM jets matowy... ale nienajgorszy ;D a tusz z Max Factora jest okej, ale jak podeschnie to trochę skleja rzęsy ;/ ja zaczęłam go używać w duecie z bazą pod tusz Eveline... Ona rozczesuje rzęsy i po nałożeniu tuszu, wszytsko ładnie się prezentuje ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam jak wspominałaś o podkładzie na Spanchacie ;) Bazę z Eveline uwielbiam i odkąd ją odkryłam stosuję przy każdym makijażu - nie raz uratowała naprawdę beznadziejny tusz!

      Usuń
  16. Części produktów nie miałam, a te co miałam to niestety się z Tobą nie zgodzę. Dla mnie Bourjois Twist up the volume to absolutny hit i świetnie się u mnie sprawdzał. Art scenic kupiłam ostatnio i sprawdza mi się o wiele lepiej niż przechwalany Catrice ( nie długo napiszę o tym nieco więcej). Astor Perfect Stay nie jest idealny, ale lubię go. :)
    Szkoda, że u Ciebie się nie sprawdziły :P

    Czekolada ma zdecydowanie za ciepły ton, widziałam u koleżanki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem ;) Na początku postu wspominałam, że każda z Nas ma inne upodobania jak i rodzaj skóry. Pokładałam duże nadzieje w korektorze Eveline ale niestety postanowił ze mną nie współpracować, tak samo tusz z Bourjois za to korektor z Catrice uwielbiam i jest to mój najlepszy z najlepszych ;) Co osoba to opinia!

      Usuń
  17. Zastanawialam sie ostatnio nad pokladem Bourjois, ale wywolalas u mnie spore watpliwosci. Tusz 2000 calorie u mnie tez sprawdzil sie bardzo srednio, a z kolei z tuszu z Rimmela bylam poczatkowo bardzo zadowolona, jednak im dalej w las, tym gorzej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do tuszu MaxFactora to widać, że kosmetyk który sprawdza się u większości nie koniecznie musi sprawdzić się u nas :) Podkład Air Mat ma dość ubogą gamę kolorystyczną, wpadającą z bardzo żółte tony i to już na starcie dyskwalifikuje go u wielu osób - niby mat a osobiście tego matu nie widzę a szkoda bo na buzi wygląda bardzo fajnie :(

      Usuń
  18. Chciałam kiedyś zainwestować w podkłady i korektory Bourjous, ale niestety nie ma dla mnie odpowiedniego odcienia. No i Eveline odpada, bo zraziłam się do produktu do brwi po tym, jak zaczął mnie uczulać, a odżywki do paznokci, jak zaczęła łamać mi płytkę :/

    OdpowiedzUsuń
  19. ja jestem zadowolona z podkładu L'oreal infallible jak na razie jest ok i nic takiego mi się nie dzieję z cerą ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja natomiast bardzo polubiłam się z L'oreal Infallible Matte ;)

      Usuń
  20. Pierwszy raz się spotykam z tym, że tusz MF się nie sprawdził, u mnie to jeden z najlepszych tuszy jaki używałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety 2000 Calorie u mnie się nie sprawdził totalnie za to z MF świetnie prezentuje się False Lash Effect :)

      Usuń
  21. Oo, bardzo fajny post! Fajnie zobaczyć od drugiej strony, czym sobie nie zawracać głowy ; ) U mnie natosmiast korektor Eveline sprawdzał się bardzo fajnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Rimmel Wonderfull to kompletna porażka...

    OdpowiedzUsuń

  23. Lovely, Classic Make Up Kit, Cienie do powiek
    Paletka u mnie sprawdza sie doskonale i jej pigmentacja i trwałość są na 5+ a cena w promocji była dodatkowym miłym akcentem
    Używała kosmetyków z różnych półek cenowych i oprócz INGLOT żadne z nich nie spełniały moich oczekiwań.

    OdpowiedzUsuń