Manicure
Makijaż
Recenzje

wtorek, 15 listopada 2016

3 x Nie / Kosmetyki, których nie kupię ponownie


Dość dawno nie pokazywałam Wam kosmetyków które nie sprawdziły się u mnie pod wieloma względami w ostatnim czasie. Są to kosmetyki z niższej półki cenowej tak więc pożegnanie z nimi nie boli aż tak bardzo ;) Szczerze mówiąc to nie będę za nimi tęsknić a dlaczego? O tym w dalszej części wpisu - zapraszam 😉

3 x Nie / Kosmetyki, których nie kupię ponownie

Joanna, Sweet Fantasy - Ekspresowa odżywka do włosów `Kokos`

Pisałam o niej przy okazji mini recenzji pudełka ShinyBox - Like Dream  i niestety nadal podtrzymuje zdanie na jej temat. Niestety nie sprawdziła się na moich zniszczonych, wysokoporowatych włosach. Po jej nałożeniu na końcówki czułam, że są one bardzo tępe i szorstkie w dotyku. Jest to odżywka b/s jednak nie wyobrażam sobie pozostawić jej na włosach gdyż zauważyłam, że są one wtedy w opłakanych stanie - posklejane, nie dające się rozczesać, matowe i bez życia. Niestety nie spełniła obietnic producenta o jedwabiście gładkich i lejących włosach. Ponadto posiada lekko chemiczny zapach kokosa. Na wizażu również nie zbiera zbyt pozytywnych recenzji - jedynie 2,3/5 gwiazdek przy 8 recenzjach.


Maybelline, Fit Me Anti-Shine Stick - Podkład w sztyfcie 

Kupiłam go pod wpływem pozytywnych recenzji jakie czytałam na jego temat oraz atrakcyjnej ceny na do widzenia w Rossmannie i niestety się zawiodłam. Posiada bardzo ładny odcień, neutralny zapach i wygodną aplikację jednak to wszystkie jego zalety. Zaaplikowany na całą twarz wygląda nieco pudrowo, nie matuje na zbyt długo - przypudrowany utrzymuje się jakieś 3-4 godziny, zbiera się we wszelkich załamaniach skóry. Gdy lekko przetrzemy czymś po twarzy natychmiast tworzy nieestetyczne "gołe" placki - najzwyczajniej w świecie znika. Posiada lekkie w stronę średniego krycie które można minimalnie nadbudować. Muszę nadmienić, iż moja cera jest cerą tłustą więc według obietnic producenta powinien zapobiegać nieestetycznemu błyszczeniu się cery a niestety tak nie jest. Zużyję to jako korektor na drobne niedoskonałości jednak jeśli będziecie chciały po niego sięgnąć to ze swojej strony go nie polecam ;) 


Wibo, Panoramic Lashes Shine & Volume Mascara

O ile moje rzęsy bardzo polubiły się z tanim tuszem Lovely Pump up - tak tutaj niekoniecznie. Z tego co pamiętam to kupiłam ją na którejś z promocji Rossmanna i wtedy kosztowała grosze, cena regularna to 13,99 zł. Tusz ten posiada tradycyjną, włochatą szczoteczkę która jest dość sporych rozmiarów. Dość dobrze rozczesuje rzęsy nie sklejając ich, posiada bardzo czarny kolor który w fantastyczny sposób podkreśla spojrzenie idealne do dziennego makijażu pozostawiając nasze rzęsy ładnie pogrubione i podkręcone - na wieczorowy efekt można nadbudowywać kolejnymi warstwami. Jedyną jego wadą która skreśla go po całości w moich oczach jest fakt kruszenia się i osypywania w ciągu dnia - myślałam, że jest to jednorazowy wybryk jednak działo się to za każdym razem gdy go aplikowałam.  


Miałyście styczność z tymi kosmetykami? Jak się u Was sprawdziły? 😊 




Bądź na bieżąco!
- Instagram - Facebook -



30 komentarzy
  1. Odżywka wygląda zachęcajaco (kokos!), ale chyba za chemiczny zapach podziekuje ;) pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Całe szczęście nie miałam tych produktów, choć kiedyś zastanawiałam się nad tym podkładem w sztyfcie :P U mnie jutro również post z cyklu 3 X NIE, więc sobie ponarzekam :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Też uważam ze podkład w sztyfcie nie jest dobry !
    Świetny i przydatny wpis :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie próbowałam tych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię podkładów w sztyfcie, bo zawsze mam po nich maskę na twarzy a po kilku godzinach ciasto:( Co do tuszu Wibo to tylko Pump Up, choć ostatnio i z nim mam problemy więc na razie jesteśmy w separacji:P

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie miałam podkładu w sztyfcie ale u mnie raczej by się nie sprawdził ; )

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ten podkład, ale zalega w pudle z zapasami. Szkoda, że się u Ciebie nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  8. u mnie zazwyczaj kosmetyki z kokosem zupełnie się nie sprawdzają ale tą odżywkę wyjątkowo dobrze wspominam, właśnie ją skończyłam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooo a ja bardzo ten tusz polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam żadnego z ww. Kosmetyki do włosów Joanny omijam, jakoś nie sprawdzają się u mnie. Podkłady w sztyfcie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Znam tylko odżywkę, ale i u mnie bez rewelacji niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  12. O tym pokładzie w sztyfcie czytałam dobre opinie. Szkoda że się nie sprawdził

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam żadnego z powyższych kosmetyków, może to i lepiej ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam żadnego z tych produktów i zapewne się na nie nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze że się nie skusiłam na ten podkład w sztyfcie - bo też po paru recenzjach chciałam go kupić . Maska brzmi źle - tępe włosy to coś czego niecierpię :((
    Tuszu też na pewno będę unikała

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja już na niższe pułki nie zaglądam wcale. Nie stać mnie na nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Moja mama też narzeka na tą kokosową odżywkę, u mnie jednak sprawdza się ona bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Na szczęście nie poznałam tych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie znam tych produktów i jak widać niewiele straciłam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. nie mialam zadnego z tych produktow

    OdpowiedzUsuń
  21. Szkoda, że ten tusz się kruszył. Ciekawe czy u mnie robiłby to samo

    OdpowiedzUsuń
  22. Lubię zapas kokosa, ale gdy jest chemiczny to mówię stanowcze nie. Szkoda, że podkład z maybelline ściera się przy każdym dotknięciu. W sumie nigdy nie ciągnęło mnie do podkładów w sztyfcie. Zawsze mi się wydawało, że zrobią na twarzy maskę.

    OdpowiedzUsuń
  23. Żaden kosmetyk mnie do tej pory nie kusił i z pewnością tak już zostanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. u mnie również tusz jest skreślony, gdy tylko zaczyna się osypywać. z Maybelline miałam ochotę na stick do konturowania, ale tyyyle złych opinii się naczytałam, że zrezygnowałam z zakupu. Ten podkład w sztyfcie też mnie kusił, ale dobrze, że jednak się nie zdecydowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Odżywkę z Joanny miałam dokładnie przedstawioną u Ciebie i ogólnie szału nie robi, ale mi zapach się podobał ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. mam tę odżywkę i zacznę ją testować niebawem:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie miałam żadnego z nich. Pomimo zachęcających cen nigdy nie skusiłam się na takie maskary- może to i lepiej, bo zapewne bym się rozczarowała. Lubię posty z tej serii u Ciebie na blogu!

    OdpowiedzUsuń
  28. Zadnego nie mialam, wiec chyba powinnam sie cieszyc :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie znam żadnego z tych produktów. Niestety co do odżywki to i mi zdarzył się produkt z Joanny po którym włosy były w gorszym stanie po użyciu niż przed. Ech

    OdpowiedzUsuń
  30. ostatnio ciekawią mnie podkłady w sztyfcie.. między innymi ten też.. ale już ochota na niego mi trochę spadła ;-)

    OdpowiedzUsuń