Manicure
Makijaż
Recenzje

czwartek, 16 marca 2017

Projekt denko | Zużycia minionego miesiąca { Luty }


Z dnia na dzień w moim specjalnie przygotowanym do tego celu pudełku przybywało coraz to więcej pustych opakowań tak więc pora na projekt denko. Przyznam szczerze, że coraz więcej frajdy i satysfakcji daje mi zużywanie otwartych już kosmetyków i sięganie po następne - nowe. Jeśli jesteście ciekawe co takiego udało mi się zużyć ostatnimi czasy to zapraszam do dalszej części wpisu.

Himalaya Herbals, Purifying Neem Scrub - Peeling do twarzy

Skusiłam się na nieco już jakiś czas temu po wielu pozytywnych recenzjach i wszystko byłoby okej gdyby nie jego zapach - niestety nie byłam w stanie się do niego przyzwyczaić, jest on dość specyficzny i wiem sama po sobie, że nie każdemu przypadnie do gustu. Sam w sobie całkiem dobrze radził sobie z usuwaniem martwego naskórka, nie ściągał skóry, nie zapychał ani nie podrażniał. Nie kosztuje zbyt wiele ale tak samo jak w przypadku peelingu Sylveco nie wrócę do niego ponownie. 

Biały Jeleń, Prebiotic - Hipoalergiczna emulsja do mycia twarzy

Emulsja ta znajdowała się we wrześniowym pudełku Naturalnie Piękna II. Po wykończeniu żelu do oczyszczania twarzy którego aktualnie używałam przyszła kolej własnie na nią. Pierwsze wrażenia były pozytywne gdyż nie odczuwałam ściągnięcia skóry jednak z czasem nie było już tak kolorowo - nie był to efekt nie do zniesienia jednak w niewielkim stopniu go odczuwałam. Delikatny zapach, brak zapychania i podrażnień oraz niewielkie pienienie się produktu do jego zdecydowane plusy. Raczej ponownie po nią nie sięgnę jednak nie zostaje całkowicie skreślona z listy :) 

Vianek, Nawilżający tonik-mgiełka do twarzy

Bardzo miło go wspominam i nie wykluczone, że zagości na mojej półce ponownie. Nie kosztuje zbyt wiele, jest wydajny a w roli toniku sprawdza się świetnie. Nie podrażnia, nie zapycha, jest bardzo wydajny a co ważniejsze świetnie odświeża w ciągu dnia jeśli nie mam na sobie makijażu. Dodatkowym atutem jest uczucie nawilżenia przez dłuższy czas. Posiada lekko kwiatowy zapach dzięki czemu sięganie po niego codziennie jest jeszcze przyjemniejsze. Aplikacja w formie atomizera nie sprawia większych problemów - nie zacina się :) Dodatkowy plus za skład! Jeśli jeszcze nie miałyście z nim styczności to koniecznie się wokół niego zakręćcie.

Holika Holika,  One Solution Super Energy Ampoule-Moisturizing

Pisałam o nim w oddzielnym wpisie i z tego co pamiętam sprawdzało się całkiem fajnie! Cera była znacznie przyjemniejsza w dotyku i mniej ściągnięta. Serum bardzo szybko się wchłania nie pozostawiając po sobie tłustego filmu ani także uczucia lepkości. Nie uczuliło mnie, nie podrażniło ani także nie zapchało. Postanowiłam odstawić je na jakiś czas z chęci przetestowania czegoś nowego i niestety po powrocie nie zaobserwowałam już tego efektu wow a szkoda. Na chwilę obecną czekają na swoją kolej inne kosmetyki więc jeśli miałabym do niego wrócić to nie prędko. 

Projekt denko | Zużycia minionego miesiąca { Luty}

DelaWell, Avocado Oil & Nacomi, Olej z pestek winogron

Obydwa te oleje znalazły się w mieszance stosowanej przy metodzie OCM - fantastycznie radzą sobie w tym przypadku. Skóra po nich jest miękka w dotyku, nawilżona a przede wszystkim makijaż dobrze usunięty. Ponadto olej z pestek winogron znalazł się w hitach października. Dajcie znać czy Wy chętnie korzystacie z różnego rodzaju olei? ;)

Ziaja Pro, Program Naprawczy - Maska krem pod oczy z ceramidami 1,3,6

Kupiłam tą maskę po jednym z filmików Maxineczki w którym ją zachwalała. Przyznam szczerze, że nie wiem co o niej sądzić - używałam jej w razie potrzeby i całkiem fajnie nawilżała, lekko napinała i ujędrniała skórę a ponadto szybko się wchłaniała jednak chyba spodziewałam się czegoś więcej. Posiadała bogatą konsystencję. Niestety nie sięgnę po nią ponownie. 


Isana, Olejek pod prysznic z pantenolem i witaminą E

Tego produktu nie trzeba już chyba nikomu przedstawiać - znalazł się nawet w ulubieńcach roku 2016. Doskonale domywa nawet najcięższe podkłady z gąbek czy pędzli! Posiadam kilka sztuk w zapasie.

Hempz, 100% Wegański balsam do ciała

Miniaturka tego balsamu znalazła się w pudełku Naturalnie Piękna IV. Przyznam szczerze, że początkowo byłam dość sceptycznie nastawiona jednak z czasem przekonałam się o jego mocy. Poza przepięknym, orzeźwiającym zapachem doskonale nawilżał moją skórę a przy tym szybko się wchłaniał, nie pozostawiał tłustej ani lepkiej warstwy. Pełnowymiarowe opakowanie posiada wygodną w dozowaniu pompkę. Nie kupię go tylko i wyłącznie ze względu na cenę gdyż 500 ml produktu kosztuje w cenie regularnej 109 zł.


Makeup Revolution,  Puder prasowany #Translucent 

Kupiłam go z myślą o stosowaniu pod oczami i muszę przyznać, że spisywał się w tej roli bardzo fajnie. Nie przesuszał tej okolicy, ładnie gruntował korektor lekko go rozjaśniając, nie dawał efektu maski i był niesamowicie wydajny. Jedynym minusem było lekkie pylenie się jednak jego śmieszna cena w pełni to rekompensowała. Raczej nie kupię go ponownie gdyż na rynku jest wiele dostępnych pudrów do przetestowania ale śmiało mogę Wam go polecić :)

Catrice, Liquid Camouflage High Coverage Concealer

Kolejne zużyte opakowanie. Czaję się teraz na najjaśniejszy odcień 005 który niedawno pojawił się w Hebe oraz Naturze jednak został wykupiony. Pełną recenzję możecie przeczytać w osobnym wpisie

Wibo, Deluxe Brightener, Ekskluzywny korektor rozświetlający

W moim przypadku średnio sprawdzał się pod oczy gdyż w korektorach szukam jednak mocnego krycia aczkolwiek dobrze radził sobie w czyszczeniu dolnej linii brwi. Nie zalicza się do najwydajniejszych kosmetyków. Nie wykluczone, że sięgnę po niego ponownie na jednej ze zbliżających się promocji. 

Ados, Volume Zoom Lash Extreme Black - Tusz do Rzęs

Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Znalazłam go w grudniowym pudełku ShinyBox. Zdaniem producenta specjalnie wyprofilowana szczoteczka tworzy teatralny efekt na rzęsach zwiększając ich objętość i precyzyjnie je rozdzielając. Dostępna w odcieniu intensywnej czerni, która nada spojrzeniu wyrazistości i głębi. Nie zawiera parabenów. Niestety kompletnie się u mnie nie sprawdziła, nie zaobserwowałam żadnego efektu a tym bardziej teatralnego. Rzęsy po jej zastosowaniu były jedynie bardziej czarne aczkolwiek nie tego szukam! Gdyby pogrubiała, podkręcała bądź ładnie rozdzielała byłabym w stanie co nieco z niej wykrzesać - niestety. Kilka dni temu kupiłam tusz który już po pierwszej aplikacji sprawił, że moje serce mocniej zabiło :) 

Eveline, Advance Volumiere - Skoncentrowane serum do rzęs 3 w 1

Pisałam o nim nie raz na blogu. Posiadam jeszcze jedną sztukę w zapasach ale po jej wykończeniu już raczej nie skuszę się ponownie gdyż nie widzę żadnych rezultatów poza tworzeniem bazy pod tusz. Muszę mu przyznać, że jest niesamowicie wydajne! 


L'Oreal Paris, Elseve Magiczna Moc Olejków, Eliksir odżywczy &  Olejek w kremie

O tych kosmetykach pisałam w ulubieńcach sierpnia. Moim zdaniem są to bardzo udane kosmetyki i chętnie do nich ponownie powrócę gdyż na moich włosach sprawdzały się wyśmienicie. Z eliksirem polubiłam się od pierwszego użycia - dzięki niemu moje końcówki są zabezpieczone przez cały dzień. Bardzo ładnie pachnie, nie obciąża włosów, nie przetłuszcza ich a przede wszystkim sprawia, że są lśniące. Olejku używałam tuż przed suszeniem włosów jako odżywka b/s. Posiadał lejącą konsystencję która mimo wszystko stosunkowo szybko się wchłania. Sprawiał, że końcówki były zdyscyplinowane i gotowe do dalszej stylizacji. Tak samo jak poprzednik nie  obciążał włosów, nie przetłuszczał ich. Dzięki dużej pojemności i niewielkiej ilości którą potrzebuję do pokrycia końcówek wystarczył na kilka dobrych miesięcy codziennego stosowania. 

L'Oreal Paris, Elseve, Total Repair 5 - Dwufazowy eliksir 

Kolejny kosmetyk L'Oreal po który chętnie sięgnę ponownie. Posiada przepiękny zapach, włosy po nim świetnie się rozczesują, są miękkie w dotyku, błyszczące, jakby nawilżone a przy tym nie są obciążone. Atomizer do niego dołączony nie sprawia problemów w aplikacji - nie zacina się a rozpylana chmura jest w sam raz.

Yves Rocher, Szampon stymulujący przeciw wypadaniu włosów

Wiązałam z nim duże nadzieje - niestety. Włosy jak wypadały tak wypadają nadal chociaż nie jest to wzmożony efekt. Jest to mój pierwszy szampon marki Yves Rocher i chyba na tym zakończy się nasza przygoda chociaż w zapasach posiadam jeszcze jedną butelkę tyle tylko, że wersji Volume - oby była lepsza ;). Szampon ten posiadał lekko ziołowy zapach, średnio się pienił , całkiem dobrze oczyszczał jak na brak SLSów w składzie jednak moje włosy po jego zastosowaniu wołały o odżywkę.  

Odżywka do włosów Life, Volume Plus

Odżywka ta przewijała się przez bloga w kilku wpisach, między innymi ulubieńcach marca gdzie wychwalałam ją za piękny zapach, efekt ujarzmionych, wygładzonych a do tego miękkich w dotyku włosów jednak czar prysł gdy odżywka trochę poleżała i poczekała na swoją kolej. Włosy po niej były szorstkie, tępe w dotyku - zupełnie inne niż na początku a szkoda gdyż 400 ml kosztuje ok. 9 zł.

Dr. Santé Szampon z olejem macadamia i keratyną

Niekwestionowany ulubieniec stycznia. Posiadam już w zastępstwie dużą pojemność tego szamponu i na pewno na tym się nie skończy :) Włosy po jego zastosowaniu są dobrze oczyszczone ale nie na tyle aby być tępe i szorstkie, ponadto wyglądają na lekkie, miękkie w dotyku i uniesione od nasady a na tym mi najbardziej zależy. Polecam Wam zainteresować się tymi kosmetykami :)

I to już wszystko! ;) Koniecznie dajcie znać czy miałyście styczność z tymi kosmetykami oraz co Wam udało się w ostatnim czasie zużyć? :)


Bądź na bieżąco!
- Instagram - Facebook -



21 komentarzy
  1. Faktycznie trochę Ci się tego nazbierało :D Nie przepadam ani za olejkiem Isany (ten okropny rybi zapach!), ani za maską Ziai pod oczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. jeśli chodzi o olejki marki nacomi to polecam Ci wypróbować olej z nasion bawełny ;) jestem bardzo ciekawa kosmetyków dr. sante, bo ostatnio wiele pozytywnych opinii o nich czytam ;) podobnie jak o dwufazowym eliksirze z l'oreal elseve. ciekawe jak on się ma do odżywek b/s marki gliss kur ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba jako jedyna nie próbowałam olejku Isany muszę to wreszcie nadrobić:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Olejek Isana świetnie domywa gąbeczki i pędzle ale za to okropnie śmierdzucha ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam odżywkę do rzęs Eveline, ale właśnie w roli bazy, też nie widziałam po niej żadnych konkretnych efektów. Korektor Catrice bym lubiła, gdyby był o wieeeeele jaśniejszy ;) 005 mnie niestety również nie urządza. Olejek Isana uwielbiam, mam 3 w zapasie ;) Ziaja krem-maska też kupiłam pod wpływem opinii maxineczki i też mam mieszane odczucia :D Natomiast tonik Vianek okazał się u mnie średniakiem, tzn. żadnych szkód nie narobił, ale szału też nie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie wypróbowałabym ten szampon Dr. Sante. Moja skóra głowy jest niesamowicie kapryśna, a ten gagatek wygląda na takiego, co te kaprysy by spełnił :D.

    Maskę pod oczy z Ziaji miałam i w sumie gdyby nie fakt, że miałam spore zapasy innych produktów pod oczy, to kupiłabym kolejną tubkę (która swoją drogą jest ogromna i wystarcza na bardzo, bardzo długo), u mnie sprawdził się wyśmienicie :).

    OdpowiedzUsuń
  7. olejek z isany bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Olejek z Isany kiedyś miałam, ale używałam go pod prysznicem i strasznie drażnił mnie jego zapach. Koniecznie muszę do niego wrócić, ale ze względu na pędzle :) Coraz bardziej interesują mnie kosmetyki dr. Sante :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sporo zużyłaś ;) Ja właśnie (w końcu) zużyłam maskę pod oczy od ziaji. Lubiłam ją, bo stawiała skórę na nogi, że tak się wyrażę, ale jednak skóra szybko się do niej przyzwyczajała no i skład... Też nie kupię ponownie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie zapach tych produktów do twarzy z Himalaya kojarzą się z płynem do WC i pomimo, że dobrze się sprawdzały dla mnie nie do przeżycia...

    OdpowiedzUsuń
  11. Kamuflaż Catrice również lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  12. całkiem spore denko, korektor Catrice uwielbiam, chociaż ostatnio go odstawiłam, na rzecz Nyx'a ale na pewno powrócę do niego. Nawet nie wiedziałam, że został wprowadzony nowy kolor o.o

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowny blog, obserwuje!! <3
    Buziaki,
    zapraszam do mnie, kochana!
    http://loveshinny.pl/

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo duże Denko. Muszę kiedyś kupić ten balsam do włosów Moc Olejków. Mógłby się u mnie sprawdzić :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja właśnie testuje ten korektor z Wibo i jak dla mnie jest świetny, tym bardziej że to mój pierwszy korektor pod oczy haha

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba w końcu się skuszę na L'oreala. Długo nie kupowałam nowych kosmetyków do włosów ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. Naprawdę fajne denko, część produktów nawet mam w swoim arsenale :D resztę... będę musiała wypróbować :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo lubię tę serię szamponów od Yves Rocher,oraz maski Elseve :)
    A na korektor Catrice ciągle poluję i nie mogę upolować :/

    OdpowiedzUsuń
  19. Ta mgiełka z Vianka zawsze mnie kusi, może przy okazji po nią sięgnę, kiedy skończy się mój obecny tonik :) I mam podobne zdanie co do maski z ceramidami z Ziaji - nie wiem skąd te zachwyty na jej temat, wg mnie jest raczej słaba :(

    OdpowiedzUsuń
  20. też mi się udało zużyć puder :)

    OdpowiedzUsuń