Makijaż
Paznokcie
Recenzje

sobota, 24 czerwca 2017

Projekt denko | Zużycia minionego miesiąca { Maj }

Projekt denko | Zużycia minionego miesiąca { Maj }

Wybaczcie tak długą przerwę - widocznie była mi potrzebna! :) Powoli wracam na właściwe tory i mam nadzieję, że z dnia na dzień będzie już tylko lepiej. Dzisiejszym wpisem chciałabym Was zaprosić na pielęgnacyjny projekt denko - chociaż kolorówka również się pojawiła. Jeśli jesteście ciekawe co takiego udało mi się zużyć w przeciągu ubiegłego miesiąca to zapraszam do dalszej części wpisu :)

Vianek, Odżywczy krem pod oczy

O tym kremie czytałam wiele dobrego zarówno na blogach jak i słyszałam na youtube. Posiadał bardzo przyjemny zapach który pod żadnym pozorem nie był nachalny aczkolwiek lekko wyczuwalny - kojarzył mi się bardzo słodko. Dodatkowym jego plusem jest opakowanie z pompką która dozuje odpowiednią ilość kremu. Sam w sobie szybko się wchłania, świetnie nadaje się pod makijaż - stosowałam go głównie rano,  korektor na niego aplikowany nie traci na trwałości, nie roluje się ani nie waży. Poziom nawilżenia określiłabym jako dobry jednak nie wiem czy jeszcze kiedyś do niego powrócę - być może :) Muszę przyznać, że skubaniec był bardzo wydajny! 

Mincer Pharma, Vita C Infusion, Intensywnie nawilżający krem na dzień

O tym kremie już nie raz mogłyście przeczytać na moim blogu - 2 zużyte opakowania świadczą o jego świetnym działaniu na moją skórę! Nie skusiłam się na kolejne opakowanie gdyż nie chce przyzwyczajać do niego skóry a na rynku czeka jeszcze tyle kosmetyków do przetestowania :) Krem ten posiada bardzo lekką konsystencję która stosunkowo szybko się wchłania nie pozostawiając po sobie tłustej warstwy. Dzięki niemu moja cera wyglądała promienniej, zdrowiej, była rozświetloną i dobrze nawilżoną cerą bez niespodzianek. Używałam go głównie na noc - pomimo obietnic producenta dziennego kremu - gdyż bałam się jak zareaguje z podkładami. Nie wykluczam jego ponownego zakupu w przyszłości :) 

SKIN79, AragoSpa Aqua Gel Cream

Początkowo podchodziła do niego bardzo sceptycznie. Podczas jednego z zamówień na Skin79  bądź Cocolita dostałam próbkę i całkiem fajnie się sprawdziła więc postanowiłam zaryzykować i skusić się na pełnowymiarowe opakowanie - nie ukrywam trochę ryzykowałam gdyż w regularnej cenie ten krem kosztuje ok. 120 zł jednak często można znaleźć go na promocji. W tym niebieskim, zakręcanym słoiczku utrzymujemy aż 90 ml kremu który wystarczył mi na 5 miesięcy codziennego stosowania raz dziennie. Na co dzień nie zauważałam spektakularnych efektów - fajnie nawilżał, pięknie pachniał świeżością, skóra była elastyczna i gładka, posiadał żelową konsystencję która szybciutko się wchłaniała pozostawiając leciutką warstewkę która w żaden sposób nie kolidowała z moim makijażem! I jeśli o makijaż chodzi to jako jedyny nie powodował szybszego wyświecania się mojej tłustej cery - byłam w szoku. Już się skończył i teraz tylko czekam na jakąś promocję by znów móc go zakupić ponownie gdyż odczuwam jego brak w codziennej pielęgnacji :)

Botanic, Czarna Róża, Odżywczy krem - miód na noc

Wspominałam już kiedyś o nim - byłam bardzo zadowolona z jego działania jednak termin przydatności do zużycia to jedynie 3 miesiące od otwarcia i najzwyczajniej w świecie o nim zapomniałam, stąd tego obecność w tym projekcie :) Posiadam jeszcze jedną sztukę w zapasach która dzielnie czeka na swoją kolej - niestety nie jest już dostępny w sprzedaży. Mogłyście o nim przeczytać między innymi w ulubieńcach lipca minionego roku. 


Isana, zmywacz do paznokci z olejkiem pielęgnacyjnym

Tego gagatka już chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Moim zdaniem najlepszy zmywacz do paznokci który nie tylko ładnie pachnie ale także radzi sobie z każdym, nawet najtrudniejszym do zmycia lakierem. Nie kosztuje zbyt wiele, nie przesusza skórek wokół paznokcia i dostępny jest na wyciągnięcie ręki więc czegóż chcieć więcej? :) Muszę zaopatrzyć się w kolejne opakowanie. 

Vis Plantis, Nawilżający peeling do ciała z filtratem ze śluzu ślimaka

Wiązałam z nim duże nadzieje gdyż balsam z tej serii jest ulubieńcem mojej mamy ale niestety zawiodłam się. Nie nazwałabym go peelingiem a jedynie żelem pod prysznic z mikro drobinkami które w minimalny sposób usuwają martwy naskórek. Zdaję sobie sprawę z tego, że znajdą się osoby poszukujące właśnie takich delikatnych kosmetyków jednak w moim odczuciu jest za lekki - osobiście preferuję mocne zdzieraki :) Aktualnie ulubiłam sobie peelingi marki Organic Shop które nie tylko pięknie pachną, kosztują niewiele ale przede wszystkim działają tak jakbym sobie tego życzyła :)


SKIN79, Cleanest Rice Cleansing Oil 

Trafił w moje ręce po bardzo pozytywnych opiniach które zbierał. Muszę nadmienić, że posiada on w swoim składzie olej mineralny który może zapychać czy powodować wysyp niedoskonałości jednak pozostawiony na skórze na dłuższy czas - miałam przed tym obawy gdyż właśnie w czasie jego użytkowania stan mojej cery diametralnie się pogorszył aczkolwiek koniec końców okazało się, że to nie jego sprawka :) Posiada on przepiękny zapach, oleista konsystencja po zetknięciu z wodą zamienia się w emulsję którą następnie musimy usunąć żelem oczyszczającym by mieć 100% pewność pełnego demakijażu :) Gdyby nie jego zaporowa cena regularna i fakt odkrycia innego olejku do demakijażu zapewne skusiłabym się na kolejne opakowanie gdyż jest to kosmetyk bardzo wydajny i stosowanie go każdego wieczoru sprawiało mi ogromną radość  - też macie takie kosmetyki? :)

SKIN79, AKOYA, Pearl Luminate Brilliant Deep Cleanser

Kolejna perełka marki o bajecznie pięknym zapachu - przyznam szczerze, że to właśnie dla niego w dużej mierze wchodziłam do łazienki by wykonać demakijaż. Posiadał w sobie granulki które pod wpływem ciepła rozpuszczały się zaś w opakowaniu dodawały kosmetykowi + 100 do bycia luksusowym :) W swoim składzie posiada aż 50 naturalnych składników takich jak: ekstrakty i oleje z kokosa, kamelii, pomarańczy, ryżu, sezamu, eukaliptusa, migdała i wiele innych. Obecnie możecie kupić go na promocji za 50 zł jednak termin przydatności przypada na wrzesień. Cena regularna tego kosmetyku tak samo jak w przypadku poprzednika jest dość wysoka jednak mi udało się go kupić wraz z maseczką za równowartość samego żelu - wystarczy śledzić stronę dystrybutora i polować na okazje ;) Sam w sobie dobrze domywał pozostałości po olejkach, nie ściągał skóry ani nie zapychał, pozostawiał ją gładką i przyjemną w dotyku, był stosunkowo wydajny a pompka typu airless była w tym przypadku bardzo pomocna. Dodatkowym plusem jest przezroczyste opakowanie dzięki któremu możemy kontrolować zużycie.  Fajnie było go przetestować jednak raczej już do niego nie wrócę. 


Dr. G Wrinkle Snail Maseczka przeciwzmarszczkowa w płacie

Świetna maseczka! Po jej ciągnięciu moja cera była widocznie rozpromieniona,intensywnie nawilżona, koloryt został wyrównany a przede wszystkim maska sama w sobie świetnie przylegała do twarzy dzięki czemu mogłam swobodnie poruszać się po mieszkaniu. Serum zawarte w opakowaniu spokojnie wystarczyłoby na ponowną aplikację maseczki jednak postanowiłam wklepać je całe w twarz. Na pewno skuszę się na kolejne opakowania gdyż jest to jedna z maseczek która zrobiła na mnie ogromne wrażenie :) Jestem na tak! 

Bania Agafii, Liftingująco-tonizująca maseczka do twarzy 

Maseczki Bani Agafii znają już praktycznie wszyscy - jednym pomagają, innym szkodzą. Osobiście jestem zadowolona z jej działania gdyż na dłuższą metę moja skóra była w pewnym stopniu nawilżona, stonizowana, lekko zmatowiona, gotowa na przyjęcie pozostałych kosmetyków. Nie zauważyłam aby mnie zapchała czy też podrażniła :) Raczej nie sięgnę po nią ponownie gdyż moja szuflada z maseczkami pęka w szwach a marki wpuszczają na rynek coraz to nowsze produkty.


CLEANIC Kindii, Baby Sensitive, płatki kosmetyczne dla niemowląt

Już jakiś czas temu przerzuciłam się z małych wacików na te większe - są znacznie bardziej ekonomiczne gdyż do pełnego oczyszczenia twarzy w przypadku Cleanic Kindii wystarczy jeden, większy zaś w przypadku mniejszych, owalnych musiałam zużywać od 2-4 płatków przy jednorazowym demakijażu. Te nie kosztują zbyt wiele - ok.5 zł za 60 sztuk. Na pewno nie jest to moje ostatnie opakowanie :)


Babcia Agafia, Drożdżowa Maska Wspomagająca Porost Włosów

Jest to już moje kolejne opakowanie - świetnie działa na włosy a dodatkowo przepięknie pachnie słodkością. Posiada dość rzadką konsystencję która na szczęście nie przecieka przez palce. Jest niezwykle wydajna gdyż wystarczy niewielka ilość na pokrycie średniej długości włosów. Po jej zastosowaniu czuję miękkość i gładkość a przede wszystkim zauważam lekkie przyspieszenie wzrostu - wysyp baby hair. Nie kosztuje zbyt wiele a naprawdę działa - na pewno skuszę się na kolejne opakowanie :)

Vis Plantis, Basil Element, Mleczko wzmacniające przeciw wypadaniu włosów

O tym mleczku pisałam w oddzielnym wpisie. Niestety pod koniec zaczął mi przeszkadzać dość mocny i specyficzny zapach. Ponadto miałam wrażenie, że moje włosy znacznie szybciej się przetłuszczają. Z bólem serca nie wrócę do niego ponownie pomimo początkowego zachwytu. 

O'Herbal, szampon do włosów zwiększający objętość z ekstraktem arniki

Bezapelacyjny ulubieniec! Gdy tylko zużyję dość poważne zapasy na pewno do niego powrócę. Sprawia, że moje włosy faktycznie zyskują na objętości a przede wszystkim są niezwykle lejące, miękkie i gładkie - sprawiają wrażenie wyraźnie zdrowszych. Do tego jako jedyny z tej serii posiada przepiękny zapach. Często można go dostać na licznych promocjach ;) Wspominałam o nim także w hitach października. 


Eveline, Wondershow, Volume Mascara

Fajny tusz w świetnej cenie z jednym, małym minusem - pod koniec swego żywotu strasznie się osypuje. Wystarczył mi na ok. 3 miesiące codziennego użytkowania. Dzięki niemu mogłam cieszyć się efektem niczym sztuczne rzęsy, były one pogrubione, wydłużone i podkręcone a to właśnie tego szukam w tuszach do rzęs ponad to jest niezwykle czarny. Do jego zakupu namówiła mnie Mazgoo po swojej recenzji i na pewno moja przygoda nie skończy się na jednym opakowaniu. Na chwilę obecną używam ulubionego niegdyś tuszu Max Factor False Lash Effect Mascara jednak nie jest to już ten sam efekt co dawniej :( 

Ecocera, Matujący puder ryżowy Fixer

Najlepszy puder ryżowy do cery tłustej - pobił nawet sławnego Kryolana Anti-Shine a kosztuje znacznie mniej. Jest to moje ente opakowanie a kolejne już mam w użytku. Niezwykle tani i wydajny a przede wszystkim jako jedyny pozwala mi cieszyć się zmatowionym makijażem pozbawionym sebum przez długie godziny. Ponadto nie zauważyłam aby przesuszał moją cerę czy też zapychał. Polecam go jeśli tak jak ja macie problem z nadmiernym przetłuszczaniem :)

Real Techniques, Miracle Complexion Sponge

Dobra, wysłużona gąbeczka do makijażu która niegdyś zbierała pochwały jednak zdecydowanie została wyparta znacznie lepszą Blend it! Fajnie aplikowała makijaż, nie zjadała zbyt dużej ilości podkładu jednak w zależności od wypuszczonej serii różniła się materiałem - jedne po namoczeniu stawały się niczym beauty blender miłe w dotyku zaś inne namoczoną, rozlazłą kluchą. Na chwilę obecną nie planuję już ponownego zakupu i powrotu do niej. 

Max Factor, Facefinity All Day Flawless 3 - in - 1 Foundation

Świetny podkład do mieszania z innymi. Dzięki swemu dość żółtemu odcieniowi świetnie sprawdza się w połączeniu z innymi, niekiedy różowymi podkładami nadając im odpowiedniej barwy. Ponadto dość dobrze sprawdza się na mojej tłustej cerze stosowany solo - nie waży się, nie zapycha jednak jego trwałość mogła być ciut dłuższa :) Fajnie łączy się z większością podkładów nie stwarzając większych problemów - pisałam o nim między innymi w ulubieńcach września. Polubiliśmy się na tyle, że posiadam już kolejną buteleczkę w zapasach. 



Catrice, Camouflage Cream (Korektor kryjący)

Na jego temat pisałam w przypadku tematu dobrych i tanich produktów do zakrywania niedoskonałości cery. Od tamtego czasu moja opinia na jego temat się nie zmieniła i stale do niego powracam. Na chwilę obecną posiadam kamuflaż marki Kobo z którym niestety średnio się polubiliśmy i czekam tylko na jego wykończenie by móc powrócić właśnie do Catrice. Świetnie radzi sobie z zakrywaniem niedoskonałości czy też podbijaniem pigmentacji cieni jako baza ;) Dodatkowym plusem jest fakt występowania w kilku cielistych odcieniach a od niedawna także w odcieniach do korygowania niedoskonałości - żółty, zielony, różowy.

Próbka podkładu Estee Lauder Double Wear

Podkład Estee Lauder Double Wear był moim podkładem ślubnym który rewelacyjnie spisał się tego dnia. Nie wiem co się stało jednak aplikowany w ostatnim czasie nie trzymał się już tak dobrze. Po ok. 5-6 godzinach mój makijaż nie wyglądał już tak fajnie jak niegdyś. Znacznie lepiej sprawdza się słynny Catrice HD Liquid Coverage. ELDW posiada bardzo dobre krycie, nie zapycha, nie waży się, nie zbiera w zmarszczkach jednak stosowany codziennie na średnio nawilżoną cerę może ją przesuszać. W zapasach posiadam jeszcze jedną, pełnowymiarową buteleczkę którą na pewno zużyję - a nuż moja kapryśna cera na nowo go pokocha? ;)

L'Oreal Paris, Infallible 24h - Matte Foundation #24

Jeden z lepszych, drogeryjnych podkładów do cery tłustej i mieszanej. W wielu przypadkach dyskwalifikuje go niezbyt rozbudowana kolorystyka jednak nieco ciemniejsze dziewczyny na pewno znają coś dla siebie. Odcień #20 wpada niestety w różowe tony, #22 jest ładnym, żółtym, średnim odcieniem zaś #24 świetnie sprawdzi się po lecie do opalenizny. Podczas mieszania z innymi podkładami nie stwarza większych problemów, nie zauważyłam także aby zapychał przy przesuszał moją cerę. Ładnie prezentuje się tuż po nałożeniu jednak musimy mieć na uwadze fakt matowego efektu - najładniej wygląda po kilku godzinach gdy zacznie pracować z Naszą cerą ;) Bardzo dobry, codzienny podkład! 

Dajcie znać w komentarzach czy miałyście styczność z tymi kosmetykami oraz co udało Wam się zużyć w ostatnim czasie? :)

Bądź na bieżąco!
- Instagram - Facebook -



18 komentarzy
  1. U mnie już od dawna nie było żadnego denka. A zużycia są :(.
    Kremik Mincer Pharma miałam i również bardzo go polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ostatnimi czasy ciężko z czasem - trudno wszystko pogodzić ale mam nadzieję, że jestem na dobrej drodze ;)

      Usuń
  2. Bardzo chętnie spróbuję tego kremiku z serii Arago Spa, brzmi ciekawie :) Też lubię ten podkład z L`oreala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za kremem tęsknie i na pewno jeszcze do niego wrócę bo zaskoczył mnie skubaniec ;)

      Usuń
  3. Sporo tego zużyłaś :) Mnie bardzo ciekawi Bania Agafii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę się tego nazbierało ale też zapasy nie będą wieczne i trzeba je sukcesywnie uszczuplać ;)

      Usuń
  4. Szampon O'Herbal również polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z początku byłam do niego sceptycznie nastawiona jednak po czasie pokazał mi swą moc! :D

      Usuń
  5. u mnie drożdżowa maska agafii kompletnie się nie sprawdza dla mnie jest takim średniakiem nie wart uwagi, miałam dwa podejścia bo raz sama kupiłam a za drugim razem dostałam mimo wszystko nie polubiłam jej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, co włosy to inny efekt ;) A masz jakąś maskę do włosów godną polecenia?

      Usuń
  6. O firmie Vianek duzo dobrego slyszalam; wiec wlasnie moze ten krem pod oczy mi wpadnie w rece - chetnie go wyprobuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na chwilę obecną w kolejce czeka zachwalany przez większość krem pod oczy Nacomi - zobaczymy jak u mnie się sprawdzi :)

      Usuń
  7. Ciekawe produky. Wpadly mi w oko :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam zapach tej serii z czarną różą :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. spore denko, miałam z niego odżywkę do włosów też zużyłam sporo produktów bo aceton i odtłuszczacz semilaca i żel do mycia z dermedic <3

    OdpowiedzUsuń