Już jakiś czas temu słyszałam o płukankach octowych, niestety dopiero teraz mogłam się za nią zabrać i napisać Wam o niej co nieco ;) Moja mania włosowa zaczęła się jakiś czas temu, na samym początku odstawiłam szampony z SLSami, zaczęłam chronić i nawilżać moje włosy, stosować różnego rodzaju maski, wcierki a do tego teraz doszła jeszcze płukanka.
Kurację octową zaczęłam w niedzielę. Przygotowanie jej jest banalne, najtrudniej było zdobyć mi ten ocet. Nie mieli go w sklepie i musiałam trochę poczekać ale udało się. Do 1l wody (najlepiej chłodnej i przegotowanej) dodaję 2 łyżki stołowe octu tak jak to było zalecane na innych blogach. Po umyciu włosów szamponem spłukuję go najpierw pod bieżącą ciepłą woda aby pory się otworzyły i cebulki włosowe bardziej chłonęły miksturę. Następnie polewam włosy płukanka i zawijam w ręcznik. Chodzę tak z 5-10 min a następnie nakładam odżywkę b/s i suszę je ;-) Płukanka ma odczyn kwaśny, który w kontakcie z włosami powoduje domykanie ich łusek i wygładzenie ich powierzchni. Po jej zastosowaniu włosy są gładsze, bardziej błyszczące i mniej podatne na uszkodzenia :) Można stosować ją po każdym myciu, aby łuski były dokładnie domknięte, a włosy były w lepszej kondycji.
Wy stosujecie jakieś płukanki? Macie swoje ulubione ? ;-)


Słyszałam już gdzieś o tej metodzie. Rozumiem że do tej płukanki ma być ocet jabłkowy tak, ten co ty użyłaś czy obojętnie jaki aby tylko był jabłkowy :)
OdpowiedzUsuńStosowałabym płukanki octowe, ale ten zapach ... :p
OdpowiedzUsuńna pewno wypróbuje:)
OdpowiedzUsuńja nie stosuje..
OdpowiedzUsuńbardzo ciekawa plukanka;) moze sprobuje;)
OdpowiedzUsuńzapraszam na rozdanie;)
Ja chce sobie kupic ten ocet malinowy czy jakos tak :D heheh ale ciagle o tym zapominam :D
OdpowiedzUsuńja nie stosuje ale jak byłam mała to mama płukała mi włosy naparem z pokrzywy :)
OdpowiedzUsuńWłaśnie zastanawiałam się, czy nie wziąć się za płukanie włosów octem. Twój post mnie dodatkowo zainspirował!
OdpowiedzUsuńUżywam jej i jestem z niej strasznie zadowolona moje włosy są jedwabiście miękkie !
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie <3
Hm..nigdy nie stosowałam żadnych płukanek ; )
OdpowiedzUsuńhttp://mybeautifuleveryday.blogspot.com/
Ja nie stosuję żadnych zabiegów na włosy :D I jakoś żyją, wychodzę z założenia, że przesadne dbanie może je w końcu zgubić. :P
OdpowiedzUsuńJa stosowałam kiedyś malinową, ale szczerze mówiąc nie zauważyłam efektów.
OdpowiedzUsuńNie używaj tak wszystkich kosmetyków do włosów na raz bo to również obciąża i niszczy nasza włosy. Polecam Ci maskę z jaja :) Fakt włosy się przetłuszczają szybciej, ale mamy jesień zaraz będzie zima więc możemy pozwolić sobie na tak długą kurację, aby nasze kosmyki na wiosnę były zdrowe :)
OdpowiedzUsuń*.*
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie na konkurs, do wygrania buty :)
www.modnaaa.blogspot.com
Nie używam żadnych octowych pukanek. Chociaż... zacheca, oj tak :)
OdpowiedzUsuńco i rusz wpadam na takie włosowe porady i na serio mam z czego skorzystać :)
OdpowiedzUsuńraz zastosowałam jedną chyba z pokrzywy, później moje włosy stały się lekko zielonkawe i musiałam je zafarbować :) no cóż taki psikus:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Nie stosuję płukanek, raczej ograniczam się do maski do włosów oraz do odżywki. Może jednak się skuszę.. :D
OdpowiedzUsuńPiękny wygląd bloga ^_^
hmm, ciekawe przetestuje :) Świetny szablon bloga zostaw taki :) Fajnie że zmieniłaś czcionkę bo tamta nie była czytelna :) Teraz jest jak najbardziej OK!
OdpowiedzUsuńOoooo cudowny sposób z chęcią go kiedyś muszę wypróbować a w jakiej cenie jest ten ocet ?
OdpowiedzUsuńnie robiłam nigdy takiej i muszę spróbować bo ciekawa :)
OdpowiedzUsuńmam ten sam ocet XD
OdpowiedzUsuńsłyszałam nawet o stosowaniu zwykłego octu do takich płukanek, ale nie skuszę się raczej ;)
OdpowiedzUsuńostatnio widziałam płukankę octową z malinkami, więc muszę się w nią zaopatrzyć :)
jak zwykle boski nagłówek!! masz talent :)
OdpowiedzUsuńPo zużyciu płukanki malinowej Yves Rocher miałam zamiar przetestować właśnie taką "własną" płukankę. Dzięki za przypomnienie :D
OdpowiedzUsuńkiedyś na pewno spróbuję jak się sprawdzi na moich włosach:)
OdpowiedzUsuńTutaj coś się zmieniło pod moją nieobecność chyba? Nagłówek, jak teraz ładnie!!
OdpowiedzUsuńz tym octem to jeszcze bym się pokusiła i może rzeczywiście tak będzie lepiej i taniej, ale ze zwykłym bym nie zaryzykowała ;d
OdpowiedzUsuńmh, looks great. i like it!
OdpowiedzUsuńlovely greets
maren anita
win real leather boots:
FASHION-MEETS-ART by Maren Anita
bardzo ladny naglowek :) ja slyszalam nawet o plukankach z normalnego octu ale nie wiem....
OdpowiedzUsuń;)
Ostatnio ogarnęła mnie mania dbania o włosy więc pewnie przyjdzie i kolej na tą płukankę :)
OdpowiedzUsuńCzasem robię sobie takie płukanki, są w porządku :) Ostatnio zaczęłam używać szamponu aloesowego - jest rewelacyjny moim zdaniem, włosy mam mięciutkie i nie przetłuszczają się tak szybko - cuudo!:)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuje ;*
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko, życzę miłego dnia i zapraszam na nowy post
o rany jakie tu zmiany zaszły!:O Wszystko sama zrobiłaś?:>
OdpowiedzUsuńja też:) Ale znam osobę, która się ich bała.
A u mnie niestety muszę spłukać choć czytałam że nie powinnosię spłukiwać już octu no ale po tym włosy są lepsze. Bo gdy nie spłukam stają się sianowate i sztywne a jak spłukam miękkie i błyszczące. A próbowałam z różnymi ilościami wody czy octu i jednak u nnie najlepiej spisuje się łyżka stołowa na ok.500ml potem trzymam to ok. 10min i spłukuje wodą i włosy są super :)
OdpowiedzUsuńNie lubię tego jak włosy po tym pachną :D
OdpowiedzUsuńJa też chyba zacznę stosować tego typu płukanki, bo mam strasznie suche włosy ;/
OdpowiedzUsuńZapraszam na konkurs z Oriflame!
ocet to nie dla mnie, chociaż taki samotny jabłkowy stoi w półce...
OdpowiedzUsuńNo ale niestety na wielkim brystolu ;p
OdpowiedzUsuńpłukanka octowa stosowana zbyt często może przesuszyć włosy niestety:) ja lubię cytrynową, lnianą, z naftą, miodową, lipową..:D
OdpowiedzUsuńja nie używałam takiej :(
OdpowiedzUsuńhttp://coeursdefoxes.blogspot.com/
ta płukanka mnie bardzo zainteresowała :) szczególnie ,ze nigdy nie słyszałam ... Jeżeli masz ochotę to zapraszam ;***
OdpowiedzUsuńnigdy nie widziałam :)
OdpowiedzUsuńzapraszam na nowy post www.rubber-balloon.blogspot.com
Nagłówek <3
OdpowiedzUsuńCiekawie wygląda ^^
Zapraszam.
Jaki śliczny nagłówek! Blog zmienił się na korzyść:) Wypróbuję płukanki!
OdpowiedzUsuńMalinową płukankę marionu mogę zdzierżyć bo pachnie ładnie, jednak, taki smrodek prawdziwego octu - fuj:(
OdpowiedzUsuńzdecydowanie musze wyprobowac
OdpowiedzUsuńWidzę, że u Ciebie kolejne zmiany w wyglądzie bloga i włosów :D. Podziwiam za zapał, ja mam za dużego lenia do aż takiego dbania o włosy :P.
OdpowiedzUsuńrównież stosuję płukankę z octu jabłkowego i z efektów jestem jak najbardziej zadowolona ;)
OdpowiedzUsuńBabcia robiła mi płukankę octową jak byłam mała i zawsze miałam ładne gęste włosy a potem niestety mama byla zbyt podatna na reklamy i zaczeła kupować rózne inne wynalazki ;) i włosy mi sie przezedziły zaczęły mi wychodzić dosłownie garściami , długi czas nie pamiętałam o płukance octowej a nie tak dawno temu wróciłam do niej teraz farbuję włosy na czerwono i powiem szczerze że moje włosy nie wysuszają się tak i nie niszczą jak to było tylko przy stosowaniu szamponu odżywki i raz w tygodniu maski (wtedy moje koncówki były tak suche że kolor z nich ekspresowo schodził aż do jasno różowego koloru) .
OdpowiedzUsuńPłukankę octową można zrobić zwykłym octem , to tak przy okazji ;)
Pozdrowionka