Dzisiaj chciałam Wam co nieco opowiedzieć o samoopalaczu Sun Ozon z racji tego, że nienawidzę swojej jasnej karnacji ;) Jednym ona pasuje drugim nie, osobiście zaliczam się do tej drugiej grupy ;) Tego typu produktów używam od dobrych kilku lat, wypróbowałam ich kilka więc wiem które są dla mnie dobre a które mogę omijać z daleka. Moim KWC w tej dziecinie jest balsam brązujący z Lirene i już teraz wiem, że nie zamienię go na nic innego bo zazwyczaj były to błędne decyzje ale cóż, człowiek właśnie na takich się uczy.
Zacznę może od tego że zakupiłam go za sprawą pozytywnych recenzji na youtube bo tam zazwyczaj spędzam większość czasu. Niedrogi, dostępny w Rossmanie, równomiernie się ściera, nie robi zacieków i smug ... - no ok, więc czemu by nie spróbować ;)
Będę go porównywała z balsamem z Lirene o którym pisałam TUTAJ bo tak będzie łatwiej ;) Zacznijmy może od pojemności, SO posiada 200ml zaś Lirene 250ml więc pod tym względem wygrywa kandydat nr 2. Lirene na promocji można dostać za 10-11 zł zaś SO w regularnej cenie kosztuje 9zł więc plus dla pana. Zarówno jeden jak i drugi w moim przypadku brudzi wszystko dookoła więc tutaj jest remis. Jeśli chodzi o efekty to ja zazwyczaj te produkty stosuję na noc i wstając rano widzę efekty więc trudno mi tutaj stwierdzić. Obydwa mają różne zapachy, obydwa jak dla mnie nie są złe ale w tej kwestii zdecydowanie wygrywa Lirene za kawową nutę ♥ Zarówno jeden jak i drugi z początku dają pomarańczową poświatę ale wystarczy porządna kąpiel i mamy brązowy odcień skóry. W kwestii zacieków Lirene jest bezkonkurencyjny, pamiętam, że tylko raz czy dwa zrobiłam sobie nim krzywdę ale to na samym początku jego stosowania więc można powiedzieć że się uczyłam zaś z samoopalaczem Sun Ozon jest tragedia! Zostawia niesamowite smugi szczególnie na rękach a do tego nierównomiernie się ściera już po 3 dniach od zastosowania pozostawiając plamy czego nie mogę zarzucić Lirene który ściera się dosyć powoli i równomiernie.
Jeśli miałabym Wam polecić któryś z tych produktów to zdecydowanie byłby to balsam z Lirene. Wykończę Sun Ozon bo szkoda mi wyrzucić ale więcej go nie zakupię. Muszę jeszcze nadmienić, że oba samoopalacze stosowałam do ciemnej karnacji ponieważ dają one szybsze i bardziej widoczne efekty ;)
Miałyście styczności z tego typu produktami? Jakie są Wasze odczucia ? Chętnie poczytam ;-) Tymczasem zmykam szykować makijaż, życzę udanej i słonecznej niedzieli bo moja na taką się nie zapowiada.




Ja równiez używam Lirene i od dwóch lat nie zdradzam go z innymi brązyjącymi mazidłami :)
OdpowiedzUsuńja nigdy samoopalacza nie stosowalam ,boje sie :P hehe jedynie bronzer
OdpowiedzUsuńJa już też tego mnóstwo przerobiłam :) Na całe szczęście przyzwyczaiłam się do tej myśli że zawsze będę blada.
OdpowiedzUsuńMnie zawsze boli jedno - ten smród wszystkich samoopalaczy :)
Lirene faktycznie wspominam dobrze - nigdy nie miałam po nim smóg a opaleniznę nadawał stopniowo.
ja raz kupiłam coś takiego, to potem miałam straszne plamy. coś okropnego. oczywiście skończyłam już z tego typu produktami.
OdpowiedzUsuńNigdy nie byłam i raczej nigdy nie będę przekonana do tego typu kosmetyków...
OdpowiedzUsuńJa tam lubie swoja jasna karnacje ;) ale firme znam i latem korzystam z jej dobrdziejstw :D Buziaki, zapraszam na nową notkę ;)
OdpowiedzUsuńja niezbyt umiem się posługiwać balsamami brązującymi ;)
OdpowiedzUsuńKiedys namiętnie stosowałam takie produkty, ale od pewnego czasu zaczęłam sie lubic z moim kolorem skóry, jedynie odrobina bronzera na buzie:)
OdpowiedzUsuńRecenzja ciekawa, aczkolwiek nie używam tego tpyu rzeczy :)
OdpowiedzUsuńhttp://mybeautifuleveryday.blogspot.com
ja Lirene użyłam kilka razy więc za dużo nie powiem, teraz mam z Garniera i jestem bardzo zadowolona, a wcześniej używałam Dove i też był ok! :)
OdpowiedzUsuńa Ty ich używałaś? ciekawa jestem co myślisz!
u mnie na półce zawsze jakiś stoi bo co jakiś czas lubie użyć, jednak nie robię tego regularnie..ale 2 udało mi się wykończyć :d
ja w ogóle nie stosuje samoopalaczy
OdpowiedzUsuńkiedys czytalam o nim dobre opinie i myslalam zeby kupic, wiec dobrze ze mnie ostrzegasz:) aktualnie tez mam z Lirene, ale chyba Ci juz kiedys wspominalam ze Perfecta i Kolastyna maja calkiem dobre balsamy brazujace:) Ten drugi na pewno nie zostawi smug, bo jest delikatny i powoli tworzy opalenizne, ale za to bardzo ladna:)
OdpowiedzUsuńhm.. nie używam samoopalaczy, bo wolę naturalną opaleniznę, ale cerę mam taką bladą, że to może dobry pomysł:D
OdpowiedzUsuńnie uzywam samoopalaczy bo boje sie ze to zle wyjdzie;)
OdpowiedzUsuńwolę Lirene do tego jakoś nie mam przekonania mimo wszystko ;)
OdpowiedzUsuńNie miałam tego samoopalacza, jednak stosowałam kiedyś inny i nie byłam za bardzo zadowolona z efektu (na jednej nodze zostało mi odbarwienie od samoopalacza, masakra!). Niedługo będzie podejście nr 2, mam nadzieję, że bez takich efektów ubocznych się obejdzie :)
OdpowiedzUsuńpodoba mi się tutaj :)
OdpowiedzUsuńciekawa recenzja, miałam kupić, ale skusiłam się na sprawdzony z lirene !
Ją kilka lat temu używalam balsamu brazujacego, był świetny, ale przy goleniu nóg schodził wraz z golarka:p te też tak schodzą?:)
OdpowiedzUsuńja mam Ozon w sprayu i jest okropny, robi plamy, smugi i niesposob sie niem samemu rowno spryskac :/ Lirene tez lubie, to moj KWC jesli chodzi o balsamy, ale wiadomo trzeba poczeac na efekt. szukam teraz idealnego samoopalacza, zeby miec cos na szybko pod reka :)
OdpowiedzUsuńSzczerze mówiąc nie mam dużego doświadczenia jeśli chodzi o samoopalacze, ale dobrze wiedzieć co polecasz! :)
OdpowiedzUsuńnie lubię go, oj nie, nie, nie!
OdpowiedzUsuńLirene w piance za to wielbię :)
nie znam tego produktu ale jak tak myśle o takich kosmetykach, to już chce lato!!!
OdpowiedzUsuń_________________
Pozdrawiam
Kadik Babik
niestety nie przepadam za samoopalaczami ;(
OdpowiedzUsuńBardzo lubię SunOzon (również wersję w spray'u), ale masz całkowitą rację - Lirene jest bezkonkurencyjny : ))
OdpowiedzUsuńJa nie jestem zwolenniczka samoopalaczy :)
OdpowiedzUsuńnigdy nie korzystałam z samoopalaczy- bałam się kiepskiego efektu, musiałam więc polubić moją bladolicość :)
OdpowiedzUsuńRaz jeden w życiu użyłam samoopalacza i skończyło się to smugami i plamami, więc nigdy przenigdy do tego nie wróciłam:P chyba po prostu nie umiem się obsługiwać takimi kosmetykami i zostanę bladziochem:P
OdpowiedzUsuńja obecnie uzywam tego z lirene i bardzo sobie chwalę ;)
OdpowiedzUsuńhej... kiedyś jakiś stosowałam ale w zimie nie chciało mi się :) Ale zawsze wracam do nich kiedy słońce zaczyna świecić :) I już nadszedł ten dzień... teraz wiem, że kupię ten z Lirene :P
OdpowiedzUsuńJa nie lubię tego typu produktów, ani samoopalacze, ani balsamy brązujące do mnie nie przemawiają ;(
OdpowiedzUsuńMi już teraz też niestety trochę odeszło, przed studniówką byłam bardzo systematyczna, później zrobiłam sobie przerwę, żeby przez przypadek sobie jakiegoś siniaka na nodze nie zrobić, no i tak ciągnę tą przerwę haha :D Ale wrócę do tego niebawem!
OdpowiedzUsuńJa miałam z tej serii samoopalacz w spray'u i on na lato do pogłębiania opalenizny jest niezły :)
OdpowiedzUsuńSzczerze ? mam jeden bronzer z avon, ale wole go jednak nie stosować, wolę rpzyspiesacze na solarium czy słoneczko ewentualnie.. :)
OdpowiedzUsuńHej pamiętam miałaś ty? chyba ty ...
owsiankę z bananem :)
i coś z wrapem? tak? ty? podasz mi linki do obu ?
właśnie gdzieś znów widziałam tą wsiankę i zaczynam brać ją głębiej pod uwagę :D
AA, i powiesz mi jaką masz stronę, że tam możesz przerabiać zdjęcia - te napisy... zdjęcia itd itd itd..
OdpowiedzUsuńmoże sobie cacko sciągne takie.
Ja bardzo lubię moja jasna karnacje. Nawet używam filtrów 100. Żeby się nie opalić xD
OdpowiedzUsuńja jestem fanką lini nivea i dove, są ze mną całą zimę♥ pozdrawiam z Gdyni, OLA
OdpowiedzUsuńkuuurcze, respekt ze uzywasz takich produktow bo ja sie mega boje ;D nawet nie wiem jak one dzialaja bo z tego co mowisz to wyglada tak jakby one pozostawaly na dluzej a nie ze tlyko do pierwszego mycia ;oo.. i na noc ;D? nie masz przescieradla brazowego ;D? boooze jesczez tyle nauki rpzede mna ;D
OdpowiedzUsuńa czy uzywanie samooppalacze ma jakis dzialanie na opalanie sie na sloncu :D?
Ja nie używam samoopalaczów i raczej nie będę;)
OdpowiedzUsuńNie miałam styczności z tym jeszcze :)
OdpowiedzUsuńBuziaki
A.
Ja tylko kilka razy w życiu używałam samoopalacza, niestety z marnym skutkiem :) Z czasem zaakceptowałam swoją jasną karnację i co roku czekam w utęsknieniem na letnie słońce, które jednak w moim przypadku sprawdza się najlepiej jeśli chodzi o opalanie :)
OdpowiedzUsuńUżywałam tego z lirene i rzeczywiście jak na tą cenę efekty całkiem niezłe, aczkolwiek jednak nie leżą mi chyba samoopalacze;p
OdpowiedzUsuńNa lato się przyda:)
OdpowiedzUsuńTych dwóch akurat nie miałam, lubiłam działanie Dove do jasnej karnacji, ale nie mogłam znieść tego "specyficznego" zapachu - wiesz o co mi chodzi :)
OdpowiedzUsuńUżywałam SUN OZON, jednak nie spełnił do końca moich oczekiwań. Zdecydowanie polecam ST.Moriz niestety niedostępny w Polskich drogeriach. Wyłącznie w Anglii lub na allegro. ;) Pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuńBez sensu porównujesz dwa produkty z innej kategorii, bo jeden to samiopalacz, a drugi balsam brązujący. To tak jakbyś porównywała krem do twarzy z serum.
OdpowiedzUsuńzgadzam się on jest bardzo średni ale całkiem dobrze sprawdza się po wymieszaniu z balsamem xD
OdpowiedzUsuńKiedyś stosowałam takie produkty a teraz wolę trochę poleżeć na słoneczku :)
OdpowiedzUsuń