Na blogu pojawił się malutki zastój który jest spowodowany wkręceniem się na maxa w jazdę na rowerku stacjonarnym ale również tym, że mama jest w domu i zawsze coś się znajdzie do roboty jednak dziś znalazłam chwilę i przychodzę do Was - jak widać po tytule - z ulubieńcami października. Może nie uzbierało się tego wiele jednak ...
Jakiś czas temu postawiłam na pielęgnację mojej twarzy produktami aptecznymi. Wybór padł na krem Pharmaceris z 10% kwasem migdałowym chociaż przyznam, że zastanawiałam się nad 5 gdyż nie wiedziałam jak moja skóra zareaguje na taki atak a jednak się udało :) Moja twarz stała się gładziutka, szczególnie czoło z którym miałam najwięcej problemów, zrobiłam sobie dwudniową przerwę od niego i na czole znów zaczęły się pojawiać nieprzyjemne gródki więc coś w tym musi być! Kolejnym produktem jest żel do mycia twarzy La Roche Posay Effaclar- po jego użyciu czuję, że moja twarz jest dokładnie oczyszczona chociaż ostatnimi czasy nie wiem jakim cudem ale przesuszył mi powieki ... jednak nie zamienię go już na nic innego ♥
Z kolorówki bardzo przypadł mi do gustu eyeliner Eveline Celebrities z którym na początku się nie lubiłam a do dnia dzisiejszego nie wyobrażam sobie makijażu bez niego ;-) Świetnie nadaje się również moim zdaniem do brwi, często używam go właśnie do tego celu. Jeśli jeszcze nie miałyście to polecam! ;-) Mój jest w kolorze brązowym. Polubiłam również "puder bronzujący" Africa by W7 który tak naprawdę jest różem do policzków o pięknym kolorze. Tak jak bronzer Honolulu pojawił się już nie raz na moim blogu tak i ten produkt jest niezastąpiony jak za takie pieniądze - Polecam! ;-)
I na koniec mój najnowszy nabytek - pędzel Hakuro H50. Jest to nowa wersja bo niestety stara już chyba nigdzie nie była dostępna, ta którą posiadam jest mniejsza ale i tak świetnie sprawdza się po nakładania podkładu. Na jakiś czas zdradziłam gąbeczkę beautyblendera jednak już teraz wiem, że będę używać ich na zmianę z ogromną przyjemnością bo zarówno jeden jak i drugi produkt bardzo mi przypasował ;-)
A czy Wy macie już swoich ulubieńców październikowych ? ;-)




Żel Effaclar znam bardzo dobrze i zawsze sięgam po niego, gdy moja cera się buntuje :)
OdpowiedzUsuńTen pędzel jest na mojej chciej liście :D
OdpowiedzUsuńA i bardzo podoba mi się wygląd Twojego bloga :)
mi też pomógł Pharmaceris krem peelingujący 10% genialny, jeszcze mam go trochę
OdpowiedzUsuńwidzę, że mamy wiele wspólnych ulubieńców.. kremik pharmaceris, żel effeclar, pędzel hakuro :)
OdpowiedzUsuńBrązowy eyeliner i to polecany przez Ciebie.. Muszę go wypróbować! :)
OdpowiedzUsuńświetni ulubieńcy :)
OdpowiedzUsuńmam podobny pędzelek ;)
OdpowiedzUsuńuwielbiam ten pedzelek ;)
OdpowiedzUsuńNie używałam niczego z tego :)
OdpowiedzUsuńMiałam Africę, ale wczoraj mamie dałam, bo trochę mi zalegała. Wolę posługiwać się bronzerem, różem i rozświetlaczem jako oddzielne produkty, a ten zawiera w sobie te trzy... A za to tego Hakuro mam, ale H50S, mniejszy i jest super. Uwielbiam go używać do podkładu.
OdpowiedzUsuńglamdiva.pl
<33 beauti
OdpowiedzUsuńwszystko cacy !
świetny krem Pharmaceris, też tak myślę żeby zafundować sobie krem złuszczający na noc, bo gruntownego złuszczania mocnym preparatem z kwasami się obawiam
OdpowiedzUsuńTen krem z Pharmaceris mnie zainteresował :) Ja mam pędzel H50s do podkładu, lubię go bardzo, H55 jest większy więc pewnie jeszcze fajniejszy :)
OdpowiedzUsuńmi żel z LRP średnio podszedł, nie robi z moją buzią nic konkretnego :)
OdpowiedzUsuńciekawe kosmetyki :)
OdpowiedzUsuńpędzel mnie zachwyca :)
OdpowiedzUsuńMam ten sam pędzel i nakładanie podkładu jest z nim mega przyjemne i bez efektu maski ;)
OdpowiedzUsuńZainteresował mnie Pharmaceris z kwasem migdałowym, na razie uzywam acne derm z 20% kwasem azeinowym, ale chciałam spróbować czegoś innego i z pewnością sięgne po Pharmaceris:) Ja też jestem wkręcona w jazdę na rowerku stacjonarnm ;)
OdpowiedzUsuńkrem z kwasem chodzi mi po głowie! boję się tylko, że skończeniu kuracji wszystko wróci do obecnego stanu.
OdpowiedzUsuńOd pewnego czasu noszę się z zamiarem malowania 'na co dzień' czarnych kresek i jakoś nie mogę opanować sztuki nie drżenia rąk... Mimo wszystko jestem fanką eyelinerów :)
OdpowiedzUsuńale to chyba nie najlepiej skoro po 2 dniach od odstawienia kremu problemy powracają :( fajniej jakby trochę bardziej długotrwałe miał działanie. Mimo wszystko fajnie, że w ogóle działa i może się skuszę na niego ;d
OdpowiedzUsuńten puder bym a chęcią kiedys wypróbowała :)
OdpowiedzUsuńEffaclar to również mój ulubieniec :)
OdpowiedzUsuńHakuro! Mój najukochańszy pędzel :)
OdpowiedzUsuńJeejku, ale się u Ciebie zrobiło ładnie! Śliczny design! Ciekawi ulubieńcy.. muszę się przyjrzeć bliżej! W jakim programie działasz? Zdjęcie wyglądają fenomenalnie! pozdrawiam Pola <3
OdpowiedzUsuńA tutaj ... Mój blogowy świat!:)
Oczywiście Photoshop ;)
UsuńBardzo fajny ten pędzel, muszę się nad nim poważnie zastanowić, bo teraz używam klasycznego płaskiego pędzla.
OdpowiedzUsuńEyeliner wygląda dość ciekawie ^^
OdpowiedzUsuńmybeautifuleveryday.blogspot.com
Kiedyś bardzo lubiłam ten pędzel z hakuro ale jakoś ostatnimi czasy poszedł w odstawkę, dzisiaj użyłam go pierwszy raz od dawna i przypomniało mi się jaki jest super! Krem, żel i ten bronzer to rzeczy które od dłuższego czasu już mnie kuszą : )
OdpowiedzUsuńhej, w końcu tutaj trafiłam;p do Ciebie;)) dodaję do linków u siebie i na fb klikam również, pozdrooo;;d
OdpowiedzUsuńjestem ciekawa tej Afryki :D
OdpowiedzUsuńTen krem z pharmaceris trafił na moją listę must have ! :)
OdpowiedzUsuńTeż lubię Hakuro i Eveline celebrities :-)
OdpowiedzUsuńPędzel fajnie się prezentuje:)
OdpowiedzUsuńZa pędzlami Hakuro rozglądam się od jakiegoś czasu, więc są na mojej liście życzeń, ten do podkładu także ;)
OdpowiedzUsuńFajnych masz ulubieńców ;)