Na początku chciałam przeprosić za przerwę w pisaniu jednak do końca pochłonęły mnie szablony które niedługo zaprezentuję jednak dziś nie o nich a o ujędrniająco-odżywczym maśle do ciała z kwasami omega i ceramidami marki Oeparol ;) Jest to kolejny produkt który dane było mi przetestować i kolejny który mnie zaskoczył - czy pozytywnie?
Masło do ciała przyspiesza proces regeneracji skóry i dostarcza jej substancji odżywczych. Kompleks Ω Lipo-Ceramid, będący kompozycją ceramidów i pozyskiwanych z oleju z nasion wiesiołka kwasów omega-6, odbudowuje barierę lipidową skóry i przywraca jej równowagę fizjologiczną. Innowacyjny emolient zastosowany w preparacie porządkuje strukturę lipidów i zwiększa zdolność do zatrzymywania wody w naskórku. Dzięki wysokiej zawartości masła shea, skóra odzyskuje gładkość i elastyczność.
Opakowanie/pojemność:
Masło zamknięte jest w białym, zakręcanym opakowaniu ze złotymi detalami. Słoiczek o standardowej pojemność - 200 ml - wykonany jest z grubszego plastiku który nie powinien stwarzać żadnych problemów, jedynie nie próbowałam go upuścić na podłogę a niestety tak jak z każdym balsamem/masłem bez pompki może się wydarzyć. Nie ma również problemów z jego odkręcaniem jak i zakręcaniem.
Cena /dostępność:
Z tego co zdążyłam zaobserwować produkt dostępny jest na doz'ie w cenie 18,55 zł czyli nie jest ona zbyt wygórowana jak na masła i balsamy ;-)
Dozowanie / konsystencja:
Jak już wcześniej wspominałam masło zamknięte jest w słoiczku więc nie ma większego problemu z jego dozowaniem - oczywiście są zwolenniczki jak i przeciwniczki takich opakowań. Sama w tym momencie bardziej byłabym zadowolona z buteleczki z pompką ze względu na dłuższe paznokcie ;) Tradycyjnie po odkręceniu wystarczy nasmarować ciało a następnie umyć ręce i zakręcić ponownie do następnego użytku, wtedy na pewno nie będzie mowy o jakichkolwiek przykrych incydentach. Z pewnością nie jest to konsystencja typowego, twardego masła - określiłabym je bardziej jako balsam do ciała :) Wchłania się dość szybko jednak zauważyłam, że pozostawia leciutką warstwę która po pewnym czasie również znika jednak jest wyczuwalna za czym nie przepadam, głównie na nogach - o wiele lepiej efekt ten sprawdziłby się w zimie lub jesieni przy niższych temperaturach ;)
Zapach/wydajność:
Każdy z produktów Oeparol które miałam przyjemność testować miał bardzo przyjemny, delikatny zapach - tak jest również i w tym przypadku ;) Na pewno nie będzie on przeszkadzał nikomu z racji swojego minimalizmu. Producent zaleca stosowanie tego produktu zaraz po kąpieli więc jak na jednorazowe używanie każdego dnia jest wydajne - przyznam bez bicia, że kilka razy zdarzyło mi się o nim zapomnieć.
Moja opinia:
Masło samo w sobie nie jest złe, po jego zastosowaniu skóra jest miękka w dotyku, nawilżona, odżywiona oraz wygładzona :) Wszystkie obietnice producenta zostały spełnione i śmiało mogę polecić ten produkt wszystkich zagorzałym fankom nie tyle co gęstych maseł a lekkich balsamów ;) W przypadku jedwabiu o którym pisałam tutaj parafina była na drugim miejscu tak tutaj występuje na trzecim więc jeśli komuś to przeszkadza - same wiecie - jednak jest jeszcze kilka dobroczynnych składników - skład możecie ocenić po zdjęciu wyżej ;)) Przekładając cenę na wydajność - polecam!
Częściej sięgacie po balsamy czy raczej masła do ciała? ;))
Cena faktycznie raczej przystępna to można wypróbować :) A ja latem balsamy a zimą masła :) I gratuluję tysiąca obserwujących! :)
OdpowiedzUsuńMasło, masłem, ale ja zachwycam się Twoimi zdjęciami <3 Rewelacja :)!
OdpowiedzUsuńNigdy jeszcze nie miałam. Obecnie mam pełno smarowideł do ciała więc może kiedyś :)
OdpowiedzUsuńCzasem widuję produkty tej firmy w aptekach. Lubię dobrze nawilżające kosmetyki do ciała, parafina mi nie przeszkadza i cena całkiem znośna ;)
OdpowiedzUsuńO ile produkty do twarzy tej firmy nie kuszą mnie wcale to masło chyba kiedyś przygarnę :D
OdpowiedzUsuńHm, cena faktycznie fajna :) przepiękne zdjęcia tak swoją drogą :)
OdpowiedzUsuńChyba poszukam tego masła w aptece, szukam ostatnio czegoś dobrze nawilżającego. Szkoda tylko, że zostawia takie uczucie czegoś na skórze... nie przepadam za tym. Jeżeli jednak ma pomoc to można i to znieść.
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem, ale na razie mazideł do ciała mam dość ;D Piękne zdjęcia!
OdpowiedzUsuńJa bardziej uzywam balsamow :)
OdpowiedzUsuńja kocham wszelkie balsamy i masła do ciała więc i ten jest dla mnie kuszący ;)
OdpowiedzUsuńlubię masełka, są takie konkretne :)
OdpowiedzUsuńja w ogóle nie przepadam za masłami i balsamami ;)
OdpowiedzUsuńPodoba mi się jego konsystencja
OdpowiedzUsuńTa parafina mnie odstrasza :(
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia. Samo masło ciekawe ale najpierw zapasy trzeba złuzyć;p a opornie mi to idzie:)
OdpowiedzUsuńciekawy produkt, nie lubię gdy produkty do ciała mają bardzo treściwą konsystencję więc pewnie byłabym zadowolona :)
OdpowiedzUsuńFajnie się zapowiada! Nie miałam produktów tej firmy...
OdpowiedzUsuńJa używam balsamów. Masło miałam raz z Avonu, ale miało okropny mocny zapach, więc wydłubałam wszystko co mi zostało i zrobiłam sobie z pojemnika pudełeczko na jakieś pierdołki :D:)
OdpowiedzUsuńRaczej produkt nie dla mnie ;)
OdpowiedzUsuńMiałam kiedyś pomadke ochronna z tej marki, ale nic wiecej ;)
OdpowiedzUsuńJakie ładne zdjęcia :)) jeszcze nie miałam produktów tej firmy, ale za tę cenę rzeczywiście warto wypróbować ;))
OdpowiedzUsuńZaciekawiłaś mnie tym cudem ! ;))
OdpowiedzUsuńNie znam :)
OdpowiedzUsuńmybeautifuleveryday.blogspot.com
ehhh gdyby nie parafina... :( dzieki za recenzję :) zostaję na dłużej
OdpowiedzUsuńMi trochę ta parafina przeszkadza...
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia :)
OdpowiedzUsuńJa zdecydowanie wolę balsamy, pisałam o tym u siebie. Z tej firmy testuję teraz płyn micelarny i jestem bardzo z niego zadowolona:-)
OdpowiedzUsuńNa pcozatku- uwielbiam design Twojego bloga. Co do masła- ciesze sie, ze sie spodobal, a i to 18 zl to nie tak duzo :)
OdpowiedzUsuńJa mam jeszcze zapas tego typu produktów ale zdarza mi się zapominać o ich używaniu :P
OdpowiedzUsuńNie miałam tego produktu, ale widzę, że warto się nim zainteresować. :P
OdpowiedzUsuńNie miałam nic z tej firmy :D
OdpowiedzUsuńCiekawe to masełko, nie miałam jeszcze żadnego produktu Oeparol :)
OdpowiedzUsuńo nigdy nie widziałam tego kosmetyku :p
OdpowiedzUsuńjeszcze nic nie miałam z tej firmy :p
OdpowiedzUsuńNie wiedziałam, że mają masła do ciała :) myślałam, że to tylko tabletki :) ja używam namiętnie Palmersa :)
OdpowiedzUsuńNie miałam nigdy nic z tej firmy, ale powiem szczerze, że jakoś nigdy mnie ta firma nie interesowała specjalnie.
OdpowiedzUsuńWłaśnie podszebowałam czegoś co ujędrnianie moje ciało i dzięki Tobie już wiem co to będzie
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie o zachęcam do komentarzy i obserwacji
juliasplacesfashions.blogspot.com
Całkiem przyjemne wydaje się te masełko, jednak ja z tej marki miałam tylko pomadkę do ust i niezbyt przekonała mnie do marki.
OdpowiedzUsuńOczywiście , że sięgam po masła do ciała :)
OdpowiedzUsuńJa sięgam po masła, ale używam je raczej tylko na łydki po depilacji, więc zawsze mi na długo starczają :D
OdpowiedzUsuńMoje ukochane masło! Uwielbiam je! Przede wszystkim za to, że mnie nie uczula, a ja mam wrażliwą i skłonną do alergii skórę i mam problem z dobraniem sobie czegoś odpowiedniego. Dodatkowy plus za to, że naprawdę ujędrnia skórę i nie jest to tylko kolejną ściemą producenta. Ostatnio zrobiłam sobie zapas bo dorwałam w promocji i jestem teraz zaopatrzona na najbliższe trzy miesiące :)
OdpowiedzUsuń