Styczeń już za Nami tak więc spokojnie mogę oddzielić go grubą kreską a jeśli nowy miesiąc to kolejni ulubieńcy ;) Tym razem wpisem tym zawładnęły włosy - to ich pielęgnacja zrobiła na mnie ogromne wrażenie a dokładniej produkty na nie stosowane. Jeśli jesteście ciekawe co dokładniej zyskało ten zaszczytny tytuł to zapraszam do dalszej części.
Dr. Santé - Szampon z olejem macadamia i keratyną
Po raz pierwszy na blogu pojawił się przy okazji prezentacji grudniowego pudełka U.R.O.K VIII. Szczerze mówiąc byłam do niego dość sceptycznie nastawiona gdyż moje włosy lubią się jedynie z olejem lnianym zaś inne traktują praktycznie jak wroga. Nie była to miłość od pierwszego użycia jednak z kolejnymi próbami byłam zachwycona. Niby zwykły szampon który z reguły ma za zadanie jedynie dobrze umyć włosy, nie przesuszać ich, nie plątać, nie powodować łupieżu a jednak ma potencjał :) Moje włosy po jego zastosowaniu są dobrze oczyszczone ale nie na tyle aby być tępe i szorstkie, lekkie, miękkie w dotyku i uniesione od nasady a na tym mi najbardziej zależy. Po dość długich poszukiwaniach udało mi się zdobyć litrowe opakowanie z czego bardzo się cieszę! :) Do przetestowania od marki Elfa Pharm otrzymałam maskę Argan Hair - zobaczymy jak się sprawdzi bo zapach ma genialny.
Gorvita - Aloe Vera, Żel Bioaktywny + Drożdże tradycyjne Babuni
O połączeniu tym przeczytałam na blogu Darii - Kosmetycznej Hedonistki. Jako iż nie przepadam za typowym zapachem drożdży do pomysłu tego podchodziłam jak pies do jeża ale raz się żyje ;) Stosowałam ją dopiero 3 razy i nie zauważyłam jeszcze szybszego wzrostu jednak włosy po niej są niezwykle odbite od nasady a co ważniejsze dłużej wyglądają na świeże - uwierzcie mi, jest to zbawienne przy konieczności codziennego mycia. Nieszczęsny zapach na moich włosach utrzymuje się jeszcze przez jakiś czas po wysuszaniu ale czego się nie robi dla urody ;-) Jeśli nie próbowałyście jeszcze takiego rozwiązania do serdecznie polecam!
Rozświetlacz aplikowany na mokro
Jeśli tak jak ja uwielbiacie błyszczeć i cały czas szukacie mocno napigmentowanego rozświetlacza to spróbujcie zaaplikować go na jeszcze nieprzypudrowaną twarz. Doskonale zdaje sobie sprawę, że obowiązuje zasada mokre na mokre, pudrowe na pudrowe jednak gwarantuje Wam - efekt glow murowany. Musicie uważać jedynie by nie narobić sobie plam i nieestetycznie wyglądających pasów startowych :) Na pomysł ten wpadłam przy okazji testowania rozświetlacza w kremie marki Joko nie mogąc się doczekać limitowanki Catrice.
A co Wam sprawdziło się w minionym miesiącu? :)
A co Wam sprawdziło się w minionym miesiącu? :)
Uwielbiam żel aloesowy jak dla mnie wszechstronny kosmetyk ;D
OdpowiedzUsuńTaki do tańca i do różańca trochę ;)
UsuńDrożdże babuni mnie zaskoczyły !
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
O widzisz! Fajnie, że w tym makijażowym świecie jeszcze coś potrafi Nas zaskoczyć ;)
UsuńMuszę powiedzieć o połączeniu drożdże+aloes mamie, ona wiecznie walczy z włosami :( A żel aloesowy obie stosujemy holika holika :)
OdpowiedzUsuńWalka z włosami = moje życie! ;) Koniecznie powiedź mamie o nim, a nuż jej pomoże ;)
UsuńNo takiego połączenia z drożdżami nie stosowałam ;)
OdpowiedzUsuńmogłabyś podlinkować wpis Darii o żelu aloesowym+drożdżach? chętnie przeczytam, a nie mogę znaleźć ;(
OdpowiedzUsuń5 wpis na drugiej stronie :)
Usuńhttp://kosmetyczna-hedonistka.blogspot.com/2017/01/maseczka-drozdzowa-na-szybszy-wzrost.html
O kurcze muszę wypróbować ten patent z drożdżami ( ja z kolei kocham ich zapach :D )
OdpowiedzUsuńNo ja niestety nie jestem w stanie przeboleć tego zapachu :(
UsuńNie nakładałam jeszcze nigdy rozświetlacza na mokro :D
OdpowiedzUsuńPolecam spróbować jeśli lubisz błyszczeć jak sroka :D
UsuńKocham każdy żel aloesowy a z Dr. Santé mam akurat dwie fajne maski do włosów.
OdpowiedzUsuńKtóre wersje posiadasz? ;)
UsuńSZAMPON Z OLEJEM MACADAMIA I KERATYNĄ - chyba muszę go przetestować :)
OdpowiedzUsuńMuszę spróbować rozświetlacza na mokro :)
OdpowiedzUsuńKoniecznie daj znać jak się u Ciebie sprawdzi ta metoda ;)
Usuńszampon wypada ciekawie :) mam z tej firmy maskę ale keratynową, zapach całkiem fajny :)
OdpowiedzUsuńCiekawa byłam co za pomysł z drożdżami, myślałam, że coś na skórę, bo podobno mają dużo wit. z grupy B :)
OdpowiedzUsuńNa nadkładanie drożdży na twarz już bym się raczej nie odważyła - zbyt blisko nosa! :D
UsuńUżywam aktualnie maski do włosów Dr. Sante z tej serii z olejem makadamia. Bardzo dobrze się sprawdza, pewnie na szampon też się skuszę :)
OdpowiedzUsuńJa właśnie żałuję, że nie trafiła mi się maska z olejem makadamia w przesyłce od marki :(
UsuńŻel aloesowy jest super!
OdpowiedzUsuńDokładnie! Nie dość, że jest świetny to do tego jeszcze wielofunkcyjny :)
UsuńTen szampon to i ja chętnie wypróbuję :) pozdrawiam i zapraszam ;)
OdpowiedzUsuńWidziałam ten szampon w drogerii ,ale jeszcze nie miałam okazji wypróbować :)
OdpowiedzUsuńJa właśnie w drogerii widziałam jedynie wersję arganową dlatego też tyle się naszukałam macadamii :)
UsuńRozświetlacz na mokro mnie zaciekawił ;D
OdpowiedzUsuńSpróbuj! A nuż Ci się spodoba - to tylko makijaż :)
UsuńOo, ciekawe rozwiązania. W weekend spróbuję zaaplikować rozświetlacz na mokro. Ryzyk-fizyk 😂
OdpowiedzUsuńPatent z drożdżami wypróbuję:)
OdpowiedzUsuńPiękny jest ten rozświetlacz ♥
OdpowiedzUsuńZapach drożdży na głowie to rzeczywiście musi być coś nieciekawego ;P. Ale jeśli efekt jest taki, jaki opisujesz, to rzeczywiście warto :).
OdpowiedzUsuńSzampon wygląda ciekawie, chętnie się z nim zapoznam :) Jednak patent z drożdżami do mnie nie przemawia :D
OdpowiedzUsuńRozświetlasz jest fajny :)
OdpowiedzUsuńZnam szampon, jest ok ale szału nie ma :)
OdpowiedzUsuń