Staram się coraz mniej kupować nowych kosmetyków aby na bieżąco zużywać i tak już duże zapasy dlatego też wśród ulubieńców lutego zobaczycie kosmetyki które już kiedyś przewinęły się przez bloga. O dziwo tym razem znalazło się w nich więcej pielęgnacji a niżeli kolorówki. Zapraszam do dalszej części :)
Kosmetyki do pielęgnacji
Po bardzo udanej przygodzie z płynami micelarnymi Gariera przyszedł czas na coś nowego. Przeglądając szufladę moim oczom ukazał się płyn micelarny 3w1 marki Bielenda z serii Green Tea. Początkowo dość sceptycznie podchodziłam do tej zmiany jednak skoro już go miałam to trzeba było dać mu szansę :) Nie żałuję gdyż posiada naprawdę bardzo fajny zapach który pobudza mnie do życia podczas porannej pielęgnacji, świetnie domywa resztki makijażu wieczorem a jego niewygórowana cena do pojemności i szata graficzna sprawia, że od razu chce się po niego sięgać. W zapasach posiadam również wersję Kokos & Aloes jednak ona chwilę będzie musiała jeszcze poczekać gdyż ten jest naprawdę wydajny! W kategorii demakijażu pojawiła się jeszcze jedna perełka do której zakupu zbierałam się dość długo a chodzi mianowicie o rumiankowy żel do mycia twarzy Sylveco. Wszędzie wokół był bardzo zachwalany więc koniec końców musiał być mój. Bałam się trochę zapachu gdyż z jednym z peelingów tej marki miałam dość mieszane uczucia w tej kwestii jednak to właśnie zapach sprawił, że pokochałam ten produkt i sięgam po niego codziennie z miłą chęcią :) Jest szalenie wydajny, posiada wygodną pompkę, nie przelewa się przez palce, doskonale współgra ze szczoteczką soniczną Dermofuture, nie podrażnia mojej skóry, nie zapycha ani nie przesusza - gdy tylko wykończę większość kosmetyków na pewno do niego wrócę! :) Tuż po oczyszczaniu sięgam po tonik który podpatrzyłam u jednej z dziewczyn na youtube podczas rozpoczynania przygody z kwasami. O 10% kremie z tej serii wspominałam już niejednokrotnie w ubiegłych latach i bardzo miło wspominałam tą przygodę więc dlaczego by nie dać szansy innym kosmetykom. Oczyszczający płyn bakteriostatyczny Pharmaceris T, Sebo - Almond - Claris - bo właśnie o nim mowa - kupiłam podczas jednej z promocji w SuperPharm w całkiem korzystnej cenie. Świetnie wspomaga walkę z niedoskonałościami, wyraźnie oczyszcza twarz, lekko ją wygładza i rozjaśnia a co ważniejsze jako kwas nie zauważyłam aby mnie wysuszał a niestety mam do tego skłonności - jest bardzo wydajny! Zauważyłam natomiast, iż moja skóra bardzo lubi się z kwasem migdałowym dlatego też jest on jednym ze składników kolejnego ulubieńca. Peeling kwasowy antytrądzikowy Bandi, Anti Acne to nowość w mojej pielęgnacji, jeszcze nigdy nie miałam z nim styczności a o marce słyszałam wiele dobrego. Podczas jego stosowania zauważyłam znacznie mniej niedoskonałości, pory jakby się lekko zwęziły a cera stała się gładka i matowa dzięki czemu podkłady wyświecają się nieco później :) Jedynym jego minusem jest dosyć gęsta i lepka konsystencja jednak wystarczy aplikować go trochę wcześniej przed snem nie zapominając o kremie :) W kolejce czeka jeszcze wersja nawilżająca. Zwinnym krokiem przechodząc do włosów jednak pozostając w obrębie marki i kwasów to od dłuższego czasu już stosuję oczyszczający tricho-peeling do skóry głowy marki Bandi dzięki któremu pozbyłam się uciążliwego i nieprzyjemnego swędzenia skóry, mam wrażenie, że kosmetyki później stosowane znacznie lepiej działają a na dodatek w zestawieniu z kosmetykami na wypadanie i porost zafundowały mi ogromną ilość baby hair których powoli nie jestem w stanie okiełznać! Oczywiście w ulubieńcach nie mogłoby zabraknąć kolejnej wersji ekspresowej odżywki - Schwarzkopf Gliss Kur, Ultimate Resist. Wszystkie warianty na moich włosach sprawdzają się doskonale. Wygładzają je, nabłyszczają a co najważniejsze pozwalają bez problemów rozczesać moje niesforne ostatnimi czasy włosy jednak ta pobiła wszystkie swoim zapachem - bez wątpienia mogłabym mieć takie perfumy. Gdy tylko znajdę ją na promocji kupię kilka sztuk ♥
Kosmetyki do makijażu
Jeszcze tak niedawno byłam ogromną zwolenniczką jakże płaskiego efektu matu na skórze - im bardziej matowa tym lepiej - jednak z czasem zrozumiałam, iż mimo posiadania tłustej cery nie musi ona wcale tak wyglądać :) Z pomocą w tej kwestii przyszła baza rozświetlająca Kobo Professional, Make Up Base Illuminating dodawana do wszelkich mieszanek podkładów. Nie tylko nie wpływa ona w moim odczuciu na trwałość podkładu ale też przepięknie rozświetla buzię przy czym nie wyglądamy na spocone. Wystarczy niewielka ilość abyśmy mogły cieszyć się nienachalnym "glow" :) Nie kosztuje zbyt wiele a posłuży Nam przez długi, długi czas - na pewno za jakiś czas zaopatrzę się w kolejną sztukę. O tych korektorach było już bardzo głośno jakiś czas temu jednak na chwilę obecną większość rozchwytywanych kolorów jest niedostępna. Mowa tutaj oczywiście o Makeup Revolution Conceal and Define Concealer. Osobiście posiadam ok 5 odcieni jednak na szczególną uwagę w lutym zasłużyły kolory C12 & C14 które idealnie sprawdzają się do konturowania! :) Jaśniejszy odcień nadaje lekkiej opalenizny zaś ciemniejszy pięknie uwydatnia kości policzkowe. Bardzo ładnie się rozcierają, nie zapychają mnie ani nie wysuszają cery. Chyba nie muszę tłumaczyć, że kupię je ponownie? :D Ostatnimi ulubieńcami są kultowe pomady do brwi marki Inglot. Podczas porządków w szufladach - notabene wyrzuciłam bądź oddałam trochę kosmetyków - przypomniałam sobie jak bardzo je kiedyś lubiłam i o ile koloru nr 13 używam do codziennego makijażu tak nr 16 i nr 20 leżały lekko zapomniane. Są niezwykle precyzyjne, można wyrysować nimi pojedyncze włoski, występują w wielu odcieniach, nie wysychają w tempie ekspresowym w słoiczku - przynajmniej moje egzemplarze, są niesamowicie wydajne a do tego bardzo trwałe.
A jacy byli Wasi ulubieńcy? :)
Chętnie bym przetestowała tą rozświetlającą bazę z Kobo, bo opakowanko ma kuszące :D
OdpowiedzUsuńKuszący ulubieńcy, żel sylveco miałam i też go lubiłam, ciekawi mnie linia Bielendy z zieloną herbatą ogólnie lubię ich kosmetyki
OdpowiedzUsuńpeeling do skóry głowy jest na mojej liście - dużo dobrego słyszałam.
OdpowiedzUsuńPłyn micelarny z Bielendy i żel rumiankowy Sylveco mam w planach wypróbować :)
OdpowiedzUsuńŁadny zestaw. Ten płyn micelarny z Bielendy wydaje się fajny.
OdpowiedzUsuńKusi mnie ta baza Kobo. Ze swojej strony mogę polecic podkłady Kobo z serii Matt oraz Smoothing, są teraz w promocji w Naturze po 13 zł i oba są swietne. Szczególnie ten Smoothing wygląda pięknie na skórze, delikatnie rozświetla i nie uwydatnia porow.
OdpowiedzUsuńps. czy mogłabyś napisać czego używałaś na porost włosów? wypadają mi ostatnio garściami, sama nie wiem czy kupić jakieś suplementy czy kosmetyk..ehh..
pozdrawiam ciepło:)
Ostatnio używam lotionu z Bandii - pisałam o nim bodajże w poprzednich ulubieńcach :)
UsuńOd czasu do czasu wracam do żelu rumiankowego, ale inne płyny Sylvevo/Vianka też lubię:)
OdpowiedzUsuńZaciekawiła mnie ta baza rozświetlająca z Kobo :)
OdpowiedzUsuńNajbardziej zainteresował mnie micel Bielendy :D
OdpowiedzUsuńMicel Bielendy mam aktualnie i ja - bardzo go lubię, chociaż wolę niebieską wersję nawilżającą :)
OdpowiedzUsuńBardzo lubię ten korektor z Makeup Revolution :-) Szkoda tylko, że tak szybko się kończy...
OdpowiedzUsuń