Jakiś czas temu postanowiłam zrobić małe sprzątanie w toaletce i pozbyć się kosmetyków które tylko zalegają a wcale ich nie używam. Koniec końców znalazło się kilka rzeczy które będziecie mogły zobaczyć później. Tymczasem zapraszam Was na tradycyjny projekt denko ubiegłego miesiaca - kosmetyki które udało mi się zużyć do ostatniej kropli :)
Kosmetyki do pielęgnacji włosów & twarzy
Schwarzkopf Gliss Kur, Oil Nutritive - Ekspresowa odżywka regeneracyjna
Uwielbiam te odżywki - bez względu na rodzaj. Zużyłam już niezliczoną ilość opakowań i jeszcze kilka mam w zanadrzu :) Nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji bez ich obecności. Sprawiają, że nie mam problemów z rozczesywaniem włosów a ponadto są one miłe w dotyku.
Nutka Szampon odżywiający - piwonia/słodki migdał
Znalazłam go w jednym z pudełek ShinyBox i przyznam, że sprawdził się całkiem fajnie. Nie kosztuje zbyt wiele tak więc mogłabym się pokusić o ponowny zakup :) Nie przesuszał skóry głowy oraz samych włosów, nie powodował nawrotu łupieżu a fajnie oczyszczał. Do tego posiadał bardzo ładny zapach. Dzięki miękkiemu opakowaniu bez problemu zużyłam go do końca.
L`Oreal Paris, Botanicals Fresh Care, Szampon pielęgnacyjny do osłabionych i delikatnych włosów
Po raz pierwszy kupiłam go na promocji w Rossmannie. Jak już wspominałam za cenę regularną bym go raczej nie kupiła jednak w zapasach mam kolejną butelkę a to nie zdarza się zbyt często jeśli chodzi o włosy - chyba, że kosmetyk na prawdę mi się spodoba :) Ten doskonale oczyszczał włosy, odświeżał skórę głowy, nie podrażniał i w pewnym stopniu działał wzmacniająco.
Przepisy Babci Agafii, Maska do włosów drożdżowa na pobudzenie wzrostu
Nie może jej zabraknąć w mojej łazience. Uwielbiam ją za zapach i działanie. Fantastycznie stymuluje porost włosów - dzięki niej na mojej głowie pojawiają się liczne baby hair. Muszę przyznać, że nie stosuję jej regularnie dlatego też jedno opakowanie starcza na dłużej. W zapasach posiadam kolejne opakowania.
Apteczka Agafii, Aktywne serum ziołowe na porost włosów
Miałam do niego kilka podejść ale ostatecznie się nie polubiliśmy. Nie wyrządził żadnych szkód ale też nie widziałam wzmożonego działania. Nie wrócę do niego ponownie pomimo pochlebnych opinii na jego temat.
________________________________________
Kosmetyki do pielęgnacji twarzy & ciała
BEAUTY JAR, SCRUB DO TWARZY #CREME BRULEE
Kupiłam go z totalnej ciekawości - potrzebowałam akurat jakiegoś peelingu do twarzy a ten po opisie wydał mi się interesujący :) Przekonał mnie głównie kokos. Dziewczyny, jak on pachnie! Pachnie lekko bananowo, lekko kokosowo a na pewno bardzo słodko - bajka! Samo działanie jest całkiem okej jednak pozostawia po sobie tłustą warstwę od olei. Nie kosztuje zbyt wiele a wiórki kokosowe w nim zawarte załatwiają całą robotę :) Niemniej jednak raczej nie sięgnę po niego ponownie.
ProLab, olej rycynowy & Olej z pestek śliwki
Między innymi tych olei użyłam do stworzenia mojej mieszanki do metody OCM. Uwielbiam ją i nie wyobrażam sobie codziennego demakijażu bez ich użycia. Moja tłusta cera również się z nimi polubiła :)
L'Orient, Hydrolat z kwiatów róży damasceńskiej
Znalazł się on w jednym z pudełek InspiredBy. Całkiem przyjemny kosmetyk jednak miał dość mocny, różany zapach co już nie do końca mi odpowiadało. Jego zadaniem było bardzo mocne działanie nawilżające, tonizacja, ukojenie oraz regulacja napięcia skóry wraz z poprawą jej kolorytu czego nie do końca zaobserwowałam. Co prawda lekko nawilżał, tonizował i koił ale to wszystko. Na szczęście nie zauważyłam żadnych podrażnień podczas stosowania. Sama nie skusiłabym się na kolejne opakowanie.
Skin.Team, Kawowy peeling do ciała #Pomarańczowe Latte
Całkiem przyjemny peeling o bardzo orzeźwiającym zapachu. Mocno zdzierał więc to coś co uwielbiam :) Niestety była to tylko wersja travel size czego żałuję. Niestety przed zakupem pełnowymiarowego opakowania skutecznie odwodzi mnie cena regularna.
ECOLab, Kawowy peeling COFFE & ORANGE.
Ten peeling natomiast również posiadał fantastyczny, orzeźwiający zapach z tą różnicą, że nie zdzierał martwego naskórka jak ten poprzedni. Niemniej jednak jego cena regularna jest dla mnie bardziej przystępna :) Występuje w kilku wariantach zapachowych.
________________________________________
Kosmetyki do makijażu
Golden Rose, Long Wear Finishing Powder
Puder ten pojawił się niejednokrotnie na moim blogu - mój ulubieniec! :) Już od pierwszego użycia zaskarbił sobie moją pozytywną opinię. Jego najważniejszą cechą tuż poza matowieniem jest brak przesuszenia skóry oraz bielenia. Przebił wszystkie pudry matujące których do tej pory używałam - a było ich trochę :)
MANHATTAN 2IN1 PERFECT TEINT POWDER & MAKEUP
Bardzo fajnie sprawdzał się aplikowany pod oczami. Jest to kosmetyk dwa w jednym czyli jednocześnie był zarówno pudrem jak i podkładem - dawał przyzwoite, mocne krycie :) Niestety kupiłam go w cenie na do widzenia w Rossmannie więc podejrzewam, że został wycofany. Nie przesuszał skóry, nie zbierał się w zmarszczkach i posiadał ładny, żółty, jasny odcień.
KRYOLAN, Highlight Cień do powiek
Kupiłam go wieki temu z polecenia Magdy Pieczonki do stosowania go pod oczami w celu rozjaśnienia aczkolwiek koniec końców skończył jako zwykły, beżowy cień. W cenie regularnej nie kupiłabym go ponownie gdyż kosztuje kilka razy więcej niż sławny My Secret #505 a pokusiłabym się o stwierdzenie, że jest ciut słabszy.
BH Cosmetics, Jumbo Concealer #Fair
To kolejny kosmetyk który swoje już przeżył. Trafił do koszta przede wszystkim ze względu na datę przydatności do zużycia - stracił swoją ważność :) Nie używałam go jako tradycyjny korektor a na linię wodną. Wieki temu zobaczyłam ten trik u jednej z blogerek i powiem Wam, że sprawdzał się znacznie lepiej a niżeli typowe kredki na linię wodną. Przede wszystkim nie znikał w zastraszającym tempie. Nie wiem, czy jest jeszcze dostępny.
blend it! Sponge gąbka do makijażu
Z góry wybaczcie, że jest ona w takim stanie ale nie widziałam już sensu jej domywania. Jest to mój ulubieniec dobrych kilkunastu miesięcy. Nie wyobrażam sobie zmiany na żadną inną gąbkę pomimo różnych opinii na jej temat. Wszystkie egzemplarze które posiadałam spokojnie wytrzymywały kilka miesięcy bez żadnych uszczerbków :) W szufladzie jak i w użyciu posiadam kolejne sztuki. Na pewno kupię następne!
________________________________________
Hean, HIGH DEFINITION - Cienie do powiek #406 smokey eye
Paletkę cieni w szarawych odcieniach dostałam już bardzo dawno temu od jednej z dziewczyn jednak nie do końca jest to moja kolorystyka - jeszcze jeśli czerń udałoby mi się zużyć tak nie widziałam potrzeby trzymania jej dłużej. Jedno muszę przyznać, jest szalenie napigmentowana i z tego co wiem nie kosztuje zbyt wiele :)
Freedom Makeup London, Pro Brow Pomade
Myślałam, że będą one równie dobre co pomady z Inglota jednak z czasem stały się bardzo twarde, mniej napigmentowane i nawet ratowanie duraline niewiele pomogło. Zdecydowanie bardziej podobają mi się pomady Wibo w bardzo podobnej cenie :)
Anastasia Beverly Hills - mini paletka cieni
Nie korzystałam z nie zbyt często, nawet zapomniałam o jej posiadaniu. Wygrałam ją wieki temu w jednym z rozdań i tak leżała - był to zestaw wraz z paletką do brwi. Można by pokusić się o stwierdzenie, że była idealna na wyjazdy ponieważ posiadała beżowy, matowy cień, połyskujący i ciemno brązowy.
Wibo, Modern Eyeshadow Palette - Paleta 15 cieni do powiek
Mówiąc szczerze nie wiem co sobie myślałam podczas jej zakupu - ba! nawet polowałam na nią. Na szczęście zdobyłam ją na promocji więc tak bardzo nie bolało. Nie jest to najbardziej napigmentowana paleta - co prawda można z nią pracować jednak nie tego się spodziewałam. Jestem raczej przyzwyczajona do mocnej pigmentacji chociażby palet Makeup Revolution z tej samej półki cenowej.
Makeup Revolution, Vivid Baked Highlight - Rozświetlacz do Twarzy Rose Gold
Nie jestem ogromną fanką róży bo to właśnie w tej kategorii brałabym pod uwagę ten rozświetlacz. Nie jest zbyt mocno napigmentowany jednak zdecydowanie przebijają różowe tony. Nie do końca się polubiliśmy.
Catrice, Strobing Gel Highlighter - Rozświetlacz do twarzy w żelu
Kupiłam go pod wpływem pozytywnych recenzji - był to jeden z pierwszych rozświetlaczy w kremie na rynku. Niestety nie do końca dogadywał się z moimi podkładami, lekko się ważyły dlatego użyłam go tylko kilka razy. Być może fajnie sprawdziłby się na dekolcie jednak u mnie nie miałby racji bytu :)
Lovely, Ombre Highlighter - Rozświetlacz prasowany
Dość mocno napigmentowany w niskiej cenie ale na mojej ciepłej, lekko opalonej karnacji pozostawia białe paski które nie wyglądają zbyt estetycznie. Kupiłam go na jednej z promocji Rossmanna.
Ardell, Rzęsy Demi Wispies
Świetne rzęsy na co dzień - bardzo fajny model. Co prawda na chwilę obecną nie używam żadnych jednak od wielkiego dzwonu są jak znalazł :) Zużyłam już niezliczoną ilość opakowań.
Duo & LashGrip, Klej do rzęs
Klej duo był jednym z pierwszych jakie używałam, jego ogromna pojemność zdecydowanie przemawiała na jego korzyść jednak niekiedy zdarzało się, że rzęsy odklejały się w kącikach co po dłuższym czasie było irytujące. Podobnie było w przypadku LashGrip. Klej Neicha sprawdza się 100 razy lepiej i to właśnie jego polecam! :)
NYC, PŁYNNY EYELINER LIQUID BLACK
Kupiłam go pod wpływem filmików NikkieTutorials wieki temu. Uwielbiałam go za głęboki kolor oraz trwałość jednak nie mogłam się przyzwyczaić do dość długiego pędzelka. Niestety już wysechł dlatego też trafił do tego projektu :)
GOLDEN ROSE, DŁUGOTRWAŁY PŁYNNY LINER DO BRWI
Kolejny kosmetyk marki Golden Rose z który na dłuższą metę bardzo się polubiliśmy :) Występuje w 4 odcieniach - mój to nr. 2 - więc bez problemu każda powinna znaleźć coś dla siebie. Jego aplikacja jest bajecznie prosta a dzięki zastosowanemu aplikatorowi nie musimy martwić się o dodatkowe narzędzia. Zaaplikowany na brwi utrzymuje się na nich przez cały dzień, nie rozmazuje się, nie ściera a co ważniejsze nie zmienia swojej barwy. Koniec końców przerzuciłam się na kredki oraz pomady do brwi a on odszedł w zapomnienie .

RIMMEL, Lasting Finish 25 Nude
Niestety nie sprawdził się na mojej tłustej cerze. Z tego co pamiętam nie utrzymywał się zbyt długo i ścierał tworząc nieestetyczne plamy. Nie używałam go dość długo więc nie będę za nim płakać.
Manhattan, Endless Perfection, 24h Breathable Foundation
Miał to być zamiennik zachwalanego przez większość podkładu Rimmel Breathable jednak on również nie spełnił moich oczekiwań co do utrzymywania się. Kupiłam go w cenie na co widzenia więc nie kosztował zbyt wiele :)
Maybelline, SuperStay, 24H Full Coverage Foundation
Tak dziwnej kolorystyki w podkładach jeszcze dawno nie widziałam! Pomimo ładnych, żółtych tonów w opakowaniu na twarzy wygląda bardzo różowo. Ponadto jest bardzo widoczny na twarzy i nie utrzymuje się zbyt długo. Dodatkowo zbiera się w zmarszczkach mimicznych czego nienawidzę.
Revlon, ColorStay, Makeup for Combination/Oily Skin 24Hrs
Podkład którego używałam wieki temu. Zużyłam niezliczone ilości butelek. Pojawiła się nawet obszerniejsza recenzja na jego temat oraz porównanie kilku kolorów. Dawno go nie używałam tak więc same wiecie :) Mam już swoich ulubieńców którym jestem wierna.
L`Oreal Paris, Infallible 24h - Matte Foundation
Ten podkład uwielbiam jednak kolor #20 Sand - który notabene powinien być piaskowy jest totalnie różowy i nie potrafię się z nim dogadać, nie pomaga nawet żółty pigment. Szkoda!
Wet n Wild, Photofocus Foundation
Tak samo w przypadku tego podkładu, ciemniejsza wersja jest moją ulubioną zaś najjaśniejsza mam wrażenie, że posiada inną formułę. Jest na tyle jasny, że na pewno sprawdziłby się u nie jednego bladziocha :)
Mimo wszystko, kilka z tych podkładów zostawię chociażby do makijaży na Instagrama które i tak po czasie trafią do zlewu ;-) Moim ambitnym planem jest dodawanie większej ilości zdjęć - także makijażu a czy się uda to zobaczymy.
Miałyście któryś z opisywanych kosmetyków? Jak się u Was sprawdziły? :) Dajcie znać w komentarzu!


JA kocham rzesy Ardell :D
OdpowiedzUsuńTeż zrobiłam akurat czystki w toaletce :D Staram się robić je raz na kwartał ;)
OdpowiedzUsuń