Makijaż
Paznokcie
Recenzje

środa, 18 lutego 2015

Beautyblender po raz drugi | Wersja PRO.


Już jakiś czas temu pędzle do pokładu zostały w mojej kosmetyczce wyparte przez gąbkę -  mowa tutaj o kultowym produkcie BeautyBlender. Dzięki akcji "Testuję i Recenzuję - testuj z nami" miałam możliwość sprawdzenia jak sprawdza się czarna wersja mojego ulubieńca. Różową przedstawiłam Wam niecałe dwa lata temu tutaj  i od tamtego czasu trochę się zmieniło. Jeśli jesteście ciekawe nadal o niej myślę - zapraszam dalej ;)



Chyba nie ma już osoby interesującej się makijażem która nie słyszałaby o słynnej gąbeczce beautyblender.  Gdyby jednak znalazła się takowa, to: 

Beautyblender to marka stworzona przez topową amerykańską makijażystkę, Rea Ann Silva, dbającą o wizerunek hollywodzkich gwiazd kina i produkcji telewizyjnych, celebrytów, muzyków. Pomysł na beautyblender pojawił się wraz z upowszechnieniem technologii HD w przekazie telewizyjnym. Rea Ann Silva, wykonująca makijaż aktorom w największych produkcjach, potrzebowała narzędzia, dzięki któremu uzyskałaby efekt profesjonalnej metody airbrush, jednak w dużo krótszym czasie i bez zbędnych komplikacji. I tak oto zrodził się beautyblender – idealny aplikator, który łączy w sobie prostotę użycia i doskonałość działania.

Od czasu pisania mojej pierwszej recenzji tego narzędzia trochę się zmieniło a mianowicie firma postanowiła wprowadzić na rynek szerszą paletę kolorów wśród której znajdziemy między innymi: czerń o której dziś mowa, biel,  fiolet, czerwień, mini zielone jajeczko oraz oczywiście róż.  Cena od samego początku nie uległa zmianie i nadal za pojedynczy egzemplarz zmuszeni jesteśmy zapłacić 79 zł + koszty przesyłki zaś Duo Pack to cena 119 zł - dostępne są jeszcze warianty z mydełkiem które są nieco droższe. Osobiście polecam dwupak gdyż wychodzi taniej (zawsze to drugi egzemplarz możecie odsprzedać). 

Ponowna recenzja składnia mnie do porównania obydwu kolory gdyż ewidentnie widoczne są różnice a przede wszystkim jedna - najważniejsza a mianowicie chodzi o domywania które jak można się łatwo domyślić znacznie lepiej wychodzi przy wersji czarnej - szybciej pozbywa się ona podkładu dzięki czemu nie wygląda nieestetycznie.  Jeśli chodzi o komfort użytkowania to nie zauważyłam większej różnicy, tak samo dobrze nakładało się ciężkie jak i lekkie podkłady nie tworząc smug oraz nieestetycznych plam.  Różnicą niewątpliwie będzie czas użytkowania po którym powstała recenzja gdyż w przypadku różu pojawiła się ona dopiero po 4 miesiącach zaś czerń doczekała się jej po niecałych 2 miesiącach jednak fakt ten  nie wpływa na żadną ze stref ;)   Wcześniejsze dwa egzemplarze służyły mi przez dość długi okres czasu i z pewnością sięgnę po kolejny gdy tylko zajdzie taka potrzeba. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona bo jednak jak można wydać 80 zł na kawałek gąbki?  myślenie się zmieniło po kilku aplikacjach. 


Podsumowując: 

- gąbeczka niesamowicie ułatwia i usprawnia aplikację
- można nią aplikować zarówno podkład, bazę pod podkład, korektor pod oczy ale także puder, róże i rozświetlacze w kremie
- idealnie sprawdza się jako narzędzie do konturowania na mokro
- czarna wersja łatwiej się domywa 
- gąbka sama w sobie wytrzymuje ponad pół roku przy dobrej pielęgnacji
- szkoda tylko, że sama nie pierze, prasuje i nie podaje śniadania do łóżka! :D 


 Na rynku pojawiło się wiele gąbek do aplikacji makijażu mających na celu upodobnienie się? do kultowego BB jednak z kilku testowanych przeze mnie egzemplarzy ani jednej nie udało się zbliżyć na tyle żeby została ze mną na dłużej :) Niebawem pojawi się porównanie w którym pojawią się wersje w różnych przedziale cenowym.

Co myślicie na jej temat? Skusiłyście się czy jednak odstrasza Was cena, aspekty higieniczne? 



Bądź na bieżąco!
- Instagram - Facebook -



1 komentarz
  1. Mam i uwielbiam. Nie wyobrażam sobie już nakładania podkładu czym innym niż BB :-)

    OdpowiedzUsuń