Wspominałam Wam niedawno, że udało mi się zakwalifikować do testów nowej maskary marki Rimmel Wonderfull jednak podkreślam, że jest to jedynie pierwsze wrażenie gdyż zbyt krótko ją testuję by móc ocenić ją dokładnie - takie wymóg - jednak myślę, że najważniejsze aspekty udało mi się wychwycić ;) Jeśli jesteście ciekawe, czy nowość ta skradła me serce?
Opis producenta:
Maskara Wonder’full to pierwszy tusz w portfolio marki RIMMEL, który zawiera formułę z marokańskim olejkiem arganowym. Jest niczym sekretna broń, która wygładza, podkreśla i nadaje objętości rzęsom, bez pozostawiania na nich grudek. W rezultacie, spojrzenie nabiera wyrazu oraz kusi niesamowitą głębią. Unikalna formuła maskary Wonder’full z olejkiem arganowym natychmiast pokrywa rzęsy oraz szybko wysycha. Dzięki temu nie są one posklejane i uzyskują niewiarygodną objętość. Ponadto, formuła wygładza rzęsy, nadając im uczucie lekkości, miękkości i elastyczności. I tak, za sprawą marki RIMMEL, tajemnica zniewalającego spojrzenia ujrzała światło dzienne. Uzyskanie niespotykanych, przyciągających uwagę rzęs jest wyjątkowo proste. Należy w tym celu wykorzystać szczoteczkę nowej generacji Ultra-Flexible Brush, jaką posiada maskara Wonder’full marki RIMMEL. Jej miękkie, elastyczne włókna dokładnie chwytają oraz pokrywają tuszem wszystkie, pojedyncze rzęsy, idealnie je rozdzielając – od nasady aż po samą końcówkę. Wystarczy jedno pociągnięcie szczoteczką, aby cieszyć się gładkimi, pełnymi objętości rzęsami i zachwycać podkreślonym spojrzeniem.
Opakowanie/pojemność/cena:
Maskara zamknięta jest w ładnie wyglądającym, 11ml, złoto-pomarańczowo-miedzianym, plastikowym opakowaniu zamykanym na klik z wyrytym logiem producenta. Jest ono sporych rozmiarów jednak świetnie leży w dłoni. Jego cena w Rossmannie aktualnie to 32,99zł jednak wydaje mi się, że jest ona na dzień dobry z racji świeżości tego produktu ;)
Dostępność/data przydatności/konsystencja:
Jak już wcześniej wspomniałam jest ona dostępna między innymi w Rossmannie ale także innych drogeriach. Tusz od otwarcia ważny jest 12 miesięcy czyli jak większość tego typu produktów. Przechodząc do jednej z ważniejszych kwestii maskary - konsystencji, jest ona jak dla mnie zbyt rzadka jednak wystarczy zostawić ją otwartą na pół godziny i problem znika ;) Kolor jest niesamowicie czarny przez co świetnie podkreśla nasze spojrzenie.
Zapach/szczoteczka:
Zapach jest dość specyficzny jednak nienachalny i lekko wyczuwalny, nie powinien przeszkadzać osobom wyczulonym na nie :) Szczoteczka sama w sobie jest sylikonowa, gibka o nieregularnym kształcie, zakończona dziubkiem dzięki czemu pozwala dotrzeć do najdalszych rzęs w kąciku wewnętrznym. Nie należy do najmniejszych niemniej jednak można nią świetnie operować bez ubrudzenia powieki górnej :)
Zapewnienia producenta:
Formuła z marokańskim olejkiem arganowym ma za zadanie wygładzać, podkreślać i nadawać objętości rzęsom i o ile z pierwszym i drugim stwierdzeniem mogę jako tako się zgodzić - nie wiem jak jest na dłuższą metę- o tyle objętości nie widziałam niestety żadnej, czekałam z myślą o pogrubieniu bo w takim oto rozumieniu kojarzę objętość jednak w zamian otrzymałam świetne rozdzielenie (chyba, że o to właśnie chodziło). Unikalna formuła natychmiast pokrywa rzęsy oraz szybko wysycha - pokrywać rzęsy na pewno to robi i jeśli nie odbija mi się na powiekach to z pewnością szybko wysycha. Nie ma mowy o ekstremalnym sklejeniu, chyba że przesadzimy z ilością warstw - wtedy możemy wyglądać komicznie. Nie zgodzę się natomiast, że wystarczy jedno pociągnięcie szczoteczką, aby cieszyć się gładkimi i pełnymi objętości rzęsami bo faktycznie, jest ona duża jednak każda z Nas ma inną budowę oka i nie każdej będzie odpowiadał kształt szczoteczki aby wykonać tylko jeden ruch ;)
Moja opinia:
Powyżej możecie zobaczyć efekty na rzęsach przy jednej warstwie ;) Ostatnimi czasy nie mogę na nie narzekać z racji stosowania odżywki o której efektach miałam Wam już dawno napisać jednak wypadło mi całkowicie z głowy zrobienie zdjęć w trakcie kuracji :( Przechodząc do samej oceny tuszu: Sam w sobie nie jest zły, jak każdy potrzebuje trochę czasu aby dojść do poprawnej konsystencji nie utrudniającej aplikacji, kolor jest wystarczająco czarny aby podkreślić i wydobyć spojrzenie. Szczoteczka świetnie rozdziela rzęsy jednak przy drugiej warstwie tuszu występują już problemy z drobnym sklejaniem co będziecie mogły zauważyć przy makijażu który dla Was wykonałam ;) Z racji, że miał on też pogrubiać a tego nie robi zalicza się do tych średnio lubianych przeze mnie.
Opinia osoby trzeciej:
Cena jest zbyt wysoka jak za tusz średniej jakości który posiada rzadką konsystencję. Posiada on lekki zapach który nie jest drażniący, szczoteczka jest w sam raz zaś w połączeniu z krótkimi rzęsami nie skleja ich przy dwóch warstwach.
Jak więc widzicie wszystko zależy od rodzaju rzęs jakie posiadamy oraz własnych preferencji związanych z malowaniem rzęs ;) Jeśli zależy Wam na dziennym efekcie lekko wydłużonych i dobrze rozczesanych rzęs przy jednej warstwie będzie on odpowiedni ;)
Czujecie się skuszone po tej recenzji czy jednak sięgniecie po sprawdzone tusze innych marek?




Ale jaka zieleń piękna! <333
OdpowiedzUsuńPrawda? Zakochałam się w niej dlatego też musiałam użyć :D
Usuńczytałam już o niej, chciałabym ją na moich rzęsach przetestować, no może już niedługo się uda;)
OdpowiedzUsuńWiolka-blog KLIK
Koniecznie daj znać jak Ci się uda ;)
UsuńLata temu używałam tylko tuszy z Rimmela bo były rewelacyjne... Potem o nowość to gorsza w działaniu i dałam sobie z nimi spokój ;)
OdpowiedzUsuńNiestety firmy czasem myślą, że co nowość to lepiej a tutaj klops :( Osobiście uwielbiam tusze Max Factora ale także ostatnio MIYO ;)
UsuńCo to za piękna zieleń w Twoim wewnętrznym kąciku? :)
OdpowiedzUsuńMój nowy nabytek od Hean ;)
UsuńPodobną ma też L'oreal :)
UsuńKiedys uzywalam tuszów rimmela, ale mam wrażenie ze robią coraz gorsze. Choć pewnie obczaję szczoteczkę
OdpowiedzUsuńnie kusi mnie ten tusz :p
OdpowiedzUsuńNajbardziej w tym wszystkim podoba mi się opakowanie ;) Tusz sam w sobie nie bardzo mnie przekonuje.
OdpowiedzUsuńJa kiedyś bardzo lubiłam tusz Glam Eyes (ten czarno różowy) od Rimmela.
OdpowiedzUsuńPóźniej niestety już z Rimmelem nie było mi po drodze.
Ciekawe jakby spisał się na moich rzęsach :) Masz przepiękny makijaż na tym zdjęciu :)
OdpowiedzUsuńJa się zraziłam jakoś do ich maskar bo tej pierwszej, pomarańczowej Scandal eyes:(
OdpowiedzUsuńzielony cień jest genialny!
OdpowiedzUsuńale okropnie skleja :o moim zdaniem wygląda na rzęsach bardzo słabo...
OdpowiedzUsuńFajna szczoteczka i sliczne opakowanie :-) A co do samej maskary to sama nie wiem... ^^
OdpowiedzUsuńJa chyba jednak zostanę przy L'orealu :-D
OdpowiedzUsuńcoraz bardziej mam ochotę na tą maskarę ;)
OdpowiedzUsuńrozczarowanie... efekt w ogóle do mnie nie przemawia :(
OdpowiedzUsuńile ludzi tyle opinii - w sumie jak z każdym kosmetykiem :)
OdpowiedzUsuńmi bardzo spodobała się szczoteczka ;)
jak dla mnie średni z niego tusz, tak na dzień jak najbardziej, do wieczorowego look-u troszkę za słaby. Włoski na szczoteczce mogłyby być krótsze, bo mi się odbija zaraz przy linii rzęs na powiece ten tusz :( no i trudno dotrzeć tą szczoteczką do rzęs w wewnętrznym kąciku - ja dałabym na początku szczoteczki troszkę igiełek.
OdpowiedzUsuńJa nie lubię silikonowych szczoteczek ostatnio :-(
OdpowiedzUsuńJa w sumie jestem z niego zadowolona. Kilka minusów ma, ale całkiem fajny z niego tusz :)
OdpowiedzUsuńTusz nie jest zły, jednak szczoteczką muszę się trochę namachać, żeby umalować rzęsy ;)
OdpowiedzUsuńprzyznam że wybrałabym coś zdecydowanie tańszego ;-) nie przekonuje mnie..
OdpowiedzUsuńA ja jeszcze go na oczy nie widziałam :) Kilka razy w Rossmannie byłam ale go nie zauważyłam. Cena jak to za tusze z Rimmela. No cóż często płacimy za markę, a nie za jakość. Chociaż powiem, iż posiadam dwa tusze od nich i nie są złe kupiłam w promocji po 24 zł
OdpowiedzUsuńZamierzam go wypróbować :)
OdpowiedzUsuńRacja..Nie pogrubia jakoś specjalnie..A cena no..duża.
OdpowiedzUsuńmybeautifuleveryday.blogspot.com
Rzęsy ładnie wyglądają, ale szału nie ma :D
OdpowiedzUsuńFajną ma szczoteczkę ale dla mnie nie pogrubia tak jakbym tego chciała
OdpowiedzUsuńpiękne oczko ♥ a tusz, no cóż, też go muszę wypróbować :D
OdpowiedzUsuńDelikatny efekt :)
OdpowiedzUsuńU mnie też średnio się sprawdził, za słaby efekt niestety :(
OdpowiedzUsuńHmmm a kusił mnie w mojej naturze, ale się powstrzymałam czekając na opinie :) Troszkę cena wysoka, podobny efekt daje chyba Lovely za dyszkę :)
OdpowiedzUsuńMarketing robił swoje i nawet byłam zainteresowana tą maskarą, mimo silikonowej szczoteczki, które zazwyczaj się u mnie nie sprawdzają, jednak po zapoznaniu się z recenzjami nie czuję się przekonana :)
OdpowiedzUsuńOpakowanie ma bardzo ładne i szczoteczka niczego sobie, ale spodziewałam się po nim lepszych efektów :)
OdpowiedzUsuńJa w ogóle nie czuje się pokuszona na te drogeryjne tusze, z jednego, prostego powodu, większość mnie podrażnia .
OdpowiedzUsuńOpakowanie i szczoteczka - super :) jednak po nałożeniu tak jakby wogóle go nie było widać, za to polecam nowy tusz od avon w pomarańczowym opakowaniu - nie drogi a wydłuża, pogrubia rozczesuje i podkreca jednocześnie 4in1 :)
OdpowiedzUsuń