Biały eyeliner chodził za mną od jakiegoś czasu, głównie chciałam go stosować na linię wodną z racji dość długiego utrzymywania się jednak niestety okazywał się zbyt hardcorowy jeśli chodzi o kolor ale stał się genialną bazą pod cielistą kredkę która nie chciała zbytnio ze mną współpracować i wymywała się w tempie ekspresowym. Czy Zoeva spisała się na medal tworząc produkt o którym dziś będzie mowa w poście? Aby się tego dowiedzieć - zapraszam dalej ;)
Szklany słoiczek z tradycyjną zakrętką mieści 3,5 ml produktu za który musimy zapłacić ok. 30 zł. Ważny jest jedynie 6 miesięcy od otwarcia co wg. mnie jest niewykonalne - nie da się go zużyć nawet przy codziennym użytkowaniu z racji swej ogromnej wydajności ;) Po otwarciu pierwsze co czuć to zapach ... typowy zapach farby który na szczęście ulatnia się po aplikacji. Konsystencja jest idealna, pędzelek w nim zamoczony wtapia się jak w masełko - tak samo sunie po powiece nie odbijając się, nie tworząc również nieestetycznych przerw. Nie wysycha w ekspresowym tempie na powiece dzięki czemu możemy idealnie wyrysować kreskę z estetyczną jaskółką która z pewnością nas zadowoli ;) Nie kruszy się oraz nie ściąga na powiece.
Swój egzemplarz prezentowałam Wam w nowościach miesiąca lutego - dokładniej tutaj - i prezentował się on wtedy nienagannie. Dziś po 8 miesiącach wygląda niestety tragicznie. Mimo szczelnego zamknięcia i folii ochronnej która była dołączona do opakowania zdążył zaschnąć na kamień - tylko duraline od Inglota może go uratować w jako taki sposób. Niestety taki widok trochę mnie zasmucił gdyż miałam czarne eyelinery które wytrzymywały dłużej nie zmieniając swojej konsystencji.
Mimo wszystko przez kilka pierwszych miesięcy sprawuje się bez zarzutu i raczy nas idealną pigmentacją. Mogę jedynie dziękować Inglotowi za wprowadzenie Duraline który ratuje większość eyelinerów ale także tuszy do rzęs czy też tworzy kolorowe eyelinery z cieni/pigmentów. Poniżej możecie zobaczyć intensywność koloru po reanimacji.
Co myślicie o kolorowych eyelinerach?
Korzystacie z nich czy raczej stawiacie jedynie na czerń lub brąz?
lubię kolorowe eyelinery, chociaż rzeczywiście mniej ich używam i dość szybko zasychają więc interes jest mało opłacalny jeżeli nie jesteśmy wizażystami :)
OdpowiedzUsuńLubię także kolorowe, ogólnie wile eyelinery niż kredki bo są o wiele trwalsze
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa jak wygląda na powiece. Biały widzę po raz pierwszy w życiu :)
OdpowiedzUsuńPierwszy raz widze eyeliner tego koloru, ja korzystam tylko z czarnego, ew. z ciemnego niebieskiego, ale bardzo rzadko :)
OdpowiedzUsuńmybeautifuleveryday.blogspot.com
pierwszy raz widze biały eyeliner :)
OdpowiedzUsuńMam ten eyeliner i tez mi tak popekal, ale oprocz tego wg mnie dziala calkiem ok ;)
OdpowiedzUsuńUwielbiam kolorowe
OdpowiedzUsuńSzkoda, że tak wysechł :( nigdy takiego koloru nie widziałam :)
OdpowiedzUsuńNie używam ale miałam kiedyś czarny z Inglota i nie zasechł nigdy...
OdpowiedzUsuńraczej stawiam na czarny kolor :)
OdpowiedzUsuńza mną chodzi ostatnio eyeliner w kolorze bakłażanowym, muszę sobie w końcu kupić;)
OdpowiedzUsuńUważam że są ok. Sama prócz czerni mam szarość i błękit.
OdpowiedzUsuńlubię kolorowe eyelinery, chociaż cieni nie :)
OdpowiedzUsuńbiały do mnie nie całkiem przemawia, ma dość suchą konsystencję, ciekawa jestem jak prezentowałby się na oku :)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że wysechł, ale ja miałam kiedyś biały z Inglota, który stał się gumą i żaden duraline nic nie pomagał na to :(
OdpowiedzUsuńTrochę zaskakujące, że wysechł, nie spodziewałabym się tego po produkcie takiej marki, ale widzę, że na niektóre z tego typu eyelinerów jednak nie ma mocnych. Kiedyś próbowałam białej kredki na wodną powiekę, ale dziwnie to u mnie wyglądają i jeżeli już decyduje się na taki element makijażu, to wybieram czarną kredkę.
OdpowiedzUsuńMam trochę kolorowych eyelinerów, jednak zawsze zamiast nich można użyć np.cieni w danym odcieniu ;) 6-miesięczna ważność kosmetyku tego typu to strasznie mało.
OdpowiedzUsuń