Znacznie to uczucie kiedy Wasze zapasy się uszczuplają? Zapewne doskonale więc dziś chciałabym Wam przedstawić kilka kosmetyków które żegnają się z moją łazienką i trafiają do projektu denko a być może w niedalekim czasie powrócą w nowej odsłonie - czy aby na pewno? O tym w dalszej części, zapraszam :)
Organic Shop, Body Scrub Kenyan Mango - Peeling do ciała
Są to jedne z moich ulubionych peelingów! Przepięknie pachną, dobrze usuwają martwy na skórek a przy okazji posiadają właściwości pielęgnujące skórę. Nie kosztują zbyt wiele a przez to, że potrzeba ich naprawdę niewiele są bardzo wydajne. Na pewno skuszę się na kolejne opakowania :)
Avon Sun +, Magic Tan Self - Tan Bronzing Mousse
Niestety kolejny ulubieniec się skończył ale na szczęście posiadam w zapasach jeszcze jedną sztukę. Moim zdaniem jest to najlepszy samoopalacz który na promocji kosztuje kilka złoty a zapewnia mi upragniony efekt już po jednej sesji. Zazwyczaj zamawiam po kilka sztuk i na pewno po wykończeniu kolejnej sztuki uzupełnię braki :) Dla dziewczyn które nie lubią zapachu typowego samoopalacza będzie jak znalazł!
Bielenda, Magic Bronze - Brązująca pianka do ciała
Ta pianka daje nieco lżejszą opaleniznę więc nie zrobicie nią sobie krzywdy. Ładnie się aplikuje, nie tworzy smug a do tego stacjonarnie dostępna jest w większości drogerii. Na chwilę obecną nie planuję powrotu do niej ale kto wie :)
Schwarzkopf, Silhouette - Elastycznie utrwalający lakier do włosów
Najlepszy lakier jakiego kiedykolwiek używałam. Jego ogromna pojemność starcza na wieki, nie kosztuje zbyt wiele a zapewnia moim włosom utrwalenie bez efektu sklejania na długi, długi czas. W użytku mam już kolejną butelkę i na pewno się na tym nie skończy :) Pierwszy raz kupiłam go z polecenia Kitulca i nie żałuję! :)
L'Oreal Elseve, Magiczna Moc Olejków - Szampon odżywczy
O tym szamponie wspominałam już nie raz - bardzo się z nim polubiliśmy :) Nie dość, że przepięknie pachnie, dobrze się pieni i nie przesusza skóry mojej głowy to pozostawia włosy miękkie w dotyku a przede wszystkim błyszczące. Duża pojemność wystarcza na dłuższy czas co przy codziennym myciu jest bardzo ważne. Nie powoduje także nawrotu łupieżu ani przyspieszania przetłuszczania.
Pharmaceris, H-Stimupeel - Oczyszczający peeling trychologiczny skóry głowy
Pierwszy peeling do skóry głowy - tuż po domowym - który stosowałam jednak niestety nie jest to dla mnie. Drobinki peelingujące są co prawda bardzo drobne i w miarę ostre aczkolwiek bardzo ciężko mi się je wypłukiwało. Na chwilę obecną stosuję peeling trychologiczny marki Bandi i to właśnie przy nim zostanę już na dłużej :)
L'Oreal, Płyn micelarny 3w1
Całkiem dobrze radził sobie z domywaniem makijażu, nie podrażniał moich oczu ani skóry, nie zapychał aczkolwiek nie porwał mnie na tyle abym chciała kupić do ponownie.
Evree, Magic Rose - Upiększający krem pod oczy
Krem ten znalazł się w jednym z pudełek ShinyBox. Chwilę czekał na swoją kolej aczkolwiek gdyż już się jej doczekał nie zrobił na mnie ogromnego wrażenia. Był poprawny ale to wszystko :) Niezwykle wydajny w przystępnej cenie. Posiadał w sobie mikroskopijne, złote drobinki.
Mixa Hyalurogel- Krem intensywnie nawilżający
Pojawił się on w jednych z ulubieńców miesiąca. Bardzo fajnie sprawdził się na mojej tłustej cerze. Co prawda trochę daleko mu do ideału nawilżającego aczkolwiek był bardzo przyjemny. Szybko się wchłaniał, nie zapychał mojej cery, nawilżał w stopniu umiarkowanym, nie pozostawiał po sobie tłustej ani lepkiej warstwy.Dobrze łączył się z wszelkimi olejkami czy serum. Nie wykluczone, że kiedyś jeszcze po niego sięgnę.
Initiale - Maseczki peel-off do twarzy & pudry prebiotyczne
O tych produktach wspominałam w oddzielnej recenzji. 2 z 4 otrzymanych kosmetyków byłabym skłonna kupić ponownie :)
Isana, Olejek pod prysznic
Kultowy olejek który doskonale radzi sobie z domywaniem podkładów z gąbeczek i pędzli. Zużywam do w ilościach hurtowych - jedynie mógłby być trochę wydajniejszy a tak to nie mam mu nic do zarzucenia. Kupuję go najczęściej na promocji :)
Biolaven, Szampon do włosów
Posiadał bardzo ładny zapach który niestety nie utrzymywał się zbyt długo na moich włosach. Ładnie je domywał, nie plątał, nie powodował także nawrotu łupieżu, pieczenia czy swędzenia skóry głowy. Jeśli wykończę zapasy i będę potrzebowała czegoś naturalnego na pewno po niego sięgnę. Niestety odżywka z tej serii kompletnie się nie sprawdziła :(
Zestaw maseczek - Garnier, Perfecta, Purederm, Lomi Lomi
Maseczki te były poprawne. Niestety nie zrobiły na mnie większego wrażenia ale też nie spowodowały pogorszenia się stanu mojej cery :) Z pomidorową wersją maski Purederm wiązałam duże nadzieje po rekomendacji Fokusowanej aczkolwiek wersja Avocado sprawdziła się znacznie lepiej :) Miodowy Garnier bardzo ładnie pachniał i lekko nawilżał. Podczas maseczkowania kosmetykiem w płacie Garniera niestety lekko piekła mnie skóra.
Inglot, Konturówka do powiek KOHL #05
Najlepsza, cielista kredka której kiedykolwiek używałam. Posiadam kolejną w użyciu :) Po jej aplikacji kolor jest niesamowicie wyraźny - niektórzy mogą stwierdzić, że wręcz teatralny - ale co ważniejsze spokojnie utrzymuje się nawet 6 godzin bez poprawek co u mnie jest niezłym osiągnięciem. Jeśli tak jak ja macie z tym problem to polecam się nią zainteresować.
Eveline - Tusz do rzęs WONDERSHOW VOLUME
Doskonale rozdziela, pogrubia i wydłuża moje rzęsy nadając im efekt wow. Pierwsza warstwa przygotowuje je nadając ładnego, codziennego a zarazem nienachalnego looku zaś dopiero druga pokazuje ukryte piękno w nim drzemiące.Nie zauważyłam aby tusz ten osypywał się w ciągu dnia czy też spływał z rzęs w kontakcie z wodą :)
Eveline, Eyeliner Celebrities
Eyeliner ten był w kolorze brązu co jest do mnie nie podobne jednak po wyschnięciu zamieniał się w coś na podobieństwo czerni jednak nie jest aż tak intensywny więc idealny do codziennych makijaży. Posiada precyzyjny pędzelek, jest dobrze napigmentowany, nie ściera się w ciągu dnia i nie roluje się na powiece. Można go dostać w każdym sklepie z szafami marki Eveline za niecałe 10 zł - dobra alternatywa dla kruczoczarnej kreski ;-)
Lubicie projekty denko? Dążycie do minimalizmu kosmetycznego? :)
Peeling mango również polubiłam :) A samoopalacz Bielendy niestety strasznie śmierdział :P
OdpowiedzUsuńUwielbiam piankę z Bielendy, przez niego nie boję się już samoopalaczy :D. Peeling z Organic Shop w wersji mango to ideał, ten cudny zapach i rewelacyjne działanie :).
OdpowiedzUsuńKusi mnie ten tusz Eveline. :)
OdpowiedzUsuńJesli chodzi o kosmetyki opalające to uwielbiam Vita Liberata :)
OdpowiedzUsuńZnam tylko olejek z Isany :)
OdpowiedzUsuńSzampon od Biovalen często chwalą i jestem jego ciekawa :)
OdpowiedzUsuńTeż nie lubiłam peelingu Pharmaceris :)
OdpowiedzUsuńEVREE, MAGIC ROSE aktualnie stosuje i podzielam Twoje zdanie. Produkt bez szału, który jakoś nawilża. Najbardziej nie lubię w nim tego złotego poświtu, jaki pozostawia.
OdpowiedzUsuńChetnie poczytam wiecej o peelingu do skory glowy, ktory ci sie sprawdzil :)
OdpowiedzUsuńIf you wish for to grow your familiarity simply keep visiting this website and
OdpowiedzUsuńbe updated with the newest information posted here.
Chetnie kupie niektore z tych produktow ;)
OdpowiedzUsuńWłaśnie zaczęłam butelkę micela z L'Oreal i już nie mogę się doczekać, aż go skończę. Słabo zmywa makijaż z oczu, a właśnie w tym celu go kupiłam. Jest znacznie gorszy niż Garnier, którego używałam do tej pory.
OdpowiedzUsuńTak, jak Ty uwielbiam tę piankę brązującą Avon, jest świetna!