Niestety nieuniknioną kwestią podczas testowania wielu kosmetyków jest natrafienie na takie które nie do końca będą spełniały Nasze oczekiwania wobec niego. Na szczęście w dobie przeszukiwania Internetu i licznych recenzji pomyłki takie zdarzają się coraz rzadziej :) Niestety - z bólem serca - chciałam Was dzisiaj zaprosić na wpis z serii 3xNie czyli kosmetyki, po które nie sięgnę ponownie. Jeśli jesteście ciekawe skąd takie zdanie na temat poszczególnego produktu to zapraszam do dalszej części, tam wszystko wyjaśnię :)
Vis Plantis, Helix Vital Care, Kremowy peeling nawilżający do ciała
Wiązałam z nim duże nadzieje gdyż balsam z tej serii jest ulubieńcem mojej mamy ale niestety zawiodłam się. Od peelingów oczekiwałabym porządnego usunięcia martwego naskórka - aby uznać go za dobry muszę poczuć mocne zdzieranie. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszystkim taki rodzaj kosmetyku może przypaść do gustu i wręcz przeciwnie szukają delikatnych peelingów i tak, ten właśnie do takich należy. Śmiało mogłabym go określić mianem żelu pod prysznic z mikroskopijnymi drobinkami. Dodatkowo jego zapach nie był zbytnio zachęcający do używania. Ciesze się, że już go pożegnałam i jak zapewne zdajecie sobie sprawę nie kupię go ponownie. Aktualnie zauroczyłam się peelingami marki Organic Shop które nie tylko pięknie pachną, kosztują niewiele ale przede wszystkim działają tak jakbym sobie tego życzyła :)
Wet N Wild, Icon Pojedynczy cień do powiek - brokat #BRASS
Przechodząc obok szafy marki WNW bacznie ją po drodze przeglądając dostrzegłam małe, migoczące złotko które od razu przykuło moją uwagę. Po powrocie do domu szybko zabrałam się za testy i jakież było moje zdziwienie ... bubel jakich mało! Tuż po nałożeniu wyglądał rewelacyjnie jednak po kilku mrugnięciach powieką nieestetycznie zebrał się w załamaniach tak, jakbyśmy nałożyły na powieki tłustą szminkę. Nie pomagały żadne bazy pod cienie ani gruntowanie cieniem. Nie jest wart żadnej złotówki, ba! Nawet żadnego, złamanego grosza - nie, nie, nie i jeszcze raz nie.
Wibo, Sparkling Lady Baked Powder - Złoty puder brązujący do twarzy i ciała
W dobie rozświetlaczy marki wypuszczają na rynek coraz to nowe kosmetyki. Skuszona ogromna pojemnością pudru i stosunkowo niską ceną na promocji - 49% wrzuciłam go do koszyka - niestety nie było jeszcze testera i to był mój błąd! Tuż po odpakowaniu moim oczom ukazało się pełno brokatu i nic więcej! Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby był on przeznaczony jedynie do ciała ale na twarz w życiu nie nałożyłabym czegoś takiego. Na kościach policzkowych automatycznie ukazywały się sporych rozmiarów drobinki - notabene fakt faktem pięknie migoczące w słońcu :) Sam w sobie posiada iście złocisty kolor. Nie wiem, czy była to edycja limitowana aczkolwiek nie mogę go już znaleźć na stronie Rossmanna - może to i lepiej :)
Dajcie znać czy w ostatnim czasie również miałyście styczność z kosmetykami które nie do końca sprostały Waszym oczekiwaniom.Jeśli tak to co to było? :)
Na szczęście nie miałam żadnego z tych kosmetyków. Mało eksperymentuję i jestem wierna kosmetykom, których używam od dawna, a jak już kupuje coś czego nie używałam to do tej pory nie trafiłam na coś niefajnego :)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę, chociaż w sumie coraz rzadziej trafiam na mało trafione kosmetyki :)
UsuńNie znam ani jednego z opisanych kosmetyków :) szkoda że się nie sprawdziły.
OdpowiedzUsuńOstatnimi czasy mam szczęście i nie trafiam na buble!
Pozdrawiam
Całe szczęście nie miałam ich :D
OdpowiedzUsuńnie znam żadnego z nich, ale na przyszłość będę wiedziała czego nie kupować :)
OdpowiedzUsuńPokładałam ogromne nadzieje w tym cieniu a tutaj taka niespodzianka :(
UsuńNie znam żadnego, ale też bym nie sięgnęła. Vis Plantis miałam coś, ale ani zapach, ani działanie mi nie przypadło do gustu.
OdpowiedzUsuńŻal mi tego pięgnego cienia z Wet'n'Wild :(
OdpowiedzUsuńTo prawda, piękny a taki felerny :(
UsuńTeż nie lubię brokatowych rozświetlaczy, no tym bardziej do twarzy ;)
OdpowiedzUsuńOjej, a ten cień taki piękny :( Ja z Wibo nie lubiłam nawet słynnego Diamond Illuminator bo widziałam w nim za duże drobinki, więc ten to już pewnie w ogóle...
OdpowiedzUsuńMam ten rozświetlacz z Wibo ale leży nieużywany już dłuższy czas ale ten to konkretne drobinki ma w sobie :(
UsuńAkurat tych produktów nie miałam :) u mnie było trochę tych produktów. Miałam chyba z 6 kosmetyków vatika do włosów niektóre były średnie ale większość taki syf że masakra.. było też trochę produktów z pielęgnacji o których pisałam i o niektórych dopiero będą wpisy. Z kolorówki matowe pomadki w płynie Eveline i coś bym jeszcze znalazła. Ogólnie sporo :P
OdpowiedzUsuńAjj to u mnie na szczęście troszkę mniej tych kosmetyków na nie :D
UsuńU mnie była to nowość marki Rimmel i ich nowy tusz do rzęs, kształtem przypominający szejker - dramat ! Dawno nie miałam maskary,która aż tak mi się osypała pod koniec dnia ;/ Nie polecam ! Nie miałam żadnego z Twoich anty-bohaterów i będę omijać z daleka :)
OdpowiedzUsuńU mnie tusze z Rimmela średnio się sprawdzały dlatego też już na nie nie spoglądam nawet :)
Usuńcien wyglada fajnie szkoda ze sie nie sprawdzil
OdpowiedzUsuńPiękny ten cień ale cóż .. :( Zapowiadał się fantastycznie a wyszło jak wyszło.
UsuńNic nie miałam, szkoda, że się u Ciebie nie sprawdziły te produkty.
OdpowiedzUsuńŻadnego nie znam :)
OdpowiedzUsuńRównież nie znoszę drobnych peelingów. Muszę czuć na twarzy jak usuwa się martwy naskórek. Wszystkie delikatne zniechęcają mnie.
OdpowiedzUsuńTen akurat był do ciała tak więc już w ogóle klapa :(
UsuńU mnie ostatnio trafiły się dwa buble, serum z Biolaven i krem Miya z mango. Oba zapowiadały się świetnie ale zapchały mi twarz :/.
OdpowiedzUsuńSerum z Biolaven czeka na użycie, krem MIYA z mango mam wrażenie, że również mnie zapchał :( Szkoda, bo ma piękny zapach!
UsuńNic z tych produktów nie miałam.
OdpowiedzUsuńCale szczescie zadnego nie uzywalam :)
OdpowiedzUsuń