Bez zbędnych wstępów zapraszam Was na grudniowy projekt denko bo przyznam szczerze, że nazbierało się trochę kosmetyków zarówno z kolorówki jak i pielęgnacji. Wśród nich znalazły się takie perełki, po które na pewno sięgnę ponownie. Jesteście ciekawe?! :)
Ecolab - Pianka do twarzy #Cera Sucha i Wrażliwa
Od jakiegoś czasu jestem bardzo związana z piankami do pielęgnacji twarzy. Bardzo chętnie sięgam po nie zwłaszcza rano z racji tego, że są one niezwykle delikatne i nie ściągają mojej skóry. Fajnie radzą sobie ze zmywaniem pozostałości po wieczornej pielęgnacji, odświeżają a przede wszystkim pobudzają :) Ta dokładnie bardzo delikatnie pachnie, nie znika po zetknięciu z twarzą, dobrze współpracuje ze szczoteczką soniczną oraz niewiele kosztuje.
Mieszanka olejów - Nacomi, olej z dzikiej róży, olej inca inchi, olej z pestek winogron & Orientana róża japońska i szarfan
W łazience na półce zalegało mi kilka olejów których z różnych względów nie byłam w stanie zużyć dlatego też postanowiłam stworzyć z nich mieszankę do demakijażu która notabene bardzo dobrze radzi sobie ze zmyciem wszystkiego, nie przesusza mojej skóry ani nie zapycha. O olejku z dzikiej róży pisałam w oddzielnej recenzji.
Make Me Bio, Almond Scrub - Delikatny peeling do twarzy
Niestety z tym kosmetykiem nie polubiłam się już od samego początku. Próbowałam dać mu szansę jednak z marnym skutkiem. Nie wrócę do niego ponownie a szkoda, gdyż wiązałam duże nadzieje. Więcej na jego temat znajdziecie tutaj.
Czarszka, Ultradelikatny balsam do mycia twarzy
Chyba zbyt mocno jestem przywiązana do typowo oleistych konsystencji w codziennym demakijażu gdyż balsam ten koniec końców średnio mi się sprawdził. Nie jest to zły kosmetyk - broń Boże! Bardzo dobrze radzi sobie z domywaniem wszystkiego, nie podrażnia, nie uczula ani nie zapycha jednak ta konsystencja nie jest dla mnie. Ciesze się, że go przetestowałam jednak ponownie nie kupię kolejnego słoiczka.
Joanna, Farba do włosów #242 i #237
Moje niezawodne farby które koniec końców i tak wypłukują się z włosów jednak robią to w równomierny sposób pozostawiając po sobie idealnie ciepły odcień brązu którego pożądam :) Należy pamiętać, że początkowo kolor wychodzi znacznie ciemniejszy a niżeli później się okazuje. Tym razem na moje włosy wylądowała nieco inna mieszanka która zobaczymy jaką się okaże w efekcie końcowym.
Organic Shop, Peeling do ciała Papaya & Sugar
Kocham, kocham i jeszcze raz kocham! Są to moje ulubione peelingi których nie zamienię na żadne inne. Kosztują niewiele, przepięknie pachną, są bardzo wydajne a przede wszystkim pozostawiają skórę niesamowicie gładką i miękką w dotyku. Po ich zastosowaniu nie muszę już sięgać po żaden balsam do ciała czy masło.
Kneipp, Olejek do kąpieli "Tajemnica piękna"
Miniaturkę tą znalazłam jeszcze w czerwcowym pudełku ShinyBox i od tamtej pory czekała na użycie. Muszę przyznać, że warto było gdyż olejek ten jest genialny - jego zapach jest bajeczny! :) Utrzymuje się na mojej skórze przez długie godziny. Niestety ostatnio bardzo ciężko jest mi go znaleźć w drogerii dlatego też ogromnie ciesze się z obecności pełnowymiarowego kosmetyku w pudełku Naturalnie Piękna IX. Będę mogła jeszcze przez jakiś czas cieszyć się z jego obecności w mojej łazience.
Joanna, Odżywka do włosów z keratyną
Całkiem fajnie radziła sobie z moimi włosami, ładnie pachniała jednak nie wywarła na mnie efektu wow tak jak miało to miejsce przy odżywce L'Oreala :) Ciesze się, że znalazła swe miejsce w mojej łazience jednak ponownie raczej po nią nie sięgnę.
Schwarzkopf Gliss Kur, Oil Nutritive - Ekspresowa odżywka regeneracyjna
Bezapelacyjnie ulubieniec roku! Używam jej codziennie przez co w zapasach posiadam jeszcze kilka opakowań kupionych na bardzo korzystnych promocjach :) Dzięki niej jestem w stanie w 100% rozczesać włosy bez jakichkolwiek problemów a ponadto są one jeszcze bardziej miękkie i gładkie. O dziwo nie obciąża a przy dłuższym stosowaniu nie zaobserwowałam żadnych niepożądanych skutków.
White Agafia - Szampon rokitnikowy "Volume & Lush"
Kolejne zużyte opakowanie mojego ulubionego szamponu. Dzięki niemu ja moich włosach zaistniała jeszcze większa objętość i dłuższa świeżość. Podczas jego użytkowania spokojnie nie musiałabym myć codziennie włosów jednak lubię czuć totalną świeżość. W zapasach posiadam kolejne opakowanie :)
L'Oreal Préférence - Odżywka upiększająca kolor
Bardzo żałuję, że odżywki te są dodawane jedynie do farb. Z pewnością gdyby wypuścili je w większych opakowaniach byłabym pierwszą osobą która kupiłaby kilka opakowań. Nie dość, że przepięknie pachnie, ułatwia rozczesywanie włosów, doskonale je dyscyplinuje to jeszcze pozostawia je bardzo miękkie i puszyste oraz lśniące. Czegóż chcieć więcej? :) Na szczęście swego czasu bardzo namiętnie sięgałam po farby z serii Préférence dzięki czemu mam mały zapas.
Organic Shop, Maska do włosów Organic Fig & Almond
Niestety o tej masce nie mogę powiedzieć zbyt wiele dobrego. Bardzo przeciętna tak samo jak wersja Avocado & Honey. Dobrze rozczesywało się po niej włosy ale to wszystko. Na pewno nie kupię jej ponownie. Ponadto zapach był bardzo przeciętny.
KUESHI PURE&CLEAN - Rewitalizujący tonik do twarzy
Z tym tonikiem przyznam szczerze, że nie wiązałam zbyt wielkich nadziej aczkolwiek koniec końców miło się rozczarowałam. Poza pięknym, lekko słodkim zapachem pozostawiał moją skórę niezwykle odżywioną, ukojoną, pozbawioną wszelkiego rodzaju ściągnięcia, dobrze nawilżoną. Nie podrażnił mnie, nie uczulił ani nie zapchał. Gdyby jego cena była ciut niższa skłonna byłabym do niego powrócić :) Ciesze się, że znalazł się w czerwcowym pudełku ShinyBox - dzięki temu udaje mi się przetestować wiele perełek takich jak ten tonik czy olejek Kneipp.
Golden Rose, Long Wear Finishing Powder
Moje małe odkrycie ostatnich miesięcy. Po przygodzie z pudrami Kryolan Anti Shine oraz fixującym Ecocera które niestety koniec końców okazały się zbyt wysuszającymi ten okazał się wybawieniem. Niezwykle drobno zmielony, lekki a przy tym bardzo dobrze utrwalający. Nie zapycha, nie podrażnia ani też nie wysusza. W zapasach posiadam kolejne opakowanie i na pewno na tym się nie skończy :) Znalazł się także w ulubieńcach października a to o czymś świadczy.
Wet n Wild, Photofocus Foundation
Kolejny ulubieniec - tym razem podkład który tuż po premierze był dość ciężko dostępny. Na szczęście z racji używania samoopalaczy z ciemniejszymi odcieniami nie było problemu :) Bardzo często porównywany jest o kultowego ELDW. Na mojej tłustej cerze sprawdza się genialnie przez długie godziny utrzymując błyszczenie w ryzach a przy tym nieskazitelny wygląd cery. Nie zauważyłam aby powodował pogorszenie się cery, ciastkował się lub nieestetycznie zbierał w załamaniach skóry. Nie jest to moja ostatnia buteleczka.
Essence, Camouflage Full Coverage Concealer
Korektor ten miał być tańszym zamiennikiem kultowego kosmetyku Catrice jednak w moim odczuciu nieco mu brakuje do rywala aczkolwiek polubiliśmy się na tyle, bym mogła nadać mu miano ulubieńca :) Bardzo ładnie stapia się z cerą, najjaśniejszy odcień jest faktycznie bardzo jasny, nie zbiera się w załamaniach jednak jak dla mnie posiada średnie krycie.
Eveline, Advance Volumiere - Skoncentrowane serum do rzęs 3 w 1
Kolejne, zużyte opakowanie tego serum tylko potwierdza jak bardzo go lubiłam. Obecnie nie sięgam po nie już tak często aczkolwiek na pewno do niego wrócę. Stosowałam je jako bazę pod wszelkiego rodzaju tusze do rzęs. Dzięki niemu rozprowadzały się one znacznie lepiej a moje rzęsy koniec końców były w lepszej kondycji. Na najbliższej promocji w Rossmannie na pewno dorzucę je do koszyka :)
Eveline, WONDERSHOW VOLUME
Tusz ten doskonale rozdziela, pogrubia i wydłuża moje rzęsy nadając im efekt wow. Pierwsza warstwa przygotowuje je nadając ładnego, codziennego a zarazem nienachalnego looku zaś dopiero druga pokazuje ukryte piękno w nim drzemiące. Nie zauważyłam aby tusz ten osypywał się w ciągu dnia czy też spływał z rzęs w kontakcie z wodą :) Zarówno w użyciu jak i zapasach mam już kolejne opakowanie :)
A jakie były Wasze ostatnio zużyte kosmetyki? Znalazłyście jakieś perełki? :)
U mnie również nie sprawdziła się ta maska do włosów z Organic Shop :/. Ale za to ten Schwarzkopf mój ulubieniec i przy tym ma przyjemny zapach :D.
OdpowiedzUsuńDużo rzeczy z Twojego denko mnie ciekawi. Peeling Organic Shop i balsam Czarszki chcę od dawna wypróbować (mam nadzieję, że balsam do demakijażu zachwyci mnie bardziej nić Ciebie). Zaciekawiłaś mnie też tą pianką oczyszczającą :)
OdpowiedzUsuńOstantio polubiłam oleje własnie od Nacomi. Nie zrobiły mi przykrości na twarzy i za to mają wielki plus!
OdpowiedzUsuńAlmond Scrub u mnie również się nie sprawdził, a nad balsamem Czarszki ciągle rozmyślam :P
OdpowiedzUsuńSporo fanych kosmetykow tam widze ;) pozdrawiam i zapraszam ;)
OdpowiedzUsuńOlej z pestek winogron Nacomi bardzo lubię. Miałam kamuflaż essence - nie sprawdził się.
OdpowiedzUsuńTen tonik z Kueshi mnie kusi :)
OdpowiedzUsuńUzywasz ciekawych produktow :)
OdpowiedzUsuń