
Dziś nadszedł czas aby przedstawić Wam kosmetyki - a raczej puste opakowania - które udało mi się zużyć w ubiegłym miesiącu z małymi ich recenzjami. Nie było ich zbyt wiele jednak będziecie mogły zobaczyć tutaj zarówno kolorówkę jak i pielęgnację. Ciesze się niezmiernie gdyż moje zapasy z dnia na dzień stają się coraz mniejsze. Zapraszam do dalszej części wpisu.
HEAN HIGH DEFINITION CAMOUFLAGE SKIN MIX - niestety nadszedł już jego kres! Leżał dość długo nieużywany co tylko może świadczyć o tym, że średnio się spisywał. Posiadał dosyć tępą konsystencję która dopiero po rozgrzaniu nadawała się do aplikacji.
KOBO PROFESSIONAL SUN BRONZING POWDER - tak samo jak w przypadku wcześniejszego kosmetyku zalegał jedynie w szufladzie nieużywany przez długi czas. Muszę przyznać, że używałam go swego czasu dosyć namiętnie gdyż dorobił się widocznego denka. Posiadał dość ciemny kolor i liczne drobinki które w lecie fantastycznie odbijały promienie słońca. Zapewne już do niego nie powrócę z racji innych, bardzo fajnych kosmetyków dostępnych na rynku.
KOBO PROFESSIONAL, IDEAL COVER MAKE UP - nie raz wspominałam zarówno o jaśniejszy wersji jak i ciemniejszej. Swego czasu używałam ich do konturowania na mokro jednak później leżały zapomniane aż w końcu marka Kobo postanowiła wypuścić na rynek kółko do konturowania z chłodniejszymi odcieniami w którym jestem zakochana. Posiadają one dokładnie taką samą konsystencję która nie sprawia problemów podczas aplikacji. Ciemniejszy odcień nadawał się bardziej do opalania cery a niżeli stricte konturowania. Jaśniejszym odcieniem zdarzało mi się wyrównywać linię pod brwiami czy też zakrywać niedoskonałości.
MAKEUP REVOLUTION CIEŃ MATOWY TOUCH ME - genialnie sprawdzał się zarówno jako cień nanoszony na powieki ale również jako puder do rozjaśniania i gruntowania korektora pod oczami. Nie kosztował zbyt wiele i zapewne do niego powrócę gdyż udało mi się znaleźć produkt który spełniałby moje oczekiwania. Posiadał idealną pigmentację, porównywalną do matowego cienia marki My Secret #505. Jeśli szukacie dobrego, matowego, cielistego cienia to polecam Wam się za nim rozejrzeć :)
WELLNESS & BEAUTY PEELING DO CIAŁA `MASŁO SHEA I OLEJ MIGDAŁOWY` - obłędnie pachnący słodyczami, pozostawiający po sobie nawilżającą warstwę peeling do ciała dostępny w Rossmannie. Jako iż jestem ogromną fanką peelingów kawowych które możemy sobie wykonywać bez problemów łącząc przyjemne z pożytecznym uważam go bardziej jako odskocznię. Na pewno ponownie do niego powrócę chociażby dla zapachu. Efekt ścierania martwego naskórka był zadowalający.
BIELENDA, IDEAL SKIN, ARBUZOWA MASKA ALGOWA - bardzo wydajny produkt o arbuzowym - nie chemicznym - zapachu. Moja cera po jej zastosowaniu wyglądała jak nowo narodzona. Wyciszona, wygładzona, sprężysta a przede wszystkim nawilżona. Jeszcze lepsze efekty uzyskiwałam stosując pod nią różnego rodzaju sera czy oleje. Na pewno nie jest to ostatnia maska algowa w moich rękach chociaż muszę przyznać, że samemu trochę ciężko jest ją sobie zaaplikować.
BIOCOSMETICS - KOKOSOWY PEELING POLINEZYJSKI - ładnie pachniał jednak nie zauważyłam efektu wow! jak po peelingu solnym Bani Agafii którego właśnie używam. Kupiłam go z czystej ciekawości jako ogromna maniaczka wszystkiego co kokosowe i na pewno do niego ponownie nie powrócę. Lubię czuć mocniejsze ścieranie.
JOANNA, SENSUAL, PLASTRY Z WOSKIEM DO DEPILACJI CIAŁA - używam ich do regulowania brwi z racji tego, iż jest to znacznie szybszy sposób na pozbycie się niechcianych włosków. W tej roli sprawdzają się znakomicie, za jednym pociągnięciem usuwamy znaczną ilość. Zdaję sobie sprawę, że metoda ta nie każdemu przypadnie do gustu jednak wszystko jest dla ludzi - uprzedzam pytania, nie zdarzyło mi się jeszcze uszkodzenie skóry żadnej osobie - jak również i mi - na której ich używałam :) Są bardziej opłacalne niżeli te stricte przeznaczone do depilacji twarzy.
OCEANIC, LONG4LASHES, SZAMPON WZMACNIAJĄCY PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW - skusiłam się na niego podczas mojej nierównej walki z wypadaniem włosów. Pokładałam w nim ogromne nadzieje i wierzyłam, że sprawdzi się równie dobrze jak odżywka do rzęs, niestety się myliłam. Poza tym, że ładnie pachniał to nie robił zbyt wiele z moimi włosami - myć je oczywiście mył jednak późniejsze ich rozczesanie graniczyło z cudem nawet po zastosowaniu odżywki. Oczywiście można się domyślać, że również nie zahamował mojego wypadania. Śmiało mogę stwierdzić, że były to pieniądze wyrzucone w błoto a groszy nie kosztował.
ELFA PHARM SZAMPON ŁOPIANOWY PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW Z AKTYWATOREM WZROSTU - z tym gagatkiem było znacznie lepiej w przeciwieństwie do poprzednika. Posiadał lekko ziołowy zapach jednak po jego użyciu nie miałam problemów z rozczesaniem włosów. Fajnie domywał nawet oleje jednak niestety również i on nie zahamował wypadania włosów. Jego cena wahała się w granicach 12 - 15 zł czyli była do przeżycia ;) Raczej do niego nie powrócę.
BIODERMA, SEBIUM PORE REFINER - trafił tutaj przez przypadek gdyż pisałam o nim w grudniowym projekcie denko.
ECOSPA, OLEJ Z PESTEK WINOGRON - używałam go głównie do olejowania włosów ale także świetnie sprawdzał się w metodzie OCM do której planuję powrócić gdyż widziałam znaczną różnicę podczas jej stosowania.
BIELENDA, SUPER POWER MEZO SERUM, AKTYWNE SERUM KORYGUJĄCE DO CERY MIESZANEJ I TŁUSTEJ - moje odkrycie roku 2014. Od tego czasu bardzo chętnie do niego powracam. Był to jeden z pierwszym produktów z kwasem który widocznie poprawiał stan mojej cery, dzięki niemu niedoskonałości pojawiały się znacznie rzadziej a skóra dodatkowo była wygładzona. Niekiedy potrafił lekko przesuszyć jednak wystarczyło po jego wchłonięciu zaaplikować krem nawilżający. Na pewno jeszcze nie raz do niego powrócę.
Na koniec chciałabym jeszcze wspomnieć o 3 rozjaśniaczach i 4 farbach które zużyłam zanim znalazłam swój kolor. Były to głównie produkty marki Joanna (rozjaśniacze i 2 fabry - mleczna czekolada #239) oraz 2 opakowania Palette których kolor niestety dość szybko się wypłukał.
Napiszcie czy miałyście któryś z wymienionych produktów oraz co sądzicie na ich temat :)
Napiszcie czy miałyście któryś z wymienionych produktów oraz co sądzicie na ich temat :)
Nie używałam żadnego z tych produktów, z wyjątkiem plastrów. Chętnie wypróbuję ten peeling z Wellness & Beauty. Miłego dnia!
OdpowiedzUsuńMuszę koniecznie spróbować serum od Bielendy tego dla cery tłustej/trądzikowej. Mam to z witaminą C i bardzo sobie chwalę :)
OdpowiedzUsuńMam w zapasach ten szampon Łopianowy do włosów i czekam z używaniem na moment gdy moje włosy będą miały ochotę trochę powypadac ;D mam nadzieję, że u mnie troszkę wtedy to zatrzyma.
OdpowiedzUsuńJak ja dawno nie miałam nic z Kobo :) Co do farb Pallette to się zgadzam, szybko się wypłukują. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńładne denko ;) ja uwielbiam maski algowe z bielenda, ale tej arbuzowej jeszcze nie mialam
OdpowiedzUsuńPolecam z całego serca! Nie dość, że cera po jej zastosowaniu wygląda jak nowo narodzona to do tego zapach jeszcze bardziej umila nam ten proces ;)
UsuńSerum z Bielendy uwielbiam :) Pamiętam, że skusiłam się na nie, kiedy zobaczyłam je u Ciebie :)
OdpowiedzUsuńCiesze się w takim razie, że skusiłaś się na coś z mojego polecenia a co ważniejsze równie dobrze spisuje się u Ciebie jak i u mnie ;)
UsuńNiewiem czy już kiedyś pytałam ale powiedz kochana jakim aparatem focisz?:*
OdpowiedzUsuńCudne foty i super produkty wykończyłas!
Dziękuję ślicznie ;) Zdjęcia wykonuję Canonem 700D :)
UsuńOd dawna mnie kusi ten peeling do ciała :) Chyba w końcu go zakupię :)
OdpowiedzUsuńPolecam bo pachnie obłędnie ♥
UsuńSpore denko. Zaciekawil mnie ten peeling.
OdpowiedzUsuńMiałam tylko plastry. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńMaskę z Bielendy i peeling z olejem midałowym przetestowalabym z WIELKĄĄĄĄ przyjemnością ;) pozdrawiam i zapraszam :)
OdpowiedzUsuńOd lat używam tych plastrów z woskiem:) raz poparzyłam sobie skórę usuwając wąsik, a najlepsze, że chłopak jadł wtedy obiad w kuchni obok i musiałam wyjść i powiedzieć, że właśnie wydzierałam wąsa i przydarzył się wypadek:)
OdpowiedzUsuńTrzeba uważać, ale wosk to świetna sprawa:)
O kurczę, sporo kolorówki. U mnie to schodzi bardzo wolno. Szczególnie teraz kiedy siedząc w domu z Malutką rzadko się maluję :) Gratulacje :)
OdpowiedzUsuńNie znam nic ale plastry nie są dla mnie ;)
OdpowiedzUsuńAłć ;)
Znam tylko serum z Bielendy, ale jeszcze za krótko go używam żeby mieć wyrobione zdanie na jego temat ; )
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńDobrze, że chwalisz te algi Bielendy, bo ja je uwielbiam (na razie żadna wersja mnie nie rozczarowała) i zasadzałam się na arbuzową, ale nie byłam pewna, czy warto eksperymentować, skoro inne tak dobrze działają. Widzę, że warto :D.
OdpowiedzUsuńTeż mam wielki problem z wypadaniem włosów :( współczuję i trzymam kciuki za Twoją walkę!
Mam te plastry do depilacji ale jeszcze ich nie używałam. Moze wlasnie użyje ich do depilacji brwi :)
OdpowiedzUsuńnic z tego nie miałam, myślałam że szampon Oceanic fajnie się spisuje....
OdpowiedzUsuń