Manicure
Makijaż
Recenzje

środa, 27 kwietnia 2016

Projekt Denko | Zużycia minionego miesiąca { Luty & Marzec }


Przed Nami końcówka kwietnia a ja dziś z małym poślizgiem zapraszam Was na projekt denko z dwóch ubiegłych miesięcy w którym znalazła się zarówno kolorówka jak i pielęgnacja. W styczniowej edycji projektu było tego znacznie mniej. Też tak czasem macie, że jeśli kończy się jeden kosmetyk to za nim cała reszta? Analizując dzisiejszy wpis na pewno to dostrzeżecie. Jeśli interesuje Was kilka/kilkanaście mini recenzji to zapraszam do dalszej części wpisu.

Projekt Denko | Zużycia minionego miesiąca { Luty & Marzec }

Norel, MultiVitamin - Rozświetlający tonik witaminowy i Norel, Skin Care - Łagodna pianka myjąca 
____________________________
Wspominałam o nich we wpisie poświęconym porannej pielęgnacji z marką Norel.

Norel, Mandelic Acid - Krem rozjaśniająco-wygładzajacy z kwasem migdałowym i PHA
____________________________
Ten kosmetyk bardzo przypadł mi do gustu. Znalazł się między innymi w wieczornej pielęgnacji z marką ale także ulubieńcach lutego. Na mojej cerze spisywał się jak mało który krem. Jeszcze bardziej doceniłam jego właściwości gdy już go niestety zabrakło. Podczas stosowania cera była widocznie nawilżona, wygładzona oraz rozjaśniona. Na twarzy nie pojawiały się niedoskonałości więc mogłam cieszyć się nieskazitelną cerą przez długi czas.

Planeta Organica, Odmładzająca maseczka do twarzy
____________________________
Kupiłam ją już stosunkowo dawno i jeszcze nigdy nie znalazła się na blogu. Posiada bardzo przyjemny zapach - jakby owoców leśnych, kremową konsystencję oraz różowy kolor. Po jej zastosowaniu cera była bardziej miękka, gładka i lekko nawilżona. Osobiście stosowałam ją na noc. Nie zauważyłam podrażnień ani zapychania. Fajna maseczka w przystępnej cenie jednak raczej ponownie do niej nie wrócę.


GoCranberry, Odżywczo - wygładzający krem pod oczy
____________________________
Kupiłam go po licznych zachwytach dziewczyn na blogach. Zamknięty został w ekonomicznym opakowaniu typu airless. Bardzo wydajna, lejąca konsystencja. Świetnie sprawdzał się również pod makijaż, aplikowany później korektor nie rolował się i nie zbierał w załamaniach. Nie przesuszał a wręcz przeciwnie lekko nawilżał. Po dłuższym namyśle byłabym skłonna do niego powrócić.  

GoCranberry, Intensywnie nawilżające serum przeciwzmarszczkowe na noc
____________________________
Opakowanie identyczne jak w przypadku kremu pod oczy - typu airless, również niesamowicie wydajne z lejącą konsystencją. Białomleczne serum o takim samym zapachu jak kremu, nie nawilżało wybitnie jednak było ono lekko wyczuwalne. Nie zachwyciło mnie na tyle abym zechciała ponownie do niego wrócić.

Garnier, Płyn micelarny 3w1
____________________________
Ente, zużyte opakowanie. Tego płynu już raczej nikomu nie trzeba przedstawiać. Miało swoje 5 minut w oddzielnym wpisie. Kolejny już w użyciu.

Uriage, Eau Thermale d`Uriage
____________________________
Niezastąpiona w codziennym makijażu jak i pielęgnacji. Fantastycznie sprawdza się do odświeżania w ciągu dnia. Nie uczula, nie podrażnia. Jest bezzapachowa, koi, zmniejsza zaczerwienienia. Co ważniejsze nie wymaga osuszania. Przy regularnym stosowaniu skóra po jej zastosowaniu staje się wyraźniej napięta, nawilżona. Doskonale scala również makijaż. Na pewno nie jest to moje ostatnie opakowanie.

Fitokosmetik,  Naturalna odżywcza maseczka do twarzy na kozim mleku z olejkiem lnianym i truskawkami
____________________________
Przede wszystkim urzekł mnie jej piękny, budyniowy zapach. Posiada białomleczny kolor oraz kremową konsystencję dzięki czemu nie sprawia problemów podczas aplikacji. Za cenę ok. 7 zł dostajemy pojemność 25 ml która wystarczyła na kilka użyć. Nie podrażnia, nie zapycha. Skóra po jej zastosowaniu była miękka, gładka i odżywiona oraz zadowalająco nawilżona. Możliwe, że jeszcze kiedyś po nią sięgnę.


Palmers Cocoa, Nawilżający balsam do ciała
____________________________
Kupiłam go po stosunkowo udanej przygodzie z balsamem brązującym Palmersa. Wersja Cocoa posiada specyficzny, lekko kakaowy zapach który nie wszystkim może przypaść do gustu. Jest to produkt niezwykle wydajny - przy stosowaniu kilka razy w tygodniu, na mojej skórze pozostawiał średnie nawilżenie. Raczej do niego nie powrócę gdyż pod koniec zapach jego najzwyczajniej w świecie zaczął mi przeszkadzać.

Sweet Snuggles, Mini balsam do ciała
____________________________
Otrzymałam go jako jeden z prezentów gwiazdkowych w zestawie. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z tą marką więc też do końca nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Po pierwszym zastosowaniu miło się zaskoczyłam gdyż balsam posiadał słodki a zarazem bardzo przyjemny zapach dając przy tym uczucie lekkiego nawilżenia.

Nivea, Balsam do ciała pod prysznic
____________________________
Przyznam szczerze, że nie jest to zupełnie moja bajka. O tyle o ile nie lubię zbyt często sięgać po balsam do ciała z racji na fakt klejenia się tak balsamy do ciała pod prysznic kompletnie do mnie nie przemawiają - owszem są niezłym udogodnieniem jednak coś mi w nich nie pasuje. Balsamy Nivea mają przyjemne zapachy i to wszystko. Po tych próbkach nie skusiłabym się na produkt pełnowymiarowy.


Pharmaceris H, Keratineum - szampon wzmacniający do włosów osłabionych
____________________________
Wspominałam o nim już nie raz na blogu między innymi w oddzielnym wpisie. Jest to produkt do którego bardzo chętnie wracam dzięki pięknemu zapachowi ale także działaniu. Niezwykle wydajny - pojemność 250 ml - przy codziennym stosowaniu, nie podrażnia ani nie uczula. Najlepiej sprawdza się pozostawiony przez chwilę na skórze głowy dzięki czemu działa znacznie lepiej - widoczny przyrost oraz pojawienie się baby hair. Nie stosowałabym go jednak przez cały czas gdyż bałabym się o przyzwyczajenie skóry i włosów oraz osłabienie efektu WOW. Na pewno powrócę do niego nie raz.

Bania Agafii, Szampon do włosów specjalny - aktywator wzrostu
____________________________
Mogłyście zobaczyć jego większą ilość w nowościach grudnia i od tamtej pory używam go z powodzeniem. Jest to moje odkrycie końca roku 2015, pojawił się również w ulubieńcach grudnia a zdobył moje zaufanie dzięki śmiesznie niskiej cenie oraz swym dzianiem. Pomimo tego, iż jego zadaniem jest aktywowanie porostu włosów u mnie rezultatem było zmniejszenie ich wypadania. Już po pierwszym użyciu zauważyłam znacznie mniej włosów w odpływie nie zmieniając nic innego w ich pielęgnacji. Jedyną rzeczą do której mogłabym się przyczepić jest opakowanie - nie obraziłabym się za plastikową butelkę najlepiej z pompką! ;) Zapewne jeszcze nie raz do niego powrócę.


Joanna, Super Blond, Rozjaśniacz do pasemek i balejażu
____________________________
Moja droga do jaśniejszych włosów powoli dobiega końca. Na przełomie lutego i marca postanowiłam jeszcze bardziej ujednolicić swój kolor dzięki czemu jestem z niego niezmiernie zadowolona. Nie obyło się bez podcięcia końcówek jednak i tak już nadawały się do ścięcia. Rozjaśniacze z Joanny są ze mną od początku moich przygód z rozjaśnianiem - przekonałam się niejednokrotnie, że najlepiej sprawdzają się na moich włosach.

Nivea, Sensitive - Łagodzący balsam po goleniu 
____________________________
Zapewne większości z Was już nie zdziwi obecność tego kosmetyku w projekcie denko. Jako pierwszego dostrzegłam do w filmikach Nikkietutorials używanego jako bazy pod podkład. Skusiłam się na wersję podróżną gdyż nie wiedziałam jak sprawdzi się na dłuższą metę jednak obecność w dzisiejszym wpisie i większa pojemność musi o czymś świadczyć. Balsam ten nie zapchał mojej skóry ani nie przesuszył, nie powodował podrażnień a wręcz przeciwnie łagodził. Makijaż na niego aplikowany nie był znacznie bardziej trwalszy jednak podkład lepiej się "przyklejał" - nie przemieszczał się - dając nieco lepsze krycie.


Life, Volume Plus - Odżywka do włosów 
____________________________
Wspominałam o niej w ulubieńcach ubiegłego miesiąca. Odżywka na moich włosach spisuje się rewelacyjnie pozostawiając je ładnie pachnące, ujarzmione, wygładzone a do tego miękkie w dotyku. Dzięki swojej pojemności i wydajności wystarcza na bardzo długo. W zapasach posiadam jeszcze 2 opakowania i na pewno sięgnę po nią ponownie.

L'biotica, Biovax - Intensynie regenerujaca maseczka `Keratyna + jedwab`
____________________________
Maski Biovax całkiem fajnie sprawdzają się na moich włosach - wygładzają je dodatkowo nawilżając w wystarczającym stopniu. Są wydajne i posiadają ładne zapachy. Tak samo było w przypadku wersji Keratyna + jedwab. W zapasach posiadam jeszcze wersję Bambus & olej awokado której jestem niezmiernie ciekawa gdyż zbiera same ochy. Nie wykluczone, że powrócę jeszcze nie raz do tych masek. Dodam jeszcze, że najlepiej sprawdzają się pozostawione pod czepkiem dobrych kilka godzin.

Isana Professional, Effektiv-Kur, Oil Care - Kuracja do włosów z olejkiem arganowym
____________________________
Na blogu mogliście poczytać o starszej siostrze - odżywce której używałam z powodzeniem. Po udanej przygodzie miałam ochotę na wypróbowanie owej kuracji jednak nie zachwyciła mnie na tyle abym sięgnęła po nią po raz kolejny. Owszem włosy po jej zastosowaniu były nieco zdyscyplinowane na końcówkach jednak kompletnie ich nie nawilżała. Trzeba przyznać, że jest to produkt wydajny o ładnym zapachu i gęstej konsystencji idącej w parze z niską ceną jednak to wszystko. Oczywiście nie używałam jej na całe włosy gdyż czytałam, że lubi je przetłuszczać.

Babnia Agafii, Maska do włosów drożdżowa na pobudzenie wzrostu
____________________________
Pokochałam ją nie tyle co za działanie docelowe a przepiękny zapach. Kojarzy mi się on ze słodkimi ciasteczkami, dodatkowo fantastycznie regeneruje moje włosy i w pewnym stopniu przyspiesza porost. Jak mogliście zauważyć przewijała się przez bloga kilka razy co świadczy tylko o tym, że bardzo lubię do niej wracać. Nie kosztuje zbyt wiele a jest wydajna.


Make Up For Ever, Aqua Brow - Wodoodporny cień do brwi w kremie
____________________________
Produkt legenda który wszyscy doskonale znają. Jeden z pierwszych kosmetyków do brwi który zagościł w mojej kosmetyczce. Pisałam o nim w oddzielnym wpisie. Od tego czasu moje zdanie na jego temat się trochę zmieniło. Na rynek zaczęto wprowadzać coraz to nowe produkty do brwi w szerokiej gamie kolorystycznej oraz znacznie niższej cenie przez co farbka MUFE odeszła na dalszy plan jednak za cel postawiłam sobie jej zużycie. Udało się! Na pewno nie powrócę do niej ponownie chociażby z racji podniesienia i tak już sporej ceny. Jej miejsce godnie zastąpiła konturówka z Inglota wspominana w osobnym wpisie.

Dermacol, Podkład Fluid kryjący Make Up Cover
____________________________
Jest to produkt niesamowicie wydajny i napigmentowany. Pisałam o nim na blogu jednak w efekcie końcowym miłości z tego nie było. Dostępny w szerokiej gamie kolorystycznej, posiada przyjemny zapach który znika po zetknięciu ze skórą. Jego konsystencja przypomina masło, jest niesamowicie gęsta i zbita przez co aplikacja produktu z tubki prosto na twarz za pomocą pędzla stwarza problemy - możemy spodziewać się smug. Niestety zaaplikowany na całą twarz ze względu na skład i parafinę w niej zawartą dziad niesamowicie zapycha! Nie powrócę do niego ponownie chociaż sprawdzał się do zakrywania drobnych niedoskonałości - kamuflaż z Catrice radzi sobie równie dobrze.

Debby, Concealer Solution - Korektor w płynie
____________________________
Pisałam o nim między innymi tutaj. Dostępny głównie w SuperPharm w 3 odcieniach, zamknięty w przezroczystym opakowaniu  zakończonym aplikatorem w formie gąbeczki który nie do końca mi odpowiada z racji utrudnionej aplikacji poprzez wklepywanie go pod oczy.  Posiada lekką konsystencję oraz średnie krycie w kierunku do lekkiego przez co kompletnie nie sprawdza się stwierdzenie "minimalizuje cienie i ukrywa niedoskonałości" które sugeruje producent. Nie uczula oraz nie podrażnia a dodatkowo nie oksyduje. Nie powrócę do niego ponownie gdyż znam wiele tańszych i znacznie lepszych korektorów do stosowania pod oczami.

Diadem, Korektor pod oczy CYGNUS
____________________________
Korektor o bardzo lekkim kryciu który nie sprawdził się kompletnie pod oczy jednak znalazł świetne zastosowanie do czyszczenia linii pod brwiami dzięki swej płynnej konsystencji. Jest lekki a przy tym rozświetlający. Dostępny w jednym, jasnym, lekko różowym odcieniu. Idealnie stapia się ze skórą stając się niewidocznym, ładnie rozświetla spojrzenie. Nie podrażnia, nie zapycha. Tak jak w przypadku poprzednika nie powrócę do niego ponownie.

Bourjois, Healthy Mix korektor maskujący
____________________________
Kupiłam go po przeczytaniu pochlebnych opinii. Ujęłam go w swoim zestawieniu produktów których nie polecam kupować na promocji w Rossmannie. Wspominałam o tym, że zamknięty został w poręcznym opakowaniu w formie tubki a dzięki swojej pojemności 11 ml jest to kosmetyk niesamowicie wydajny! Posiadany przeze mnie odcień 51 wpada w bardzo żółte tony który po czasie ciemnieje przekształcając się w pomarańcz. Średnio kryjący, potrafi nieestetycznie zbierać się w załamaniach podkreślając je przez długi czas. Posiada ładny zapach oraz dość suche, matowe wykończenie przez co może przesuszać. Nie sprawdza się w roli bazy pod cienie. Jedyne czego nie można mu odmówić to trwałość - utrzymuje się aż do demakijażu.

Catrice, Liquid Camouflage High Coverage Concealer - Korektor w płynie wodoodporny
____________________________
Korektor który pokochałam od pierwszego użycia. Doskonale zdaję sobie sprawę, że ma wielu zwolenników jak i przeciwników. Pisałam o nim w oddzielnej recenzji, porównaniu do kremowej wersji oraz dobrych i tanich produktach do zakrywania niedoskonałości więc jeśli jesteście ciekawe to zapraszam do lektury. Dodam tylko, że posiadam w zapasie kolejne 4 sztuki.


Debby, All In One Mascara
____________________________
Znalazł swe miejsce w osobnej recenzji. Dostępny w drogerii SuperPharm, posiada silikonowa szczoteczkę która jest stosunkowo duża i gibka dzięki czemu łatwo możemy nią dotrzeć do każdej rzęsy. Jest to bardzo dobrze napigmentowany, czarny jak smoła tusz który niestety potrafi nabierać się w zbyt dużej ilości na szczoteczce sklejając tuszowane rzęsy. Fajny tusz do codziennego użytku pod warunkiem, że nauczymy się z nim współpracować. Nie osypuje się, nie tworzy efektu pandy pod okiem, ładnie rozdziela i lekko wydłuża nasze rzęsy jednak posiada specyficzny zapach. Nie powrócę do niego ponownie gdyż identyczny jak nie lepszy efekt jestem w stanie uzyskać tuszem Lovely.

Eveline Cosmetics, Volume Celebrities - tusz do rzęs zwiększający objętość
____________________________
Kupiłam go po licznych zachwytach dziewczyn zarówno na blogach jak i youtube. Niestety na moich rzęsach kompletnie się nie sprawdził. Poza ładnym rozdzieleniem rzęs i niskiej cenie nie zauważyłam nic spektakularnego. Potrafił niekiedy sklejać rzęsy oraz osypywać się w ciągu dnia. Na szczoteczkę nabierała się ogromna ilość tuszu oblepiając ją wokół. Dodatkowym atutem jest fakt nie spływania z rzęs jednak nie zaobserwowałam tytułowego pogrubienia ani wydłużenia. 

Sephora, Outrageous Curl Mascara
____________________________
Znalazł się w mojej kosmetyczce po jednym z filmików zobaczonych na youtube. Zakochałam się w efekcie jaki dawał na rzęsach. Posiada dosyć malutką jak na tradycyjne tusze szczoteczkę jednak dzięki niej możemy dotrzeć w każde miejsce. Ładnie podkręca i wydłuża przy tym świetnie pogrubiając - nie sklejając. Nie osypuje się jednak nie jest ani wodoodporny ani wodooporny. Nie wykluczone, że jeszcze kiedyś do niego powrócę polując na promocję.

Wibo, Panoramic Lashes Shine & Volume Mascara
____________________________
Ogromna szczotka i osypywanie się po kilku godzinach to cechy którymi mogłabym krótko opisać ten tusz. Kupiłam go z czystej ciekawości po przeczytaniu pochlebnych opinii na jego temat. Moje rzęsy po jego użyciu były sklejone przez zbyt dużą ilość nabieranego na szczoteczkę tuszu. Czasem powodował również efekt pajęczych nóżek. Szybko się kruszy, osypuje i pozostawia ślady pod okiem. Pomimo szczerych chęci polubienia się z nim trafił do kosza. Posiadaczki małych oczu na pewno nie będą z niego zadowolone. Na pewno do niego nie powrócę.

Kobo Professional, Sexy Black Mascara 3w1
____________________________
Tusz który na moich rzęsach nie robił praktycznie nic oprócz pokrycia czarnym kolorem.  Nie sklejał rzęs, nie pozostawiał grudek ale też nie wydłużał ani nie pogrubiał. Ciesze się, że dostałam go za złotówkę jako dodatek do zakupów gdyż byłabym lekko zawiedziona kupując go w cenie regularnej. Osobom poszukującym bardzo naturalnego, dziennego efektu powinien przypaść do gustu.

L'Oreal Paris, Volume Million Lashes So Couture
____________________________
Tego kosmetyku nie trzeba nikomu przedstawiać. Pięknie pachnie, ładnie rozdziela, pogrubia i wydłuża. Nie osypuje się ani nie odbija. Jedynym minusem jest jego ciężkie zmywanie. W zapasach posiadam kolejne opakowanie. 

Eveline, Argan Oil, SOS Lash Booster - Serum do rzęs z olejkiem arganowym 5 w 1
____________________________
Uwielbiam używać go jako baza pod tusz. Nie zauważyłam właściwości pielęgnujących jednak aplikowany na niego później kosmetyk znacznie lepiej wygląda. Nie skleja rzęs dając dodatkowo ochronę przed niekiedy codziennym, silnym działaniem tuszu. W zapasach posiadam kolejne opakowania i gdy tylko mi się skończy sięgnę po kolejne.

MIYO - CLEVER BROW! - Stylizator do brwi
____________________________
Bardzo ale to bardzo wydajny żel który swego czasu był łatwo dostępny w 2 odcieniach. Nie raz znalazł się w ulubieńcach ale także wielu makijażach. Posiadał rzadką konsystencję, dawał pół transparentny kolor jednak poza wydajnością posiadał najważniejszą zaletę - utrwalał brwi jak lakier do włosów a kosztował niewiele. Żałuję, że nigdzie nie mogę do znaleźć bo z pewnością powróciłabym do niego ponownie.

Uff! To by było na tyle. Jeśli mieliście styczność z opisywanymi przeze mnie produktami chętnie dowiem się  Waszego zdania na ich temat ;-)


Bądź na bieżąco!
- Instagram - Facebook -



28 komentarzy
  1. Bardzo dużo kolorówki, gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głównie to same tusze do rzęs i korektory czyli to czego używa się codzienne :) Gorzej jest w przypadku cieni czy kredek niemniej jednak dziękuję :)

      Usuń
  2. Ja tak z innej beczki: Jakie masz teraz piękne zdjęcie w profilowym! Wow <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram - pasuje Ci taki makijaż, kolor ust i włosów :) Może zrobiłabyś wpis o swoich włosach i pokazała nam ten przepiękny kolor w całej okazałości? :) A denko rzeczywiście spore. Nie pamiętam kiedy tyle zużyłam :)

      Usuń
    2. @INGA B. Dziękuję! Niebawem powinien pojawić się makijaż w którym zdjęcie będzie nieco większe :)

      @ANONIMOWY Również dziękuję! ;) Planuje oczywiście w najbliższym czasie wpis o aktualnej pielęgnacji włosów po rozjaśnianiu tylko nie wiem jak się z czasem wyrobię :)

      Usuń
  3. Wow, sporo tego. Miałam kilka produktów :) także wykończyłam kolejną butlę Garniera.

    OdpowiedzUsuń
  4. denko imponujące :-) szczególnie pod względem ilości tuszy do rzęs. Który najlepiej Ci się sprawdził?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej Sephora oraz L'Oreal :) Tak to jest jeśli jest otwartych więcej niż jeden tusz.

      Usuń
  5. Dotrwałam do końca! Spore zużycia ;) jeśli chodzi o mnie, to chętnie bym wypróbowała szampon Babci Agafii ;) i parę innych rzeczy :p

    OdpowiedzUsuń
  6. WOW! Dużo tego zużyłaś! Ja nie miałam nic z tych produktów,ale kuszą mnie kosmetyki takie jak: Bania Agafii, i maseczka Biovax

    OdpowiedzUsuń
  7. Micel Garniera niestety się u mnie nie sprawdził, ale za to woda z Uriage jest moja ulubioną :)

    zaczarowana-oczarowana.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. sporo tego, chyba caly dzien ci zajelo pisanie ? :P ten aktywator wzrostu mnie zaciekawil

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam szczerze, że trochę czasu zajęło - nie powiem! :P

      Usuń
  9. Mój chłopak dziwnie się na mnie patrzył, kiedy podbierałam jego balsam po goleniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba było pokazać filmik Nikkie i wtedy wszystko jasne! :D

      Usuń
  10. Dużo tego! :D
    Płyn z Garniera uwielbiam, tak samo ten tusz Million Lashes! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz "zakochałam się" w nowej wersji tego płynu :)

      Usuń
  11. Uiwlbiam ten płyn micelarny Garniera i jestem bardzo ciekawa jego nowszej wersji z dodatkiem olejku.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakie ogrooomne denko :O. Też jestem fanką micelka z Garniera oraz wód termalnych- posiadam La Roche Posay i bardzo ją sobie chwalę :D.

    OdpowiedzUsuń
  13. Całe szczęście, że nie kupiłam tego korektora healthy mix, bo biorąc tester stwierdziłam, że ma podejrzane, suche wykończenie i się nie myliłam. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wprost uwielbiam kosmetyki Babuszki Agafii, ale aktywatora wzrostu jeszcze nie używałam. Chyba dzisiaj po niego sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie po tych szamponach Agafii z kolei włosy rosły jak dzikie (co wyglądało niezbyt dobrze, tj. każdy w inną stronę), ale pozytywem był wysyp nowych baby hair :)

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie ten szampon Pharmaceris niestety bardzo słabo się sprawdzał, wręcz pogorszył sytuację w kwestii wypadania :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Ile tuszy! Mi by to starczyło na kilka lat! ;D Wodę Uriage też lubię mieć zawsze pod ręką ; )

    OdpowiedzUsuń
  18. Przy kolejnym zamówienie internetowym dorzucę do koszyka ten szampon Bania Agafii. Jestem go bardzo ciekawa. Ostatnio włosy idą mi jak szalone. :/
    A korektor Bourjois HM bardzo lubię - mój ulubieniec. ;)

    OdpowiedzUsuń